Niestety z różnych głosów pojawiających się w sieci wynika, że na film „Nieplanowane” zabierane są dzieciaki w ramach zajęć szkolnych. Nie ma rzetelnej edukacji seksualnej, ale jest straszenie aborcją i pokazywanie jej w przekłamany sposób, co podkreślają członkinie Aborcyjnego Dream Teamu, które walczą o oswojenie tematu aborcji w Polsce. Dziewczyny obejrzały film, żeby już nikt inny nie musiał tego robić, i podzieliły się na swojej stronie informacjami o tym, jakie mity znalazły się w amerykańskiej produkcji

Zacznijmy od tego, że film inspirowany jest historią byłej pracownicy sieci amerykańskich klinik Planned Parenthood (można w nich otrzymać informacje na temat zdrowia seksualnego, przebadać się pod kątem chorób przenoszonych drogą płciową czy przerwać ciążę). Abby Johnson, która ma za sobą dwie aborcje przechodzi w trakcie filmu przemianę. W kuluarach mówi się, że to względy finansowe zadecydowały o przejściu kobiety będącej pierwowzorem filmowej postaci ze strony pro-choice na antyaborcyjną. Możemy tu przeskoczyć od razu do zakończenia filmu, gdzie Abby początkowo nierozumiana przez bliskich, zmagająca się ze stygmatyzacją, wreszcie jest szczęśliwa i z powrotem dogaduje się z mężem czy rodzicami, kiedy pracuje już na rzecz antyaborcyjnej organizacji.

Zobacz także: Odmowa dostępu do legalnej aborcji jest torturą. Tak twierdzi ONZ

Zanim jednak dojdzie do tego finału, obserwujemy na przykład przekłamany przebieg aborcji farmakologicznej u Abby. Ma to miejsce w 8. tygodniu ciąży, kiedy zazwyczaj wszystko odbywa się dość łagodnie. Scena jest krwawa jakby była wyjęta nie z dramatu, ale thrillera czy horroru. Bohaterka wije się z bólu po podłodze. Wszystko to ma na celu odwiedzenie oglądających od aborcji farmakologicznej, która jest – jak podkreślają członkinie Aborcyjnego Dream Teamu na swojej stronie i w różnych publikacjach – metodą bardzo bezpieczną i powszechnie stosowaną. Plusem tej metody przerywania ciąży jest, że możemy przeprowadzić ją na własną rękę, w domu, w otoczeniu bliskich – w jak najbardziej komfortowych dla nas warunkach. 

Kolejny horror rozgrywa się na ekranie podczas przełomowej sceny, kiedy bohaterka się „nawraca”. Otóż obecna – zapewne nie po raz pierwszy – podczas zabiegu Abby widzi na ekranie USG jak płód próbuje „uciec” przed lekarskimi narzędziami. Specjaliści na całym świecie podkreślają, że scena ta jest totalnie nierealna. Dziewczyny z ADT uważają, że można by to uznać za groteskową konwencję, pokazanie, jak wyobraźnia Abby wymyka jej się spod kontroli pod wpływem np. nieakceptacji jej zajęcia przez bliskich, mierzenia się z głosami antyaborcjonistów każdego dnia. Zdaje się jednak, że twórcy i twórczynie filmu całkiem na poważnie chcieli zmanipulować rzeczywistość, by wywrzeć, jak największe wrażenie na widzach i widzkach. Można się domyślać, że może to być skuteczny zabieg w przypadku osób zupełnie nieobeznanych z tematem czy dzieci. Przy okazji tej kwestii dziewczyny z ADT przypominają, że „według American College of Obstetricians and Gynecologists płód nie ma zdolności fizjologicznej do odczuwania bólu do co najmniej 24. tygodnia ciąży”.

Kolejny przekłamujący rzeczywistość zabieg to przedstawianie pracownic i pracowników kliniki aborcyjnej jako ludzi pozbawionych empatii (nie dają pacjentkom znieczulenia, nie wspierają, krzyczą, nie informują, co po kolei będą robić podczas zabiegu – zupełnie inny, pozytywny, a przede wszystkim zgodny z rzeczywistością obraz aborcji można zobaczyć choćby w serialu Netflixa „Sex Education”). Tymczasem pracowanie w Stanach w klinice takiej jak Planned Parenthood raczej wymaga empatii i wręcz poświęcenia na rzecz sprawy, bo wiąże się z realnym ryzykiem – co jakiś czas słyszymy o ataku z bronią w ręku antyaborcyjnych ekstremistów na tego typu ośrodki, na personel. Nie ma się co oszukiwać – jeśli nawet organizacje antyaborcyjne chciałyby uchodzić za wyważone, to grają na emocjach, przekłamują rzeczywistość i swoją działalnością prowadzą do tego, że mają miejsce tragedie. 

