Nie mamy wątpliwości: tegoroczny występ Justina Timberlake'a podczas halftime show przejdzie do historii. Super Bowl to coroczny, finałowy mecz o mistrzostwo w futbolu amerykańskim i najważniejsze wydarzenie sportowe w Stanach Zjednoczonych. Równie emocjonujący co gra zawodowej ligi National Football League, bywa koncert w przerwie. Wokół występu Justina Timberlake'a powstało wiele kontrowersji. To nie jego pierwszy koncert na Super Bowl. Artysta wystąpił w przerwie podczas meczu z Janet Jackson w 2004 roku. Miał wtedy miejsce incydent, za który obydwoje muzyków zostało zbanowanych. Na koniec wspólnego koncertu Justin odsłonił pierś Janet. Piosenkarka przeprosiła za ten nieodpowiedni akcent, natomiast Timberlake nie przyznał, że to był błąd. Kilkanaście lat temu wybuchł duży skandal, a wiele osób było oburzonych zachowaniem gwiazd.

Justin Timberlake wraca z teledyskiem „Filthy” i zapowiada nowy album >>>

Po 14 latach Justin Timberlake dostał drugą szansę od organizatorów Super Bowl i nie zawiódł. O jego koncercie podczas halftime show mówią dzisiaj wszyscy! Artysta rozpoczął występ od pierwszego singla Filthy z najnowszej płyty Man of the Woods, a następnie zaśpiewał takie hity jak Rock Your Body, SexyBack, My Love i Cry Me a River. Podczas show Justin Timberlake złożył hołd Prince'owi, śpiewając wspólnie z jego hologramem utwór Until the End of Time. Tym fragmentem udowodnił, że jest w świetnej formie. Halftime show zakończył przebojami Mirrors i Can't Stop the Feeling, śpiewając i robiąc sobie pamiątkowe zdjęcia z fanami. Musicie to zobaczyć!