Marcin Tyszka (już na castingu!) powiedział, że jej twarz jest warta miliony. W finale "Top Model" walczyła z dwoma starszymi od niej facetami. Jednocześnie nie przerywając nauki w klasie maturalnej w liceum! W trakcie show nigdy nie dała się sprowokować niektórym zazdrosnym i sfrustrowanym uczestniczkom (sorry laski, ale w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które kopią dołki pod innymi kobietami). Zamiast zajmować się plotkowaniem, słuchała uwag jurorów, a z każdej krytyki wyciągała wnioski. Właściwie od początku programu była jego faworytką, ale mimo to z odcinka na odcinek stawała się coraz lepsza, jeszcze bardziej skupiona na tym aby wygrać całe show. Przed finałem zatrudniono ją w dwóch kampaniach – najnowszej kolekcji Roberta Kupisza i biżuterii Apart (obie fotografował właśnie Tyszka. Przypadek...?). Wow, takim portfolio czasami nie mogą się pochwalić modelki, które od lat są w branży. Dla Karoliny to dopiero początek. Czego możemy się jeszcze spodziewać po tej eterycznej piękności?

Poznałam ją kilka miesięcy przed tym wywiadem, w pracy. Stylizowałam kampanię Roberta Kupisza, a projektant poinformował mnie, że modelką będzie jedna z uczestniczek “Top Model”. Wtedy nie wiedziałam nawet jak wygląda i trochę się zmartwiłam. Szef działu mody “Glamour”, Michał Kuś od razu mnie uspokoił: “Karolina.... a, to ta! Niewysoka i drobna, ale ma niesamowitą twarz. Jest na maksa skoncentrowana na pracy, zobaczysz, na pewno da z siebie 100 procent i wyjdzie super”. No i... wyszło! Karolina okazała się bardzo spokojną i świetnie wychowaną dziewczyną. Ujęło mnie to, że o fotografie wypowiadała się z dużym szacunkiem, per “Pan Marcin”. Mówią, że klasy nie da się kupić, prawda? A Karolina jest właśnie tą elegancką, zadbaną dziewczyną, która mimo że jest jeszcze nastolatką, już ma w sobie właśnie to “coś”. Porusza się z gracją, ciągle się uśmiecha, ale nie absorbuje swoim zachowaniem. Jest nienachalna i profesjonalna. Pamiętam, że dla formalności i jakby od niechcenia zadałam jej na sesji pytanie “Próbowałaś swoich sił w modelingu przed Top Model?”. I tutaj szok: przed programem Karolina nigdy nie była na żadnym castingu do agencji modelek. Gdy stanęła pierwszy raz przed jury w programie, to było jednocześnie jej pierwsze zetknięcie w życiu ze światem mody. Niezły start, co?

Nie oszukujmy się, Karolina nie jest typem dziwacznej modelki z okładki Vogue Italia czy pokazów Saint Laurenta. Karolina jest tak ładna, że wypełnia sobą uniwersalną definicję ideału kobiety. Gdy spotykamy się na wywiadzie, najpierw pytam ją o marzenia. Odpowiada natychmiast i wcale mnie nie zaskakuje: “Udział w pokazie Victoria's Secret. Rozmach tego wydarzenia, energia na wybiegu, ten cały klimat i otoczka wokół Aniołków VS mnie po prostu rozwala na łopatki. Chcę być kiedyś jedną z nich!”. Ma szansę. Czy ma za to szansę na inne zagraniczne wybiegi? Aniołki Victoria's Secret muszą spełniać trzy warunki: mieć piękna twarz, super seksowne ciało i hollywoodzki uśmiech. Karolina to wszystko ma, ale by zabłysnąć na innych pokazach, bardziej istotne jest jednak... coś innego. Wzrost. “Zdaję sobie sprawę, że jestem niska. Nie mogę tego zmienić, więc nauczyłam się koncentrować na swoich atutach. Wierzę w to, że jeśli pokaże innym swój profesjonalizm i mnóstwo innych zalet, to oni zapomną o tym jednym małym kłopocie z wzrostem.”. Ciekawostka? Najbardziej sławną modelką o wzroście identycznym jak Karolina była Kate Moss: “Jej historia udowadnia, że nawet jeśli nie jest się chodzącym ideałem, można osiągnąć niesamowite sukcesy. Nie znam zbyt wiele modelek, na pewno muszę podszkolić się w nazwiskach największych projektantów, stylistów, fotografów i innych osobistości z branży fashion...ale Kate Moss od zawsze była moją ikoną i inspiracją”.

