Słońce ukryte w lampie naświetlającej?
Popularność solariów wśród młodzieży bierze się z dwóch dość oczywistych przyczyn. Pierwsza to gwarancja szybkiego osiągnięcia zamierzonego efektu, czyli równomiernej, wyraźnej opalenizny, przez wielu uważanej za atrakcyjną. Drugi powód jest szczególnie zrozumiały jesienią – w naszym klimacie o tej porze roku korzystanie z naturalnych kąpieli słonecznych jest niemożliwe.
Lampy naświetlające obecne w solariach i gabinetach urody mają wypełnić tę lukę. Z założenia oferują zbliżoną dawkę promieniowania UVA i UVB do swego naturalnego odpowiednika. Jednak wedle przyjętych norm górna granica intensywności promieniowania ultrafioletowego odpowiada jego sile w słoneczny dzień na równiku, w dodatku w samo południe. Stworzony w ten sposób współczynnik SEF (Sun Erythema Factor) o wartości 1 ma odpowiadać… rumieniowi powstałemu na skutek ekspozycji. Warto nadmienić, że przeprowadzane okresowo kontrole regularnie wykazują nawet kilkukrotne przekroczenie wspomnianego poziomu.

Dziś ciemniejsza karnacja, jutro zmarszczki i przebarwienia
Rumień i poparzenia słoneczne stanowią pierwszą oznakę nadmiernej ekspozycji na promieniowanie UV. Posmarowane kremem nawilżającym dość szybko znikają, jednak zmiany powstałe w strukturze i funkcjach skóry mają nieodwracalny charakter niezależnie od tego, czy źródło promieniowania było sztuczne czy naturalne. Przyspieszone w ten sposób fotostarzenie się skóry prowadzi do przedwczesnego pojawienia się zmarszczek, między innymi na skutek degradacji struktur kolagenu i elastyny. Czy warto poświęcać zdrowie i urodę dla kilku zdjęć z nieco ciemniejszą karnacją, niebędącą wcale synonimem dobrej kondycji?

Moda na… raka
Atrakcyjność to kwestia gustu. Zaburzenia immunologiczne skóry, mutacje DNA czy rozszerzenie naczyń krwionośnych nie podlegają natomiast dyskusji. Zwłaszcza, że stanowią podatny grunt do rozwoju nowotworów skóry, na które co roku choruje w Polsce około 15 tys. osób. W 2015 roku na czerniaka, czyli najgroźniejszy z nich, zmarło aż 1500 osób. Należy jeszcze nadmienić, że na zmiany skórne oraz ich przyszłe konsekwencje najbardziej narażone są dzieci i osoby młode. Wedle badań naukowych korzystanie z solariów przed 30. rokiem życia zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworu o 75%!

Świadome ryzyko czy niewiedza?
Niepokoi fakt, że w Polsce korzystanie z solariów przez nieletnich jest wciąż dozwolone – na szczęście trwają obecnie prace nad zaostrzeniem przepisów. Sprawa wymaga głębszej refleksji, zwłaszcza ze względu na nowy trend – tanoreksję, czyli uzależnienie od opalania. Trudno winić młodzież za błędy popełniane z niewiedzy przy tak niskim jak obecny poziomie świadomości na temat szkodliwości promieniowania UV, zwłaszcza w jego sztucznym wydaniu. Odpowiedzialność spoczywa więc na dorosłych opiekunach i osobach stanowiących autorytet dla nastolatków.

Zadanie finansowane ze środków Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020.