Smartfony na koncertach stają się coraz bardziej kłopotliwe dla niektórych artystów. Jedni uważają, że nie ma nic złego w tym, że fani chcą mieć pamiątkę z występów ulubionych wykonawców. Inni natomiast twierdzą, że publiczność jest rozproszona robieniem zdjęć, zamiast skupić się i bawić na koncercie. Właśnie z tego powodu Kendrick Lamar, który wystąpi na tegorocznej edycji festiwalu Kraków Live, już jakiś czas temu zabronił używania telefonów podczas swoich koncertów. Po wydaniu płyty Damn amerykański raper oświadczył, że nie życzy sobie także profesjonalnych fotografów, dokumentujących jego show na trasie promującej nowy album. Nie wiadomo dokładnie, skąd taka decyzja. O ile jesteśmy w stanie zrozumieć, że raperowi przeszkadzają błyskające flesze telefonów, a widok fanów skoncentrowanych bardziej na uchwyceniu perfekcyjnego kadru bądź nagraniu wideo niż na przeżywaniu samego występu, może irytować, o tyle ciężko nam zrozumieć powody, dla których Kendrick nie pozwala na obecność fotografów. Być może chodzi o stworzenie bardziej intymnej atmosfery lub po prostu o to, że raper swobodniej się czuje, wiedząc, że nie jest nagrywany. Jesteśmy ciekawi, czy jego odważna decyzja zachęci inne gwiazdy tak dużego formatu do wprowadzenia zakazu fotografowania.

Kendrick Lamar i The Weeknd ogłosili współpracę! >>>

Zupełnie inne zdanie na temat kręcenia m.in. snapów na koncertach ma rodzimy raper Otsochodzi, który ostatnio wypowiedział się na ten temat na InstaStories. Jego zdaniem każdy, kto chce mieć pamiątkę z jego występu, powinien mieć do tego pełne prawo i móc zrobić zdjęcie lub krótkie wideo. A Wy co o tym myślicie?