Myślałam, że to zwykły pokaz bielizny. Tyle, że z piórami, cekinami i tymi słynnymi skrzydłami, które są obiektem marzeń wielu modelek. Nic dziwnego - założenie ich na ten jeden wieczór to dla modelki upgraduje ją do pierwszej ligi.

„Widziałam już tyle pokazów, że raczej nic mnie zaskoczy” –myślę. Ale już kilka dni przed pokazem odkrywam jak bardzo jestem w błędzie. 

Pierwszy mail od organizatorów. W tytule groźne: „PRZECZYTAJ UWAŻNIE”. Zerkam pobieżnie. Dużo podkreśleń, wyboldowanych zdań i pozaznaczanych na czerwono fragmentów. Te ostatnie oznaczają jedno: czegoś nie mogę.

WSZYSTKIE SKRZYDŁA Z POKAZU VICTORIA'S SECRET W PARYŻU >>>

A więc po kolei: nie mogę mieć ze sobą dużej torby, ani nawet średniej. Nie mogę zapomnieć o dokumencie tożsamości i nie mogę robić zdjęć ani kręcić filmów w czasie show. Nie mogę też przyjechać na miejsce samochodem (brak parkingu) i muszę pamiętam, żeby mieć ze sobą wydrukowany załącznik ze specjalnym, indywidualnym kodem kreskowym. Mam też być na czas, mieć na względzie korki w Paryżu i ubrać się ciepło, bo pogoda w Paryżu nie rozpieszcza. na koniec najgorsze: lista Aniołków, których nie wolno fotografować (damn, najbardziej hot nazwiska!), 

Pokazy są dwa, jeden o godz. 16, drugi o godz. 21. – to na wypadek, gdyby na jednym coś nie wyszło. Wiadomo, w telewizjyjnym show wartym dziesiątki milionów dolarów nie ma mowy o wpadce. Mam szczęście, bo jestem zaproszona na ten wieczorny, bardziej prestiżowy, na który przychodzą największe gwiazdy.

Druga dobra wiadomość: wcześniej mogę na 20 minut wejść na beauty backstage, że by spotkać się z Tomem Pecheux, głównym makijażystą marki Max Factor, która po raz pierwszy w historii współpracuje przy pokazie Victoria’s Secret i podejrzeć jak Aniołki są przygotowywane do pokazu.

BACKSTAGE POKAZU VICTORIA'S SECRET W PARYŻU >>>

Nie wiem czego się spodziewać na tym backstage’u, więc  przezornie przychodzę pół godziny przed czasem. Przed wejściem kłębi się tłumek dziennikarzy z całego świata. Dokoła pełno policji, brązowy spaniel wyszkolony do wykrywania ładunków wybuchowych obwąchuje torby ekip telewizyjnych, które przyjechały rozstawić sprzęt na wieczorne show. Stojący na wejściu Francuz odhacza nas na liście.

Kątem oka widzę, jak mija mnie ogolony na łyso chłopak w kurtce Balmain. Jestem tak zaaferowana tym, co się dzieje dokoła, że dopiero po czasie orientuję się, że to... Olivier Rousteing. Przechodzę przez kontrolę i wreszcie wchodzę do środka. Zanim wejdę na backstage, muszę zaczekać kilka minut w czymś a la poczekalnia dla mediów. Siadam na kanapie obok zatopionego chłopaka, który czyta coś na swoim iPhonie. Nie mogę sobie przypomnieć skąd. Dyskretnie zerkam na jego identyfikator i czytam: „Name: Tinie Tempah”. OMG! Siedzę obok jednego z najlepszych raperów i nawet go nie poznałam!

„Alicja?” – wywołuje mnie drobna brunetka. – „Szybko, mamy tylko 20 minut.” Wchodzimy na beauty backstage. W środku jest potwornie gorąco i... różowo. Podłoga pokryta jest gigantycznym różowym dywanem. Różowe są kanapy i krzesła, na których siedzą dziewczyny. Różowe są nawet stanowiska do makijażu! Na każdym leży ten sam zestaw kosmetyków Max Factor (podejrzałam, że była tam m.in. maskara False Lash Epic, podkład Miracle Touch i błyszczyki Color Elixir Gloss).

