Wibrator, szklane dildo czy soniczny stymulator to świetny podarunek dla siebie lub kogoś bliskiego. W „G’rls ROOM” często robimy sobie właśnie takie prezenty. A jak to w ogóle jest w naszym kraju? Czy chętnie zaglądamy do stacjonarnych i wirtualnych sklepów z gadżetami erotycznymi? I czego tam w ogóle poszukujemy?

Przyjemność nie wyklucza, czyli zabawki dla wszystkich

Trzeba przyznać, że na naszą większą otwartość w temacie seksualnych akcesoriów bez wątpienia wpływa internet i rozwój sklepów online z imponującym asortymentem i możliwością zamówienia do domu, do każdego zakątka Polski dyskretnej przesyłki z wymarzonym sprzętem. Choć naturalnie warto wybrać się do stacjonarnego sklepu, aby sprawdzić, jak gadżet leży w ręce, jaką ma moc wibracji itp.

Oczywiście większa sprzedaż jest w sieci, bo jednak sporo klientów jest spoza Warszawy czy Poznania i nie mają możliwości robienia zakupów stacjonarnych. Dla wielu jest to też wygodniejsze – deklaruje Anna Młynarczyk z sieci Secret Place. – Nasze salony stacjonarne odwiedzają zarówno kobiety, jak i mężczyźni oraz pary. Kobiety najczęściej przychodzą po bieliznę, wibrator lub stymulator łechtaczki. Pary szukają zabawek do wspólnego użytku i akcesoriów soft BDSM, czasem też świec, olejków do masażu itd. Panowie natomiast głównie szukają prezentu dla swojej partnerki, rzadziej zabawki dla siebie.

Oferta naszego butiku skierowana jest do wszystkich sekspozytywnych osób, które chcą eksplorować swoją seksualność. Chcemy, żeby była to inkluzyjna przestrzeń dla wszystkich, bez względu na płeć, wiek, orientację czy preferencje seksualne – deklaruje z kolei Marta Brzezińska z butiku online Lula Pink. – Obecnie większość kupujących u nas osób stanowią kobiety, a także osoby transpłciowe, którym staramy się dostarczać produkty podnoszące jakość życia w czasie tranzycji. Mężczyźni trafiają do nas rzadziej i najczęściej szukają produktów dla swoich partnerek lub gadżetów dla par. Od czasu do czasu skuszą się na nowoczesny masturbator. Nierówny podział klientów pod względem płci wynika zapewne z feministyczno-queerowego charakteru naszego butiku, ale także w szerszej perspektywie z natury branży erotycznej, która kobiecą przyjemność stawia w centrum – co bardzo nas cieszy, biorąc pod uwagę dysproporcje w osiąganiu satysfakcji seksualnej przez kobiety i mężczyzn (91 % mężczyzn, 39% kobiet kończy stosunek orgazmem). Przyszedł najwyższy czas, żeby kobiety pokochały swoje ciała i zaczęły czerpać przyjemność z seksu garściami.

Erotyczni minimaliści

Co zatem kupujemy, buszując po sieci czy zaglądając do butików w realu? Okazuje się, że dla wielu z nas liczy się minimalistyczny design, intuicyjne sterowanie i bezpieczeństwo użytkowania gadżetów. – Największym zainteresowaniem naszych klientów cieszą się tańsze marki, które oferują zabawki o prostej i ograniczonej funkcjonalności, ale za to wykonane z dobrej jakości i bezpiecznych dla ciała materiałów, takich jak silikon – opowiada Paweł z Secret Delivery. – Do naszego sklepu trafiają klienci świadomi, którzy szukają przede wszystkim bezpiecznych produktów, za którymi stoi konkretna marka i ludzie. Takie ekonomiczne, ale dobre jakościowo marki, które cieszą się u nas największą popularnością to amerykański B Swish, niemieckie Miss V, holenderska Rianne S czy niemiecki Satisfyer. Bestsellerem jest na przykład bardzo klasyczny wibrator od B Swish.

W Kinky Winky wśród zabawek erotycznych wyposażonych w wibracje szczególną popularnością cieszą się z kolei niewielkie modele, które nie odstraszają kształtem i rozmiarem. Jak BCute również marki B Swish. – Ten poręczny, cichy i wodoodporny gadżet pozwala osobom niedoświadczonym zapoznać się z nowym rodzajem stymulacji i uczuciem samego wibrowania. Z tego też względu, a także za sprawą przyjaznej ceny, BCute nadaje się idealnie na tzw. pierwszy raz z wibratorem – rekomenduje Antoni Ruszkowski.

