Seks wciąż jest tabu w naszym społeczeństwie. Szczególnie polskim, ale nie tylko. Edukacja seksualna kuleje, nie zawsze mamy w sobie dość śmiałości i otwartości, by szczerze rozmawiać o naszych seksualnych potrzebach czy w ogóle je poznać. Skoro tak jest dziś, to co dopiero było w XIX wieku! Kiedy konwenanse jeszcze mocniej krępowały ludzi a wiedza o cielesności i seksualności była zdecydowanie mniejsza. Mimo wszystko postaci z serialu Bridgertonowie – XIX-wieczne członkinie i członkowie londyńskiej śmietanki towarzyskiej – prowadzą zdecydowanie udane życie seksualne. Oczywiście konwenansów nie brakuje, jednak Shonda Rhimes, twórczyni produkcji, zadbała o to, by na ekranie pojawiły się sceny seksu we współczesnym duchu, czasem nawet wyjątkowo świeże, jak na przykład dawanie seksu oralnego kobiecie czy motyw kobiecej masturbacji – wciąż nie dość eksplorowane przez popkulturę. 

„Bridgertonowie” już na Netflix! Rozmawiamy z obsadą i twórcą serialu [WYWIAD WIDEO] >>>

Zacznijmy jednak od tego, że faktycznie panny na wydaniu, które lada moment czeka noc poślubna, nie mają bladego pojęcia o tym, czym jest seks i skąd się biorą dzieci. Przyjaciółki Penelope i Eloise boją się, że być może wystarczy się zakochać, by zajść w ciążę. Z kolei główna bohaterka, Daphne, w której budzi się pożądanie wobec księcia Hastings, nie do końca wie, co się dzieje. Próbuje dowiedzieć się więcej od swojej matki. Tej uświadomienie przychodzi jednak z trudem. Przyznaje przed córką, że odwlekała tę rozmowę tak długo, jak to tylko było możliwe. Wszystko więc się odbywa tuż przed wyjazdem Daphne z rodzinnego domu ze swoim świeżo poślubionym mężem. Mimo wszystko Violet wciąż bardzo trudno wyrazić w słowach, na czym polega seks i zachodzenie w ciążę. Daphne stwierdza, że musi być to więc coś szalenie skomplikowanego, skoro sama rozmowa o tym przysparza tak wiele kłopotu. Violet zapewnia ją, że nie, że to naturalne, ale nie rozwiewa obaw córki. W tym miejscu warto podkreślić, że seks jest naturalną, normalną czynnością, jednak to właśnie otwarte mówienie o nim i rzetelna edukacja seksualna sprawiają, że faktycznie jest przyjemnością, że nie wiąże się ze stresem przed wielką niewiadomą. Że warto wiedzieć, na czym polega stosunek – zanim do niego po raz pierwszy dojdzie, że nie ma lepszych czy gorszych jego rodzajów, kiedy można zajść w ciążę i jak się przed tym zabezpieczać, jak mówić w seksie „tak” i „nie”, wyznaczać swoje granice.

W tym ostatnim, jak i w rozpoznawaniu swoich potrzeb i ich komunikowaniu, bardzo pomaga seks solo, eksplorowanie ciała na własną rękę. Niestety kobieca masturbacja dopiero od niedawna jest odczarowywana, mówimy głośno o tym, że nasz cipki są OK, że też mamy prawo do masturbacji. Tymczasem przez setki lat kobieca seksualność była tłumiona, stawiano na piedestale męską przyjemność, a nawet okaleczano kobiety, wycinając im łechtaczki, by sobie same nie mogły sprawiać rozkoszy ze szkodą dla mężczyzn. I właśnie w Bridgertonach mamy do czynienia z masturbacją Daphne. To ważny moment jej dojrzewania, kiedy budzi się ona także na poziomie ciała, swoich pragnień. Inna sprawa, że to właśnie obiekt jej westchnień, książę Simon Hastings, podpowiada jej, że powinna eksplorować swoje ciało, dotykać się w miejscach, z których płynie przyjemność, a zwłaszcza obszar między nogami. Rada ta, to odpowiedź na dociekania dziewczyny o to, co spaja małżonków, bo niby wie, że chodzi o coś fizycznego, ale nie ma pojęcia, co to jest.

