Do produkcji swoich kosmetyków wykorzystujecie naturalne, ale nieoczywiste składniki, jak marchewka, węgiel czy olej z ryżu (nasiona malin). Skąd bierzecie na nie pomysły?

Pomysły przynosi życie. Kiedy jesteś w czymś zanurzony w stu procentach, kiedy twoją głowę zajmuje głównie mydło na świat patrzysz przez pryzmat mydła właśnie. Stoisz na rynku z koszykiem w dłoni i zastanawiasz się: a banany? Czy dało by się zapakować mus bananowy do mydła? Przecież banany mają tyle witamin! Inspirują nas kolory, zapachy, widoki oraz oczywiście internet. W dzisiejszych czasach można godzinami oglądać fotografie mydeł z całego świata. Patrzysz, podziwiasz cudze wyroby aż nagle ze strzępków obejrzanych zdjęć składa się nowy pomysł. Biegniesz wtedy do pracowni chcąc spróbować czy ten nowy koncept da się wprowadzić w życie. To bardzo ekscytujące.

 

Czy któryś z naturalnych składników zaskoczył was czymś szczególnym?

Zdecydowanie! Burak zaskoczył nas swoim brudnym, szarym kolorem (śmiech). W swojej angielskiej szkole uczyłyśmy się przygotowywać mydło ze sproszkowanym burakiem, które nabierało dzięki niemu pięknej bordowej barwy. Szybko okazało się jednak, że nasza mydlana receptura nie lubi buraka. Chcielibyście zobaczyć nasze miny!

 

Na czym polega produkcja wegańskich kosmetyków – jakich składników, które pojawiają się w zwykłych produktach, musicie w nich unikać?

W naszej ofercie są produkty wegetariańskie, jak na przykład kule kąpielowe, które zawierają miód i mleko krowie czy peeling śliwkowy zawierający wosk pszczeli. Są też wyroby wegańskie: wszystkie mydła, musy do ciała, oleje, hydrolaty. W tych nie znajdziecie żadnych składników pochodzenia zwierzęcego.

 

Dużą wagę przywiązujecie do wyglądu waszych produktów. Przed wystartowaniem z własną marką obserwowałyście zapewne wiele podobnych projektów – co dobrego, a co negatywnego zauważyłyście w branży kosmetycznej?

Zaczniemy od tego, co przykre, żeby mieć to już za sobą (śmiech). Zobaczyłyśmy mnóstwo prób oszukiwania klientów. Nazywania kremu "Masło shea" podczas kiedy ze składu i konsystencji produktu wywnioskować można, że składa się on przynajmniej w 70% z wody oraz z syntetycznych składników kosmetycznych. Ile może być w nim masła kakaowego? Tego nie wie nikt. Na pewno nie tyle, ile życzyłby sobie klient. Rynek kosmetyczny wypełniony jest markami naciągającymi klientów. Na etykietach pojawiają się drogie, egzotyczne składniki, a ich zawartość w produkcie wynosi 1-2 %. Dobrym trendem jest natomiast to, że jak grzyby po deszczu powstają małe firmy podobne do Ministerstwa. Rodzinne manufaktury specjalizujące się rzetelnym, dobrym jakościowo produkcie. Marzy nam się żeby za dziesięć, dwadzieścia lat było nas jeszcze więcej, żeby część rynku, która należy obecnie do wielkich, zagranicznych koncernów, wróciła w ręce polskich producentów. Takich, którzy kochają swoją pracę i z sercem wytwarzają swoje produkty.

 

Co oznacza dla was kosmetyk idealny?

Kosmetyk idealny to według nam kosmetyk prosty i skuteczny, ale także wydajny i przyjemny w stosowaniu. Pozbawiony zbędnych dodatków, ładnie wyglądający i w dobrej cenie. Codziennie walczymy o to by nasze nowe receptury spełniały wszystkie te kryteria.

 

Jeśli miałybyście zachęcić kogoś do przetestowania produktów waszej marki, to który produkt poleciłybyście mu wypróbować na dobry początek?

To bardzo trudne pytanie (śmiech)! Nie wypuszczamy z pracowni nic co nas nie zadowala w 100%. Naszym bestsellerem jest superdelikatne mydło Ryżowe, olej z nasion malin fantastycznie zastępujący krem do twarzy, mus szafranowo-brzoskwiniowy który uzyskał tytuł eko-kosmetyku Roku według Glamour oraz cała seria kul do kąpieli, o których klienci mówią, że na stres są lepsze niż lampka wina. Z doświadczenia wiemy, że klienci, którzy kupują zestaw mydło+olej+kula stają się posiadaczami superuniwersalnego zestawu do pielęgnacji. Łatwo wsiąknąć w tę prostą formę dbania o siebie. My wsiąkłyśmy wiele lat temu.