Choć jestem z sekspozytywnego, otwartego domu, w którym temat seksu nie stanowił tabu a książki o seksie można było swobodnie ściągnąć z półki, to i tak moje pierwsze seksualne razy, czy to solo, czy z innymi osobami nie były wolne od stresu i różnych wpadek. Dziś patrzę na to z uśmiechem, ale zdecydowanie chciałabym mieć wtedy wiedzę o seksualności i cielesności, którą mam dziś. Postanowiłam się więc nią podzielić, bo może to komuś oszczędzi choć trochę nerwów. Jestem też ciekawa, co wy chciałybyście i chcielibyście wiedzieć przed seksualnym debiutem. Jakie rady byście dały i dali młodszym sobie?

Bez wątpienia sprawy wciąż nam nie ułatwia brak rzetelnej edukacji seksualnej w naszym kraju, która by uczyła nie tylko o tym, jak uprawiać bezpieczny, lecz także po prostu przyjemny seks. Jak w tym seksie dbać o swoje granice, ale i potrzeby. Która pomagałaby się oswoić ze zmianami zachodzącymi w naszych ciałach w momencie dorastania. Do tego przydałby nam się także bardziej realny obraz seksu w kulturze, bo póki co kreuje ona wyśrubowane standardy jak np. orgazm równoczesny po kilku chwilach penetracji i tak dalej. Choć i tak obecnie jest jakaś nadzieja, bo mamy choćby takie produkcje jak Sex Education na Netflix czy filmy typu Lady Bird, które pokazują, że pierwsze razy nie są idealne, że warto podejść do nich na luzie, bo to dopiero początek seksualnej przygody i każdy kolejny raz będzie lepszy. 

fot. materiały prasowe

Trzeba pytać o zgodę na seks i w ogóle komunikować się

To jest taka absolutna podstawa, ale ja dorastałam w czasach, kiedy popularne było powiedzenie, że o seksie się nie gada, ale go uprawia. Tymczasem do seksu warto się przygotować. Jeśli planujemy go uprawiać i mamy już partnerkę lub partnera, to najlepiej jest porozmawiać o tym szczerze, czy to na pewno już czas, czego oczekujecie, czego się obawiacie, jak to wszystko sobie wyobrażacie. Oczywiście warto też razem pogłębiać wiedzę, bo ta niweluje choć w pewnym stopniu stres. Ale spokojnie stres jest, ale też ekscytacja związana z czymś nowym. Porozmawiajcie też o antykoncepcji i o nią zadbajcie. Głupim pomysłem wcale nie jest też poćwiczenie zakładania prezerwatywy "na sucho" (z własnego doświadczenia wiem, że trzęsącymi się z wrażenia rękoma trudno jest zakładać prezerwatywę, jeśli jeszcze nie ma się w tym wprawy, choć to teoretycznie prosta sprawa). A jeśli planujesz uprawiać seks, ale jeszcze nie wiesz z kim czy też solo, to sobie przemyśl sprawy w pojedynkę, przygotuj zabezpieczenie itp. I kluczowa kwestia, kiedy już nastąpi TA chwila, to wszystkie zaangażowane strony muszą wyrazić zgodę na to, co ma się wydarzyć. I jak najbardziej okej jest powiedzenie, że jednak się tego nie czuje, że to nie ten moment czy chce się przerwać akcję. Po prostu warto słuchać swojego ciała, swojej głowy, nie robić niczego wbrew sobie. Jak i nie wywierać presji na innych.

Warto mieć pod ręką lubrykant!

Szykując się do seksu solo czy też partnerskiego, dobrze jest zaopatrzyć się w żel nawilżający. Może on się okazać zbędny, ale też dobrze by był w pogotowiu. Otóż możemy być podniecone, chętne na seks, ale nasze ciało z różnych powodów, a w wypadku takiego seksualnego debiutu zapewne z powodu stresu, może nie być dostatecznie nawilżone w naturalny sposób. Co jest jak najbardziej normalne. Ale aby podczas seksu było w takim wypadku i bezpiecznie, bez otarć, komfortowo, to poślizg się przydaje. I to zarówno przy penetracji waginalnej, analnej, stymulacji łechtaczki czy innych części ciała. 