Podobnie sprawa ma się z dildami – spośród silikonowych uwagę klientów i klientek Kinky Winky przyciągają przede wszystkim proste i skuteczne modele niemieckiej firmy Fun Factory, takie jak Amor lub Magnum. – Trzeba też wspomnieć przy okazji o rosnącej popularność dild służących do peggingu, czyli aktu seksualnego, w którym mężczyzna jest penetrowany analnie przez kobietę – zauważa Antoni. – Obok dild z tworzyw sztucznych coraz częściej wybierane są dilda z materiałów naturalnych, niegdyś niepopularnych, ale bardzo przyjemnych w dotyku i świetnie sprawdzających się podczas erotycznej stymulacji. Rosnąca popularność produktów z drewna (np. dilda marki Eliss), szkła czy metalu wskazuje z kolei, że „zwrot ku ekologii” zawitał również do świata gadżetów erotycznych.

Klientki Lula Pink również doceniają ekologiczne gadżety i być może stąd wynika zainteresowanie wibratorem Blush Novelties Gaia. To prawdziwa gratka dla osób, którym los naszej planety nie jest obojętny, bo to pierwszy w stu procentach biodegradowalny i podlegający recyklingowi wibrator. – Bezpieczna dla ciała i ekologiczna Gaia dzięki prostej i smukłej formie może służyć przyjemności na wiele sposobów – limitem jest wyłącznie wyobraźnia – mówi Marta.

Z przymrużeniem oka

Z jednej strony więc minimalizm i troska o planetę, a z drugiej zabawne, kolorowe akcesoria, które przypominają o tym, że seks to masa radości i nie trzeba brać go na poważnie. – Coraz większym zainteresowaniem w Secret Delivery cieszą się gadżety o uroczym i nieco zabawnym charakterze – przyznaje Paweł. – Na przykład Pingwinek marki Satisfyer, czyli bezdotykowy masażer łechtaczki, Miss V Handsome – silikonowy korek analny z uchwytem w kształcie serduszka, Miss V Cupid – szklane dildo, również z serduszkowym uchwytem, oraz Rianne S Heart Vibe – masażer łechtaczki mający kształt... serduszka! To niezwykle lubiany przez naszych klientów motyw.

Serduszka są też popularne w butiku Lula Pink. – Szklane dildo z serduszkiem NS Novelties Heart of Glass to absolutny hit sprzedażowy. Z całą pewnością trudno oprzeć się jego urokowi, przywodzącemu na myśl czarodziejską różdżkę, która spełni najskrytsze marzenia. Doznania płynące z kontaktu z twardym, absolutnie gładkim szkłem są niewysłowienie przyjemne, szczególnie podczas zabawy temperaturą. Na uwagę zasługują także krągłości, które intensyfikują doznania z każdym ruchem – opisuje gadżet Mata Brzezińska. – Figlarny design, dzięki któremu seks staje się zabawą, to również domena Emojibatora Bakłażana. Odwołanie do języka emotikonek sprawiło, że wibrator stał się wiralowym hitem, a twórcy marki osiągnęli swój cel – pomagają młodym osobom przełamać tabu związane z seksualnością.

Analne przyjemności

Okazuje się, że na wyróżnienie zasługuje także grupa zabawek analnych, co przyznają wszyscy moi rozmówcy. – Gadżety analne to akcesoria chętnie kupowane przez przedstawicieli i przedstawicielki wszystkich płci i grup wiekowych – zaznacza Antoni Ruszkowski. – Prym wiodą tutaj drobne zatyczki z silikonu (np. BiBi od FeelzToys), które za sprawą bardzo łatwej aplikacji i prostego utrzymania w higienie pozwalają „odczarować” temat stymulacji analnej – często postrzeganej jako brudna i „niewłaściwa” – i wprowadzić ją na stałe do swojego repertuaru erotycznego. Korki analne sprawiają, że zaprzyjaźnianie się z odbytem jest niezwykle przyjemne, bezpieczne i komfortowe. Nic zatem dziwnego, że ludzie tak chętnie po nie sięgają.

