Gwiazdy przyzwyczajone są do tego, że paparazzi czyhają w zasadzie na każdym kroku. I nie znają dnia, ani godziny, kiedy człowiek z aparatem będzie chciał uchwycić je w swoim obiektywie. Oczywiście najlepiej, kiedy są bez makijażu, w niekorzystnej pozie lub w miejscu, gdzie nie myślą o tym, żeby zbytnio przejmować się swoim wyglądem. Na przykład na plaży. Dla wścibskich fotoreporterów są to jednak idealnie okoliczności, by zrobić materiał na serwis, gdzie potem wytknie się bohaterce zdjęcia wszystkie możliwe niedoskonałości. Bywa, że czasami także ich brak.

Ostatnio w takiej sytuacji znalazła się Hilary Duff. Aktorka, którą na pewno kojarzycie z serialu Lizzie McGuire czy z filmu Historia kopciuszka, pojawiła się razem ze swoim 5-letnim synkiem na jednej hawajskich plaży Na kadrach uchwyconych przez paparazzi szybko doszukano się pewnych defektów w figurze Hilary, a dokładnie cellulitu. Kilka portali nie omieszkało poczynić krytycznych uwag na temat Duff w stroju kąpielowym i jej „pomarańczowej skórki”. 29-latka nie pozostała jednak obojętna i postanowiła zabrać głos w tej sprawie:

Publikuję to w imieniu młodych dziewczyn, kobiet oraz matek w każdym wieku. (…) Portale i magazyny uwielbiają dzielić się „wadami gwiazd” – cóż, ja też je mam!  Moje ciało dało mi największy dar mojego życia: 5-letniego Lukę. We wrześniu skończę 30 lat, a moje ciało jest zdrowe i prowadzi mnie w takim kierunku, w jakim powinno. Drogie pannie, bądźmy dumne z tego, co mamy i przestańmy marnować cenny czas każdego dnia, marząc o tym, byśmy były inne, lepsze oraz pozbawione defektów – napisała na swoim Instagramie oraz facebook’owym profilu Hilary.

Oba wpisy spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem użytkowników, gromadząc mnóstwo polubień i komentarzy. Co więcej, Hilary wykorzystała też sytuację by podzielić się tym, co myśli o fotoreporterach:

A wy (wiecie, o kim mówię!) już wiecie, jak zepsuć już udany dzień, a teraz jeszcze gnębicie mnie za to, jak wygląd – napisała aktorka, dodając, żeby pocałowali się w pewną część ciała.
 

Piąteczka, Hilary!