Droga do ołtarza czasem jest prosta, ale najczęściej trochę wyboista. Ta, która podąża Meghan Markle póki co pozbawiona jest pułapek, ale mimo to zanim aktorka zostanie panną młodą, ma przed sobą kilka egzaminów. Jeden, pozornie błahy, a w istocie, można powiedzieć, że jednak kluczowy -  właśnie zdała na piątkę. O czym mowa?  Zgodnie z relacją księcia Harry'ego, podczas herbatki u królowej Meghan spotkała się z niezwykle ciepłym przyjęciem nie tylko gospodarzy, ale też – ich pupili. Jeśli wierzyć jego słowom, psy Elżbiety II, które nie należą do najbardziej wylewnych w okazywaniu sympatii nowym osobom w towarzystwie, wyjątkowo serdecznie przywitały przyszłą księżną i nie odstępowały jej na krok.

Trudno wyrokować, czy to właśnie ta konkretna sytuacja, czy też osoba Meghan Markle w ogóle zmiękczyła serce królowej na tyle, by odejść od dworskiej tradycji. Mimo iż zgodnie z zasadami, królowej w trakcie świąt towarzyszą jedynie najbliżsi, a za tych uważa się członków rodziny królewskiej i ich małżonków, Markle dostąpi tego zaszczytu już w tym roku, mimo iż wiążące tak ona i książę Harry powiedzą sobie dopiero w maju 2018 r.

Z drugiej strony, jeśli dobrze się zastanowić, to dość oczywiste – protokół królewski przewiduje rozwiązania nawet najbardziej zaskakujących sytuacji. No bo co miałaby robić Meghan Markle, gdyby nie spędzała swoich pierwszych świąt w Wielkiej Brytanii  u boku księcia Harry'ego? Jak obstawiacie, oglądałaby samotnie wszystkie sezony Suits w czasie, gdy my będziemy oglądać Kevina?