Między rzędami stanowisk do make-up’u kłebi się tłum fotoreporterów, kamerzystów i dziennikarzy. Niektórzy chyba naoglądali się „Diabeł ubiera się u Prady”, bo mają ze sobą kartki ze zdjęciami i nazwiskami modelek. Żałuję, że na to nie wpadłam – niektóre z dziewczyn, szczególnie blondynki, są tak do siebie podobne, że trudno je odróżnić! 

Mam kilka sekund, żeby zorientować się, gdzie siedzi która modelka, co jest piekielnie trudne. Jest ich 51 i wszystkie ubrane są w jednakowe różowe szlafroki Victoria’s Secret i różowe klapki! Mam pecha: Gigi i Bella już stąd wyszły, a z fotografowaniem Kendall trzeba zaczekać aż będzie umalowana (i nikt nie wie ile to potrwa). Iriny Shaik fotografować nie wolno i nikt nie wie dlaczego (dopiero później wyczytam w internecie, że jest w ciąży z Bradleyem Cooperem, więc pewnie chodziło o to, żeby nie sfotografować jej brzuszka).

Witam się ze Stellą Maxwell, która jest nową ambasadorką Max Factora i z która mam wywiad dzień po pokazie i biegnę dalej. Z prawej Lais Oliveira, Valery Kaufman i Kate Grigorieva siedzą na pedicure. Romee Strijd, już gotowa, zabija czas robieniem selfie. Po lewej stoi manekin, a na nim biustonosz Fantasy Bra zrobiony ze szmaragdów i brylantów. OK, więc tak wyglądają 3 miliony dolarów! 

LADY GAGA PODCZAS POKAZU VICTORIA'S SECRET >>>

Alessandra Ambrosio, weteranka pokazów Victoria’s Secret, udziela jednego wywiadu za drugim. Wpadam na Zuri Tibby, pierwszą w historii ciemnoskóra ambasadorkę Victoria’s Secret. Zuri zauważa mój telefon i zaczyna pozować. Tłum dziennikarzy czeka za plecami Kendall Jenner na to wymarzone zdjęcie.

Przy stanowisku Taylor Hill Tom Pecheux dogląda jej makijażu. „Tom! Tom! Let me introduce you Alice” – łapie go w biegu moja opienkunka. Pecheux zatrzymuje się, rozmawia ze mną dobrych 5 minut. Czuję się jakbym wygrała los na loterii, bo jestem pierwszą dziennikarką, dla której znalazł dzisiaj czas. Za moimi plecami już stoi jakaś ekipa telewizyjna, która też chce z nim porozmawiać, ale Tom biegnie dalej – ma tu do ogarnięcia KAŻDĄ z dziewczyn. Ja mam ostatnią minutę na backstage’u. Ryzykuję i strzelam fotę Kendall. Umalowana czy nie – wygląda super!  

Choć mój hotel na rue Cambon dzieli od Grand Palais 15 minut drogi spacerem, na pokaz muszę wyjść aż 1,5 godziny wcześniej. Próba negocjacji z organizatorami (marzę o godzinnym chilloucie w pokoju) kończy się niepowodzeniem.

Pod Grand Palais tłum jak w ulu, ale o dziwo przechodzenie przez pierwszą bramkę idzie supersprawnie. Każdy z gości trzyma w dłoni kartkę ze spersonalizowanym kodem kreskowym. Nie masz kodu? Sorry Madame, you can’t go. Próbujęsz wejść z dużą torbą? Nic z tego, you can’t go... Ochroniarze są uprzejmi, ale stanowczy, z gatunku tych, z którymi się nie dyskutuje (boleśnie przekona się o tym ojciec Gigi i Belli, którego nie wpuszczą na afterparty, bo nie miał obowiązkowej opaski).

