Nie jest łatwo mówić o seksualności, cielesności i przyjemności z niej płynącej, szczególnie tej własnej. Wstydzimy się, ale też nie wiemy, jak nazwać niektóre rzeczy, sprawy, problemy. Nie rozmawiamy o tym z innymi, z partnerami, przyjaciółkami, ani nawet ze sobą. Cipka to dla nas „to”, „tamto miejsce” lub w ogóle obszar nie podlegający rozmowom. I to często bez względu na wiek czy poziom wyedukowania. A przecież każdy moment na zaprzyjaźnienie się z własnym ciałem, złapanie z nim kontaktu, zrozumienie go, jest dobry. Można zacząć chociażby od zaraz. Takim naturalnym odruchem może być sięgnięcie po CIPKOnotes, publikację zgrabną, idealną do torebki czy schowania w nocnej szafce, a także odpowiednią do podarowania przyjaciółce, córce, partnerce lub siostrze.

Ta mała książeczka angażuje i strona po stronie prowadzi nas po ścieżce naszej kobiecości, zachęca do zaglądania w najbardziej ukryte i zapomniane zakamarki naszej seksualności, te które wydają się przecież takie oczywiste. A dla wielu z nas nie są. Bo kiedy ostatnio zadawałaś sobie pytanie o własną przyjemność? Kiedy ostatnio przyglądałaś się własnej cipce? Albo kiedy ją badałaś? Na te i wiele innych zagadnień możesz odpowiedzieć na kartach CIPKOnotesu. Zapisać swoje myśli i wracać do nich, tego życzyłyby sobie najbardziej autorki notatnika, Paulina Klepacz i Aleksandra Nowak (twórczynie G'rls ROOM), którym zadałyśmy kilka pytań.


Dlaczego Waszym zdaniem cipka jest tematem, o którym należy i warto mówić?

Paulina: Cipka – to dla nas przede wszystkim globalna nazwa żeńskich narządów płciowych, synonim kobiecej seksualności. Chcemy, aby dziewczyny, kobiety cieszyły się swoim ciałem, swoją seksualnością, odkrywały ją, rozmawiały o niej. Wydaje nam się szalenie ważne, żeby to nie był temat tabu, żeby nie tylko dziewczyny, ale wszyscy wiedzieli, jak fajnym narządem jest cipka. Że dziewczyny mają takie samo prawo jak faceci, aby czerpać przyjemność z seksu i że to nie jest powód do wstydu, że to podwójne standardy, kiedy negatywnie ocenia się kobiety lubiące seks, dzieli nas na święte i dziwki. W naszym społeczeństwie jednak te podwójne standardy seksualne wciąż się ujawniają, stereotypy płciowe mają się dobrze – i nie ma się czemu dziwić, skoro nie ma choćby rzetelnej edukacji seksualnej. Dlatego postanowiłyśmy dać dziewczynom nie tylko wiedzę o anatomii w pigułce, lecz także wsparcie w walce ze schematami. Ale i narzędzie, które ułatwi relacje z ciałem pod kątem zdrowotnym i przyjemności, skłoni do seksualnych refleksji.

Aleksandra: Skupiamy się przede wszystkim na afirmacji seksualności, a cipka jest do tego punktem wyjścia. Na kolejnych stronach publikacji można przeczytać (i zapisać swoje przemyślenia) w kwestii różnorodnych obszarów erogennych, preferencji seksualnych, fantazji, komunikacji w relacjach itd.


CIPKOnotes– ktoś zwrócił Wam uwagę, że to odważna nazwa? Zastanawiam się, czy Polki potrafią nazywać cipkę po imieniu, czy raczej mówią „tamto miejsce”. Jeśli tak, to czy chciałyście to właśnie zmienić? Żeby słowo cipka przestało być czymś wstydliwym, nie na miejscu?

Paulina: Nazwa wydała nam się idealna, bo na co dzień w redakcji używamy słowa cipka, a nasze czytelniczki są do niego przyzwyczajone. Po chwili przyszła refleksja – co z innymi odbiorczyniami i odbiorcami? Stwierdziłyśmy jednak, że pojawienie się publikacji o takiej nazwie może wywołać potrzebną dyskusję, wyciągnąć cipkę na światło dzienne, oswoić z nią wreszcie.