Za pierwszym razem raczej nie będzie fajerwerków, świat nie zatrzęsie się w posadach

Cóż, w filmach mainstreamowych czy porno seks wygląda zwykle spektakularnie. Kilka pchnięć i bohaterki wiją się z rozkoszy, pary szczytują w tym samym momencie. To tak nie działa. I w sumie bardzo dobrze, bo seks to odkrywani siebie i innych, poznawanie swoich potrzeb. A do tego się dochodzi z czasem, zresztą potrzeby się zmieniają. A kiedy jesteśmy na początku seksualnej drogi, to zwykle jeszcze mało znamy nasze ciało od tej erotycznej strony. Więc nie spodziewajmy się od razu orgazmów, nie wiadomo czego. Bierzmy to, co jest, przyglądajmy się temu. I w ogóle podchodźmy do seksu na luzie! To nie ma być właśnie teatr pełen niewygodnej bielizny, która uznana jest za sexy, wystudiowanych póz, jęków. Śmiech, rozmowa, wygoda, uważność - to wszystko przybliża nas do pełnego odczuwania przyjemności, jak i do orgazmu.

Ciało podczas seksu wydaje różne nietypowe dźwięki, które są jak najbardziej naturalne, normalne

Wspomniałam, że śmiech się przydaje w łóżku? Owszem. Zwłaszcza kiedy nasz seks okaże się pełen różnych nieznanych nam dotąd zapachów i dźwięków. Na przykład odgłos penetracji jest taki charakterystyczny, zwłaszcza kiedy nasze ciała dość szybko ocierają się o siebie, uderzają się. Spocone też będą lepiły się do siebie a ich rozdzielanie będzie zwykle wiązało się ze śmiesznym plaśnięciem. Także nie ma się co wstydzić i stresować, kiedy nasza cipka wyda charakterystyczny dźwięk, pyknięcie jak przy puszczaniu bąka. Otóż dzieje się tak, kiedy podczas penetracji w pochwie nagromadzi się powietrze. W którymś momencie po prostu musi wyjść. I często jest to głośne wyjście. I w ogóle przybieramy nowe pozycje podczas seksu, wyglądamy inaczej, ale warto nie koncentrować się na wyglądzie naszych ciał, ale na tym, co one mogą, jakiej rozkoszy nam dostarczają. To też jest zwykle niesamowite odkrycie, że te nasze ciała, które na co dzień tak surowo oceniamy, próbujemy dopasować do ideałów piękna, niezależnie od tego, jak wyglądają pozwalają nam przeżyć przyjemność, być blsko z drugim człowiekiem.

Masturbacja to pełnoprawny seks!

No właśnie. Ważna sprawa, seksualny debiut jest wtedy, kiedy wy tak uznacie. A także tym, co za niego uznacie. A Lady Bird0, czyli seks solo (zwany też samomiłością), jak najbardziej tu się liczy. Co więcej, to świetna metoda, by oswoić się najpierw w pojedynkę z seksualnym aspektem swojego ciała, poznać je i jego potrzeby, sprawdzić, co sprawia nam przyjemność. Ale też za taki pierwszy raz możemy uznać pieszczoty, seks oralny, stymulację łechtaczki czy anusa. To wcale nie musi być penetracja! Choć wydaje nam się, że to taki najprawdziwszy seks, to mit. Uprawiajmy taki seks, który daje nam najwięcej frajdy. A jeśli jesteśmy osobami wyposażonymi w łechtaczki, to koniecznie wypróbujmy ich rozkoszny, orgazmiczny potencjał!