Ciałopozytywna misja Aleksandry Domańskiej 

Aleksandra Domańska w październiku 2021 roku została mamą. Od tego momentu wszystkie publiczne wystąpienia aktorki oraz jej wpisy w serwisach społecznościowych wywołują niezwykłe zainteresowanie mediów oraz jej fanek i fanów.

Gwiazda, znana między innymi  z takich produkcji, jak „Podatek od miłości”, „O mnie się nie martw” czy „Mecenas Porada”, wybrała dla swojego synka neutralne płciowo imię Ariel, czym wzbudziła falę kontrowersji. Otwarcie opowiedziała o tym, że po urodzeniu dziecka „nie zalała jej fala miłości”, co również było szeroko komentowane. Temperaturę dodatkowo podkręciło jej wyznanie o relacji, jaka łączy ją z ojcem malucha, tajemniczym Finem, z którym „mieszka razem, ale nie nazwałaby tego związkiem”.

Domańska jeszcze przed powitaniem na świecie syna była orędowniczką ruchu body-positive i promowała ideę siostrzeństwa. W 2019 roku zainicjowała w social mediach akcję „Ciało bogini za nic się nie wini”, która zachęcała kobiety na całym świecie do pokochania siebie niezależnie od rozmiaru, jaki noszą. Będąc w ciąży, aktorka publikowała zdjęcia swojego zmieniającego się ciała, bez przeróbek i filtrów. Teraz, już jako matka, kontynuuje swoją misję.

Aleksandra Domańska pokazuje ciało po ciąży i pisze o wstydzie

W swoim najnowszym instagramowym wpisie 33-latka ponownie pokazała się bez upiększeń. Na opublikowanych fotografiach zaprezentowała przepiękny katalog fałdek, rozstępów, cellulitu – czyli historię tego, co przeżyło jej ciało, które stworzyło i wydało na świat małego człowieka. Aleksandra Domańska dodała do zdjęć obszerny wpis, w którym nie tylko podziękowała swojemu organizmowi za to, że pozwolił jej przeżyć te wszystkie doświadczenia, ale również odniosła się do emocji, towarzyszącej jej przez większość życia.   

Wstyd. Mój wstyd. Wstydzę się. Bo co ludzie powiedzą? Na świecie jest 8 mld ludzi. Jak chcesz Domańska żyć wedle tego „co ludzie powiedzą”, to serdecznie cię pozdrawiam stara i życzę powodzenia – tymi słowami rozpoczęła swój post aktorka.

Gwiazda przyznała, że odczuwanie wstydu, wdrukowane przez społeczeństwo, odcisnęło silne piętno na całym jej życiu. I mimo różnych transformacji, jakie bezustannie przechodzi jej organizm, emocja jest tak wrośnięta w postrzeganie siebie, że trudno ją wyplenić, wciąż nabiera nowej siły i nie chce odejść raz na zawsze.

Cały ten wstyd, oprócz w mojej głowie, rozgościł się również w ciele. Mam ogromne szczęście doświadczać swojego ciała w rożnej postaci. Czasem jest mniejsze, czasem większe, potem jeszcze większe i znów mniejsze, umięśnione, bardzo wyrzeźbione, zmęczone, wiotkie, niedożywione. I nieważne, w jakim ciele mieszkam, wciąż czasem czuję ten wstyd. Bo jak ważyłam xyz, to nie powinnam odkrywać ramion, bo jak byłam w ciąży, to nie powinnam odkrywać… czegokolwiek, bo jak byłam dziewczynką, to nie powinnam siadać „tak” w piaskownicy, a jak ważę abcd, to powinnam „zjeść coś na litość, bo przecież zaraz złamie się w pół, sama skóra i kości” – pisze Domańska.

„Oddaję sobie wolność” 

Urodzenie dziecka – zwraca uwagę Aleksandra – pozwoliło jej jednak spojrzeć z innej perspektywy na tę rzeczywistość. Uświadomiło jej, jak bardzo silny jest jej organizm i ile mu zawdzięcza.

Zobacz także:

Ostatnio miałam ten luksus i pierwszy raz od dawna spędziłam kilka godzin ze sobą. Zatrzymałam się w tym szaleńczym pędzie, w którym żyję, odkąd zostałam mamą i skierowałam uwagę ku swojemu ciału. I wtedy poczułam, ile to ciało nosi. Ile ono dźwiga ciężaru!  Jak jakaś peleryna niewidomka zarzucona „delikatnie”, „niepostrzeżenie” na moje ramiona. Nie mam potrzeby szukać winnych, trzymać żal, lecz raczej wykonać ruchy, by ją z siebie zrzucić, zdmuchnąć jak puch – stwierdza 33-latka

Aktorka pisze dalej, że w związku z tym podejmuje świadomą decyzję o uwolnieniu się ze swojego wstydu, stworzonego przez szkodliwe wzorce i wyobrażenia na temat tego, jak „powinno” wyglądać kobiece ciało. Wybiera bycie dumną z bycia w swoim ciele i docenianie go w pełni.

Zatem to, moi mili, impreza pożegnalna. Tańczę na grobie tego starego porządku. Dmuchawce, latawce, wiatr. Oddaję sobie wolność bycia umoszczoną w swoim ciele. W SWOIM KOCHANYM, INTYMNYM, PRYWATNYM, OSOBISTYM CIELE. Och, jakie to piękne. Piękne, tak piękne! I już nie boję się tego słowa, bo piękno jest z miłości. A miłości MI TRZEBA. NO TYLKO MIŁOŚCI! – zauważa gwiazda.

Domańska kończy swój wpis mocnymi słowami. Są niczym oda do ciała, które tak wiele może, które pozwala żyć, czuć, doświadczać, stwarzać...

Ręce, oczy, nogi, stopy, brzuch, macica, pępek, cipka, włosy, palce, łydki, tyłek, plecy, szyja, broda, twarz, ramiona, dłonie. Wszystko. Kładę dłonie na podbrzuszu. Zawsze jest ciepłe. Tam jest moje niewyczerpane źródło mocy, kreacji, łagodności, waleczności, gniewu, miłosierdzia i życia. Tam kreowałam CZŁOWIEKA. Człowieka, którego później URODZIŁAM. SAMA!!! I mean….. HOW AWESOME IS THAT?! WSZECHŚWIAT!  Drogie źródło! Bardzo Ci dziękuję – podsumowuje Aleksandra.