Niekwestionowane hity

Anna Młynarczyk z Secret Place mówi, że zabawką nieustannie chętnie kupowaną przez pary jest Lush od Lovense, czyli wibrujące jajeczko, którym można sterować na odległość. – Teraz mamy w ofercie Lush 2, który ma mocniejszy silniczek i lepszy bluetooth – rekomenduje nasza rozmówczyni i dodaje, że nie do zdetronizowania jest również Sona od Lelo. – Uwielbiany przez miliony kobiet na całym świecie, nagradzany licznymi nagrodami soniczny masażer łechtaczki, który dostarcza głębokich i przeszywających całe ciało wibracji, doprowadzając do bram wielkiego „O” w niecałą minutę – mówi Marta z Lula Pink, gdzie Sona również jest bestsellerem. – Ten stymulator po prostu zmienia zasady gry i daje szansę na orgazm niemalże wszystkim kobietom, również tym, które nie wierzyły, że seksualne spełnienie jest dla nich możliwe.

Innym hitem, który przewija się w moich rozmowach jest Zalo Queen, czyli „prawdziwie królewski wibrator” – jak pisze Proseksualna w recenzji gadżetu na swoim blogu. Wyposażona w funkcję podgrzewania i pulsacje do pieszczot punktu G, a także ssącą nakładkę do stymulacji łechtaczki i sutków Zalo Queen zapewnia całą gamę rozkosznych doznań. – Wibrator wykonany z najwyższej jakości materiałów jest także, w swej minimalistycznej formie z biżuteryjnymi zdobieniami inspirowanymi starożytnym Egiptem i Kleopatrą, zjawiskowo piękny – dodaje Marta.

5 gadżetów erotycznych, w które warto zainwestować. Oto bestsellery gwarantujące seksualną satysfakcję >>>

Poślizg to podstawa!

A kiedy mowa o gadżetach erotycznych, to warto również pamiętać o porządnym nawilżeniu miejsc intymnych, co sprzyja zabawie. Trzeba podkreślić, że niekoniecznie ufamy lubrykantom z drogerii i aptek. Więc tych specyfików szukamy w sklepach erotycznych, gdzie poza tym mamy ich większy wybór.

Produktem, który najczęściej ląduje w koszykach zakupowych naszych klientów jest lubrykant, czyli żel, który zastosowany na miejsca intymne uzupełnia naturalną lubrykację, zwiększa przyjemność podczas stosunku i używania zabawek erotycznych, a także zapobiega otarciom i podrażnieniom – tłumaczy Paweł z Secret Delivery. – Lubrykanty to najpopularniejsza, ale też najliczniejsza kategoria produktów w naszym sklepie. Bestsellerem jest seria amerykańskich żeli JO Gelato wzbogacona smakami popularnych deserów, które wspaniale urozmaicają seks oralny. Klienci mogą wybierać wśród takich propozycji smaków jak orzechowe espresso, crème brûlée, solony karmel (najpopularniejszy!), miętowe lody z czekoladą, trufle malinowe w białej czekoladzie czy tiramisu.

O lubrykantach wspomina również Antoni Ruszkowski z Kinky Winky. – Zakupem uzupełniającym do gadżetów najczęściej jest żel nawilżający na bazie wody (np. wegański lubrykant z celulozy roślinnej Hydra), który poprzez zwiększanie poślizgu ułatwia aplikację i podnosi komfort codziennego użytkowania.

Have fun!

Marta z Lula Pink, opowiada mi jeszcze o tym, jakie gadżety generalnie rekomenduje. – Wszystkie te, w których się zakochacie, nie możecie przestać o nich myśleć i fantazjować. Dla nas ważne jest jednak to, żeby były to produkty wysokiej jakości, bezpieczne dla ciała, testowane i certyfikowane. Gdybym miała jednak wskazać zabawkę uniwersalną i wszechstronną, którą poleciłabym każdemu, postawiłabym na dildo – mówi Marta.

A Wam co najbardziej przypadło do serca spośród bestsellerów?

Paulina Klepacz – feministka, dziennikarka, redaktorka naczelna feministyczno-erotycznego magazynu „G’rls ROOM”, współautorka książki „#girlstalk. Dziewczyny, rozmowy, życie” i CIPKOnotesu.