Na pewno pamiętacie odpowiedź firmy IKEA na torbę domu mody Balenciaga, do złudzenia przypominająca kultową FRAKTĘ (a jeśli kogoś jakimś cudem ominął ten temat, o całej akcji możecie przeczytać TUTAJ). Już wtedy dostaliśmy świetny dowód na to, że szwedzki gigant mocno inwestuje w swoich PR-owców, a tym wyobraźni bynajmniej nie brakuje. A sytuacja, która miała ostatnio miejsce z jednym z polskich sklepów sieciówki po raz kolejny to potwierdza. 

BEZCENNA REAKCJA IKEA NA NIEBIESKĄ TORBĘ BALENCIAGA >>> 

Wszystko zaczęło się od jabłek. A konkretnie atrap tych popularnych owoców, które pojawiły się na otwarciu lubelskiego salonu IKEA. Jak się okazało, spotkały się one z równie dużym zainteresowaniem, co samo wydarzenie. Jak doniósł Kurier Lubelski w sklepie, odwiedzonym pierwszego dnia przez około 23 tysiące osób, można było znaleźć... nadgryzione sztuczne owoce. Zdjęcia podesłała czytelniczka, będąca tego dnia na miejscu. 

JEST JUŻ NOWY IKEA KATALOG 2018. MAMY WSZYSTKIE ZDJĘCIA >>> 

Na reakcję IKEA nie trzeba było długo czekać. Marka, w typowy dla siebie żartobliwy sposób odpowiedziała na lubelski incydent. W sklepie pojawiły się skrzynki z jabłkami, tym razem prawdziwymi, a nad nimi napis: „Przed otwarciem mieliśmy twarde jabłko do zgryzienia: jaki lokalny smak wprowadzić do naszego sklepu? Rozwiązanie przyszło samo! Już teraz zapraszamy na pyszne, soczyste jabłka do naszego sklepu w Lublinie. Owoc regionalnych jabłoni. LUBLIN ÄPPLE, 0,00. Częstuj się póki sezon trwa."

IKEA, no i jak cię nie lubić?!