Jakiś czas temu Blake Lively nieoczekiwanie dokonała drastycznych zmian na swoim Instagramie - skasowała wszystkie zdjęcia, a grupę obserwowanych zawęziła do osób, których profil zawierał w nazwie lub opisie słowa Emily Nelson. Nieoczekiwane zmiany okazały się być zręcznym chwytem marketingowym - wkrótce zobaczymy aktorkę w produkcji A simple favor u boku Anny Kendrick, która wcieli się w rolę rzeczonej Emily, czyli bohaterki, która w tajemniczych okolicznościach nagle znika.  

ZOBACZ TAKŻE: Wiemy, dlaczego Blake Lively usunęła wszystkie zdjęcia z Instagrama! 

Ten drugi fakt, czyli wyrzucenie z followowanych przez żonę profili, został przez męża Blake, Ryana Reynoldsa, odnotowany bez większych emocji i ironicznie skomentowany w trakcie jednego z wywiadów. Wrzawa w mediach, która była następstwem gestu aktorki, przybrała rozmiary prawdziwej katastrofy, co szczerze rozśmieszyło aktora.

Zabolało! To coś naprawdę strasznego zreflektować się, że właśnie wykopano cię z własnego domu. Okropne! Czym ja sobie na to zasłużyłem? - tłumaczył z przekąsem.

A dalej, w odpowiedzi na komentarz rozmówcy, że na szczęście dzieci pary są za małe, żeby zrozumieć ten stan rzeczy, a rodzice nie roztrząsają sprawy swoich Instagramów, dosadnie wyjaśnił, że naprawdę niewiele by je to obeszło - posłuchajcie tego dialogu poniżej!   

ZOBACZ TAKŻE: Blake Lively wyznała, dlaczego nie ma stylisty