Masturbacja to wyraz dbania o siebie. Czy rzeczywiście pozytywnie wpływa na nasze zdrowie? Sprawdzamy, co daje nam seks solo >>>

Kolejna kwestia to seks nowożeńców, kiedy to niesieni pożądaniem, eksplorują każdy kąt swojego nowego domu, ale także jego otoczenie, jak choćby ogród. Przy tym widzimy, że Simon koncentruje się na przyjemności Daphne, że seks oralny należy do ich stałego repertuaru (a w produkcjach filmowych wciąż przecież króluje penetracja waginalna jako najwłaściwszy rodzaj seksu). Jednak jest i tu rysa na szkle. Młoda żona wciąż nie ma pojęcia, jak dochodzi do zapłodnienia. Uświadamia ją dopiero jej służąca. W świetle tego bohaterka orientuje się, że mąż stosuje metodę „pull-out”, czyli powstrzymuje się przed wytryskiem podczas penetracji. Oczywiście dziś doskonale wiemy, że nie jest to metoda antykoncepcyjna, a raczej bardzo niepewny sposób, próba uniknięcia ciąży. Niestety wiele osób nadal próbuje stosować tę metodę, co jednak przysparza sporo stresu i może obniżać przyjemność płynącą ze stosunku. I tu dochodzimy do sceny, która przedstawia gwałt. Ale nie jest to nadużycie (o ile to nie za łagodne słowo), jak to najczęściej ma miejsce, którego dopuszcza się mężczyzna wobec kobiety. Jest dokładnie odwrotnie. To Daphne – mimo tego, że Simon nie chce mieć dzieci – doprowadza do wytrysku podczas penetracji. Taki stosunek nie jest konsensualny. Kiedy zgadzamy się na seks, to pod pewnymi warunkami, np. właśnie, że będzie on zabezpieczony przed ryzykiem infekcji przenoszonych drogą płciową czy niechcianą ciążą, że będzie on się opierał na konkretnych czynnościach. Rozmowa przed stosunkiem jest kluczowa, jak i komunikowanie się w trakcie, sprawdzanie reakcji partnera czy partnerki. W końcu idziemy z kimś do łóżka zazwyczaj po to, by odczuwać i dawać przyjemność, a nie fundować traumę, prawda? Trzeba też zawsze pamiętać, że jeśli nawet się na coś umówiliśmy, to każda osoba zaangażowana w seks, może go przerwać czy czegoś odmówić. Po prostu. Więc ta scena to zdecydowanie dobry bodziec do rozmowy o konsensualności, której sporo osób wciąż nie rozumie.

„Bridgertonowie” – ile sezonów powstanie? Showrunner serialu zdradził plany dotyczące produkcji >>>

Warto także wspomnieć, że w Bridgertonach mamy też scenę seksu grupowego, trójkątów i innych konfiguracji. Miejsce mają stosunki homo- i heteroseksualne. Na tajnych przyjęciach, na które pisząca plotkarską broszurę Lady Whistledown nie ma zaproszenia, ludzie dają upust swojej fantazji, luzują gorsety i zapominają o konwenansach. 

Bez wątpienia ta seksualna warstwa serialu dostępnego na popularnej platformie ma potencjał, by zmienić coś w naszym myśleniu o seksie, może skłonić do rozmowy czy do eksplorowania naszego ciała w pojedynkę. Na pewno to mały, ale jednak krok naprzód w pokazywaniu seksu w popkulturze w sposób bardziej sprawiedliwy, gloryfikujący kobiecą seksualność i przyjemność. Aczkolwiek wiele jeszcze jest do odczarowania, na co niecierpliwie czekamy!

Obejrzałaś „Bridgertonów” i czujesz niedosyt? Te seriale i filmy musisz zobaczyć! >>>