Kampania Anji Rubik#sexedpl, do której modelka i działaczka na rzecz praw kobiet zaprosiła znanych i szanowanych, by wypowiedzieli się w kwestiach związanych z seksem i edukacją seksualną okazała się dużym sukcesem i odbiła się szerokim echem w mediach. Mimo nielicznych krytycznych komentarzy spotkała się z przychylnym odzewem i docenieniem wagi samego gestu  - podjęcia próby dialogu w temacie tabu, który przerasta Polaków nie tylko w wymiarze wychowawczym, ale też na poziomie systemu edukacji.

Efekty w postaci wiedzy przekazanej młodym ludziom i szerzej – stworzenia platformy do rozmowy – choć trudne do zmierzenia, są nie do przecenienia. Wymiernym wskaźnikiem sukcesu Rubik jest też zaproszenie jej do rozmowy i wspólnego przyjrzenia się podręcznikom do Wychowania do życia w rodzinie przez minister edukacji Annę Zalewską.

Słowa Bronisława Wildsteina, które padły pod adresem modelki - głęboko obraźliwe, upokarzające i pogłębiające stereotypy, a także uprawomocniające wydawanie krzywdzących ocen przez mężczyzn pod adresem kobiet, paradoksalnie są najlepszym dowodem na to, jak bardzo potrzebna była inicjatywa Rubik i że tak naprawdę jest ona kroplą w morzu tego, co w tej kwestii jest jeszcze do zrobienia.  

Anja Rubik to z pewnością atrakcyjna kobieta, a więc może posiadać spore doświadczenia seksualne. Czy ma to wystarczyć, aby minister edukacji rozważała z nią uczynienie z seksu przedmiotu szkolnego? - pyta na łamach portalu wPolityce Wildstein.

Publicysta nie tylko podtrzymuje fałszywy obraz dotyczący pracy modelki sprowadzając ją do roli prostytutki. Co gorsza - w najbardziej ordynarny sposób insynuuje, jakoby dla kobiet motorem ich decyzji w obszarze własnej seksualności była ich - zatwierdzona przez mężczyzn - atrakcyjność.  

Czy gdyby do minister Zalewskiej zgłosił się znany kucharz żądający, aby wprowadzić do szkoły zajęcia ze sztuki kulinarnej, także gotowa byłaby z nim na ten temat debatować?

Naprawdę – trudno powiedzieć, co mogło bardziej zaboleć Rubik: przyrównanie jej pracy do prostytuowania  się czy skonstatowanie, że mimo zasięgu jej autorskiego projektu #sexedpl pewne kręgi pozostają odporne nie tylko na wiedzę, ale co gorsza obojętne wobec postulatów równości płci.