Następny punkt kontrolny: dajesz dowód osobisty i kod kreskowy, dostajesz bilet z opisanym miejscem na pokazie (sektor, rząd, miejsce). Kilkanaście metrów dalej kolejna kontrola – tym razem bramki wykrywające metale. I jeszcze jedna: ponowne sprawdzanie biletów. W środku wszstko działa jak w szwajcarskim zegarku. Żadnej kolejki do szatni (obsługa, megaprzystojny chłopcy, jest superszybka), żadnej kolejki do baru, bo dziesiątki kelnerów roznoszą szampana na tacach. Tylko 30 minut opóźnienia (dla porównania u nas zwykle 1,5 godziny).

Trzy dzwonki, jak w teatrze. I komunikaty: „Show zacznie się za 15, 10, 5 minut”. Przed wejściem do strefy pokazu kolejna kontrola biletów (która to już z kolei?). Ochroniarz wręcza mi woreczek strunowy. Mam do niego schować telefon. Głos z megafonu ogłasza, że do pokazu została minuta. Spóźniłaś się? Twój problem – czekasz na zewnątrz. Tu z ochroną też się nie dyskutuje.  

Po obydwu stronach długiego wybiegu zamontowane są superszybkie kamery. W najbardziej prestiżowym miejscu, na końcu wybiegu, siedzą Lenny Kravitz, Oliver Rousteing z Balmain i Yolanda Hadid, mama Gigi i Belli. Jej eks-mąż, ojciec modelek, Mohammad Hadid z młodszą o 38 lat narzeczoną. dyplomatycznie został posadzony na drugim końcu (szczęśliwie vis a vis mnie!).

Obok niego w pierwszym rzędzie siedzi Peter Dundas ze znajomymi, Carine Roitfeld z Azzedine Alaią i Doutzen Kroes. Jej pojawienie się jest totalnym zaskoczeniem – do tej pory nie zdarzyło się, żeby eks-Aniołek pojawił się na widowni pokazu! Riccardo Tisci z Givenchy oklaskuje każdą modelkę. Tata Gigi i Belli rozpromienia się, kiedy na wybiegu pojawiają się jego córki oraz Kendall Jenner.

Widać, że rodziny Hadid i Jennerów są mocno zaprzyjaźnione. Widownia szaleje na widok Alessandry Ambrosio i Adriany Limy, weteranek pokazów. A kiedy na scenę wychodzi genialny Bruno Mars ze swoim zespołem, wszyscy podrywają się z miejsc. Jego buty Christiana Louboutina na obcasie świecą na wybiegu tak, że trudno się skupić na oglądaniu bielizny. Po nim na wybiegu pojawia się The Weeknd. Zerkam do programu – podczas jego występu na wybiegu pojawi się Bella Hadid. Ciekawe czy będzie niezręcznie.... Bella rzuca mu znaczące spojrzenie. Rozstali się na początku listopada, choć już słyszałam plotki, że to ściema na potrzeby promocji pokazu Victoria’s Secret.

Nie wiem jaka jest prawda, ale kidy The Weeknd zszedł ze sceny, podszedł prosto do mamy Belli i mocno ją uściskał. Yolanda Hadid jest cichą gwiazdą tego show. Lady Gaga, kiedy skończyła śpiewać podeszła do niej i nisko się jej ukłoniła. Do dziś nie wiem dlaczego... Na wielki finał spada na nas tona złotego konfetti. Jest tak pięknie, że kusi mnie, żeby wyjąć telefon i zrobić zdjęcie, ale przypominam sobie, że podpisałam liczącą chyba z 10 stron umowę o poufności. Aniołki powoli znikają za kulisami, przygotować się na afterparty. Ale o tym cicho sza... Jak wiadomo: co się dzieje na afterparty, zostaje na afterparty... 

ZDJĘCIA Z AFTER PARTY PO POKAZIE VICTORIA'S SECRET >>>