Choć Karolina przez całe show wydawała się megasilna i zdeterminowana, i jej nie ominęły chwile słabości. “Moment kryzysowy dopadł mnie dziesiątki kilometrów od domu, w Wietnamie. Na każdym castingu słyszałam od projektantów, że wyglądam super, ale ubrania na mnie wiszą – jestem za niska. Znowu maglowanie tego samego tematu... Kurczę, to było jak uderzenie w policzek, bo z jednej strony mnie chwalili, a z drugiej przekreślali szansę na udział w Fashion Weeku. Na kilka tygodni przed finałem, prawie się poddałam. Zmęczona, zrezygnowana, byłam pewna, że odpadnę w eliminacjach. Gdy zostałam, to było jak kubeł zimnej wody na głowę. Zrozumiałam, że show jeszcze trwa, a inni na pewno we mnie nie uwierzą, jeśli ja sama nie uwierzę w siebie”. Nie pomagały ciągłe docinki od innych uczestniczek programu: “Nie miałyśmy ze sobą zbyt wiele wspólnego. Dziewczyny są głośne, lubią rządzić innymi i być w centrum zainteresowania. Ja z kolei nie cierpię konfliktów i toksycznych sytuacji. Z natury jestem wyważoną osobą. Nie uważam, że to coś złego. Niestety one mylą bycie miłym z byciem słabym, bez charyzmy i charakteru. Albo jeśli jest się miłym to znaczy, że się podlizuje. Błagam... Gdyby każdy odnosił się do innych z szacunkiem i uśmiechem, na pewno żyłoby nam się lepiej i przyjemniej.”.

Nie ma jednak opcji, że gdyby każdy w “Top Model” był miły i kochany, program cieszyłby się tak ogromną popularnością. Co poniedziałek nowy odcinek, a potem zacięta dyskusja na facebooku Glamour.pl o tym co się wydarzyło w programie. Aj, będzie mi (i naszym statystykom!) tego brakować. W tej całej mega zaciętej rywalizacji, Karolina ciągle pozostawała w ścisłej czołówce. Dawała radę, bo jest fighterką - od lat trenuje sport, którego nieodłącznym elementem jest przecież rywalizacja. “Faktycznie... choćby koszykówka ma cechy wspólne z tym, co działo się w Top Model. Musisz indywidualnie dać z siebie wszystko, ale nie zapominać o zespole, współpracować z innymi i zawsze być fair-play. Z drugiej strony pamiętaj po co to robisz, po co walczysz. Nic nie smakuje lepiej niż wygrana!”. A co Karolina zrobi po programie? “Najpierw muszę zdać maturę (śmiech). Myślę o rocznej przerwie przed studiami. Wszystko dzieje się tak szybko, dostaję tak ciekawe propozycje zleceń, że szkoda zaprzepaścić to wszystko siedząc na wykładach na uczelni. Teraz chcę skupić się całkowicie na modelingu, na razie myślę wyłącznie o sobie jako o modelce. Na Karolinę-studentkę jeszcze przyjdzie czas.”. Ma szczęście, bo każdą jej decyzję całkowicie poprze mama, która w czasie programu była dla Karoliny największym oparciem (jednocześnie też największą fanką). “Mama zawsze dbała bym w siebie wierzyła i nigdy nie bała się walczyć o marzenia. Zawsze powtarzała, że jestem piękna i przestrzegała, że są ludzie, których będzie to kłuło, którzy będą mi tej urody zazdrościć”. W programie Karolina mogła liczyć też na ogromne wsparcie od jurorów, zwłaszcza od Joanny Krupy: “To właśnie Joanna miała na mnie największy wpływ. Widziałam, że jej bardzo zależy na moim udziale w programie i dalszych sukcesach, przeczuwałam, że w razie eliminacji będzie o mnie walczyć. Dlatego nigdy nie chciałam jej zawieść.”

I nie zawiodła. Jej drugie miejsce w "Top Model" potwierdziło to, że pokochali ją widzowie. Co z branżą mody? Jako osoba, która siedzi głęboko wewnątrz, mogę potwierdzić, że Karolina jest tu bardzo mile widziana. Absolutnie nie w roli celebrytki z reality show, a prawdziwej modelki, którą można zatrudnić do zlecenia, która może reklamować zarówno biżuterię, perfumy i kosmetyki w wysokobudżetowych kampaniach jak i fajne ubrania w ambitnych modowych edytorialach. Moi znajomi fotografowie już planują z nią sesje, więc wywiad wywiadem, ale niedługo znowu spotkamy się z Karoliną na planie. Welcome to the fashion world, Baby!

Rozmawiała Magda Jagnicka