Zobacz także: MY BODY, MY CHOICE? O tym, jak mężczyźni odbierają nam prawo do decydowania o sobie a dystopia Margaret Atwood spełnia się na naszych oczach

Inna sprawa, że aborcja w Stanach to usługa dostępna dla tych osób, które na nią stać. Nie jest finansowana przez państwo, a jej koszt to około 500 dolarów. Oczywiście wiąże się to z tym, jak wygląda w ogóle amerykański system opieki zdrowotnej. Także antyaborcyjne działania powodują zamykanie klinik w niektórych stanach przez co koszty zabiegu jeszcze się zwiększają, jeśli trzeba do nich doliczyć dojazd do ośrodka odległego od miejsca zamieszkania. Jak powtarzają przy różnych okazjach członkinie Aborcyjnego Dream Teamu – aborcja powinna być legalna i darmowa, aby różnice ekonomiczne nie wpływały na to, czy możemy sobie pozwolić na przerwanie niechcianej ciąży czy też nie. Przeciwnicy aborcji przez swoje działania sprawiają, że aborcja – kiedy jest nielegalna, niedostępna – staje się niebezpieczna. Bo pamiętajmy o tym, że kobiety, które nie chcą być w ciąży, znajdą sposób na jej przerwanie. Z tym że czasem będzie to się wiązało z dużym ryzykiem, będzie wspierało aborcyjne podziemie. Warto też przypomnieć, że według wyroku amerykańskiego Sądu Najwyższego w słynnej sprawie Roe vs. Wade z 1973 roku zakaz aborcji jest dyskryminacją, ingeruje w prywatność i narusza wolność osobistą kobiety.

Choć w filmie „Nieplanowane” aborcja przedstawiana jest jako doświadczenie jak z horroru, złe i niebezpieczne, to zupełnie mija się to z prawdą. Oczywiście może być to doświadczenie bardzo różnorodne w zależności od indywidualnych uwarunkowań, jednak osoby, które przerwały ciążę, zwykle mówią o poczuciu ulgi, o czym jednak nie ma mowy w filmie. Ulga, odzyskanie kontroli nad swoim ciałem i życiem – to wszystko sprawia, że kobiety decydują się przerwać ciążę. Tragedią jest, kiedy są zmuszane do bycia w niechcianej ciąży i rodzenia. Choć działania ruchów antyaborcyjnych bardzo mocno wpływają na to, że w społeczeństwie świetnie ma się aborcyjna stygma, to mimo wszystko kobiety przerywały, przerywają i będą przerywać ciąże. Bo nie ma 100% metody antykoncepcyjnej, bo ciąża nie jest karą za uprawianie seksu, bo jest tyle powodów przerwania ciąży, ile osób i żaden nie jest lepszy od innego, każdy jest tak samo dobry. Według najnowszych badań farmakologiczne przerwanie ciąży jest bezpieczniejsze od porodu, który jest dużym ryzykiem dla zdrowia i życia. Co ważne, jeśli odczuwamy negatywne uczucia po przerwaniu ciąży, to zazwyczaj mają one związek ze wspomnianą stygmą, z brakiem akceptacji społecznej dla aborcji, niemożliwością podzielenia się swoim doświadczeniem z bliskimi ze strachu przed niezrozumieniem czy wykluczeniem. Dlatego zamiast oglądać film, lepiej przeczytać „101 faktów o aborcji” autorstwa Aborcyjnego Dream Teamu i pamiętać, by nigdy nikomu nie odmawiać prawa do decydowania o jego ciele, zdrowiu i życiu, być przy kimś, wspierać, a nie oceniać i mówić, jak się powinna dana osoba czuć. Pamiętajcie, że 1 na 3 osoby z naszego otoczenia miała aborcję. Nie pozwólmy, by takie produkcje jak „Nieplanowane” umacniały zmowę milczenia i prowadziły do odebrania nam naszych praw. 

Zobacz także: „Niewiarygodne” to nowy serial Netflixa, który zostanie z wami na dłużej