Jeśli wierzysz, że kąpiel i relaks wyglądają tak, jak na Instagramie, to jesteś w błędzie. Wyglądają o niebo lepiej! Przygotowanie idealnego zdjęcia zajmuje tyle czasu, że ochota na kąpiel przemija jak z wiatrem. Ustalmy więc, że mój przepis obejmuje brak zdjęć i stories – tylko wtedy efekt będzie najlepszy, a Ty będziesz w stanie faktycznie się zrelaksować i odpocząć (ewentualne dzieci proszę wysłać na spotkanie z klockami Lego). Oto, czego potrzebujesz, by zrobić sobie domowe SPA:

1. Sole do kąpieli

Ich używam zdecydowanie za rzadko, ale z kolei moja mama je uwielbia. Zarówno lecznicze, detoksykujące jak i zapachowe. Te, które pojawiały się w naszej wannie to zwykle polskie marki, które kusiły cudownymi kompozycjami zapachowymi.  Relaksujące sole do kąpieli pozwalają szybko stworzyć domowy, aromaterapeutyczny rytuał SPA łącząc w sobie działanie oczyszczające z aktywną pielęgnacją. Skomponowane na bazie gruboziarnistej soli są bogate w minerały i pierwiastki śladowe dzięki czemu wzmacniają, oczyszczają i poprawiają kondycję każdego rodzaju skóry.

2. Świece

Bez dwóch zdań – to światło tworzy klimat. W przypadku świec jest delikatne, nastrojowe, rozproszone, a przy okazji możemy zdecydować się na ich różne wersje zapachowe, które otulą naszą przestrzeń wyjątkową mgiełką. Bardzo lubię sojowe świece, które zostały stworzone na bazie ekologicznego wosku sojowego i naturalnych olejków eterycznych, które mogą wyciszać, uspokajać. Mój partner nie znosi świec więc zazwyczaj używam ich potajemnie, ale nie narzekam – odkryłam dzięki temu sposób na relaks razy milion w odosobnieniu (czytaj: bez „Agaaata, co tu tak śmierdzi?!” albo „Agaaaata, znowu coś palisz?!”).
 

3. Kule do kąpieli

Co to takiego? Spieszę z wyjaśnieniem: musujący proszek kąpielowy został uformowany w kształt półkuli lub kuli oraz wypełniony odżywczymi dodatkami: masłem shea, olejkami, suszonymi kwiatami, przyprawami. Pod wpływem ciepłej wody półkula rozpuszcza się, musuje i uwalnia oleje, a w rezultacie zapobiega wysuszaniu skóry, pozwala zatrzymać wilgoć w naskórku, łagodzi podrażnienia i przesuszenia. Wystarczy jedynie spłukać ciało ciepłą wodą i delikatnie osuszyć ręcznikiem. Dodatkowe, codzienne nakładanie balsamu staje się w ten sposób zbędne. Moja rada? Wybieraj kule do kąpieli bez dodatków typu brokat, opiłki - mogą podrażnić skórę. Zobacz także: Kule do kąpieli – wybrałyśmy najpiękniejsze kule, które umilą długie kąpiele

4. Masaż i dobry peeling do ciała

Zdecydowanie masaże są moimi #guiltypleasures. Uwielbiam, gdy wykonywany jest przez specjalistkę/specjalistę, ale nie pogardzę też swoimi dłońmi i dobrym peelingiem do ciała. Opcji scrubów jest tak wiele, że ciężko wybrać jedynie kilka.  Świetne peelingi ma w ofercie większość polskich, małych manufaktur. Dostępne są w różnych formach i z wieloma dodatkami. Czy wspominałam już, że jestem uzależniona od peelingów, a mój partner (znowu on!) dostaje szału, gdy zapraszam go do wanny pełnej tłuściutkiej wody? Zobacz także: Peelingi do ciała z prawdziwego zdarzenia, które działają

5. Balsam do ciała

Nie stosuję balsamów codziennie, ale dwa, może trzy razy w tygodniu. Częściej sięgam po gęste, cięższe masła do ciała, które świetnie natłuszczają, nawilżają i odżywiają skórę. Poprawiają jej gęstość, jędrność, a do tego cudownie pachną i są coraz wygodniejsze w aplikacji. Oczywiście zwracam także uwagę na kompozycję zapachową, dzięki niej mogę w pełni się zrelaksować i uprzyjemnić sobie jeszcze bardziej ten czas!