Kevin sam w domu to taki sam element świątecznej tradycji jak, nie przymierzając, ubieranie choinki czy kalendarze adwentowe. Film do tego stopnia wpisał  się w bożonarodzeniowy klimat, że wielu nie wyobraża sobie bez niego świąt. I choć utrwalony na tyle, że dialogi możnaby cytować z pamięci bez ryzyka błędu, jak się okazało – po latach potrafi zaskoczyć. O co dokładnie chodzi? O jeden szczegół, który umknął fanom produkcji, a który ostatnimi czasy wypatrzyli spostrzegawczy internauci. A dokładnie - o kwestię biletu lotniczego Kevina. Jak pamiętamy, rodzina McCallisterów wybiera się na święta do Paryża i w ferworze pakowania i gorączkowych przygotowań do wyjazdu zapomina o tytułowym bohaterze, który – pominięty – zostaje sam w domu.

Jeśli prześledzić ten wątek dokładniej, okazuje się, że ojciec walcząc ze śladami bójki Kevina i jego brata Buzza i rozlanymi wskutek szarpaniny napojami, wraz ze stertą zalanych papierów wyrzuca także bilet lotniczy syna. I tu pojawia się pytanie – czy to przypadek? Ten drobny szczegół wywołał  wśród internautów falę spekulacji, że cała akcja była wcześniej zaplanowana i dziecko pozbawiono biletu celowo. Stąd już tylko o krok do stwierdzenia, że właściwie to rodzice nasłali na Kevina złodziei i wszystko, co się później działo, było z góry ukartowane, a losy dziecka przesądzone. Brzmi  trochę jak teoria spiskowa, ale może coś w tym jest? Co o tym myślicie? Będziecie oglądać Kevina samego w domu w tym roku? Emisja planowana jest klasycznie – w Wigilię o 20.05 na Polsacie.