Na pewno mieliście kiedyś sytuację, że przyszło Wam rozmawiać w obcym języku po alkoholu. I ku Waszemu zaskoczeniu, szło Wam to o wiele lepiej niż kiedy nie byliście po kilku drinkach lub kieliszkach wina? Cóż, okazuje się, że był to ani przypadek, ani zjawisko zakrawające o nadprzyrodzone. To zależność udowodniona naukowo! Jak to się dzieje, że po alkoholu stajemy się poliglotami? Jakiś czas temu w brytyjskim magazynie Journal of Psychopharmacology opisano wyniki doświadczenia przeprowadzonego przez zespół brytyjskich i holenderskich naukowców, które ewidentnie wskazują na to, że nawet po małych dawkach alkoholu jesteśmy w stanie lepiej mówić w języku obcym, nawet, jeśli sami nie jesteśmy w stanie jednoznacznie tego stwierdzić. 

ZOBACZ TAKŻE: Wymyślono lody, które są lekarstwem na kaca!

W jaki sposób tego dowiedziono? Eksperyment został przeprowadzony na grupie Niemców uczęszczających na zajęcia w języku holenderskim, którzy zostali podzieleni na dwa obozy. Jak nietrudno się domyślić, jedni pili alkohol (w niewielkich ilościach!), a pozostali wodę. Następnie wszyscy dostali to samo zadanie - musieli porozmawiać z rodowitym Holendrem w jego ojczystym języku. I właśnie wtedy zaczęło robić się ciekawie! Żaden z Niemców nie tylko nie wiedział, ani też nie odczuwał, że jest po alkoholu (także ci, którzy go wcześniej wypyli), ale dla rozmawiających z nimi Holendrów różnica już była wyczuwalna. Według nich ci Niemcy, którzy prowadzili z nimi dyskusję, będąc po alkoholu, mówili zdecydowanie płynniej i poprawniej wymawiali słowa. Ale to nie wszystko! Holendrzy biorący udział w eksperymencie nie odczuli też żadnej różnicy w obu grupach pod względem poprawności gramatycznej czy w kwestii bogactwa ich słownictwa. 

Nie, żebyśmy Was do czegoś namawiali, ale jeśli nie mieliście okazji wypróbować jeszcze swoich językowych możliwości w takich okolicznościach, może najwyższa pora nadrobić zaległości?

ZOBACZ TAKŻE: Drunk yoga robi się coraz popularniejsza. Czas na wersję dla miłośniczek piwa!