Oczywiście dotarły do nas głosy oburzonych lub wyśmiewających tytuł – głównie mężczyzn o konserwatywnych poglądach. Swoją drogą mamy wrażenie, że także chłopakom w różnym wieku przydałaby się tego typu publikacja. Dziewczyny stają się coraz bardziej otwarte i ciekawe seksualnych kwestii. Faceci często udają, że wszystko wiedzą, a tak naprawdę i oni potrzebują bodźców do refleksji nad swoim życiem seksualnym, podpowiedzi co i jak kontrolować, jak często się badać, jak mówić o swoich potrzebach itp. Inna sprawa, że w CIPKOnotesie jest sporo materiału dotyczącego spraw niezależnych od płci, takich jak choćby sekskomunikacja czy pytania o preferencje i fantazje seksualne. Warto je sobie zadać bez względu na to, z jaką płcią się identyfikujemy czy jaka jest nasza orientacja psychoseksualna.

Sekspozytywny alfabet by G’rls ROOM – W jak wulwa. Co to znaczy?

Aleksandra: Większość naszych czytelniczek pisze nam, że tytuł bardzo im się podoba, więc chyba ta cipka nie jest już taka straszna. (śmiech) Swoją drogą język polski jest postrzegany jako dość problematyczny, jeśli chodzi o nazewnictwo dotyczące seksualności, szczególnie tej kobiecej, o czym też piszemy w CIPKOnotesie. Choć jesteśmy zdania, że to często kwestia kontekstu czy osłuchania z danym słowem. Nie ma co się bać słów, tylko je odzyskiwać lub szukać takich, które nam najbardziej pasują. Zachęcamy do tego na łamach naszej publikacji. Określenia kobiecych genitaliów powinny wywoływać dobre skojarzenia, powinna pobrzmiewać w nich przyjemność, a nie powinny być obelgami czy wstydliwymi wyrazami, które grzęzną w gardle. Gloria Steinem w przedmowie do Monologów waginy Eve Ensler pisała o „splocie mocy”, w Indiach używa się słowa „yoni”, które oznacza zarówno pochwę, macicę, jak i początek, źródło. Uważamy, że to bardzo ważne, by jakieś pasujące nam określenie kobiecych genitaliów znaleźć – jakie by ono nie było. Bo jeśli mamy problem z nazwaniem tej ważnej części ciała, to trudno budować z nią więź, akceptować ją, lubić, ale i szczerze artykułować nasze seksualne pragnienia partnerowi czy partnerce a nawet sobie samej.


Zachęcacie do poznania swojej cipki, polubienia jej i zaprzyjaźnienia się z nią. A to już wyższa szkoła jazdy, bo wydaje się – patrząc na to, w jakim kraju żyjemy – że Polki nie mają zbyt dobrych relacji z własnym ciałem. A może się mylę?


Aleksandra: Cipka może być źródłem przyjemności, siły, afirmacji. Niestety polska kultura, mentalność i brak solidnej edukacji seksualnej potrafią być zabójczą mieszanką, która bynajmniej nie zachęca do celebrowania seksualności i szczerej, otwartej rozmowy na jej temat. W dziewczynkach w szczególności hodowany jest wstyd, dlatego wiele dorosłych już kobiet np. nigdy nie oglądało swojej cipki lub zajęło im lata, by się przełamać i ją obejrzeć, podotykać, o czym czytelniczki G’rls ROOM piszą nam w wiadomościach. A jeśli nie znamy swoich genitaliów, nigdy się im solidnie nie przyjrzałyśmy, nie zbadałyśmy na własną rękę, to nie tylko nie jesteśmy z własnym ciałem oswojone, prawdopodobnie nie wiemy za wiele o naszej anatomii przyjemności, o tym, jaka stymulacja najbardziej nas zadowoli, ale też nie jesteśmy w stanie kontrolować swojego zdrowia. Owrzodzenia, brodawki, wysypki, zaczerwienie, którego wcześniej nie było – to wszystko może zwiastować choroby, ale jeśli nie oglądamy choć od czasu do czasu naszych genitaliów, możemy tego nie zauważyć czy też nie pamiętać, że jakiejś zmiany wcześniej nie było. Znajomość swojego ciała, nie tylko cipki, jest więc kluczową kwestią dla profilaktyki rozmaitych chorób. O tym, na co w kontekście zdrowotnym warto zwrócić uwagę, jakie badania wykonywać i z jaką częstotliwością też piszemy w CIPKOnotesie i zostawiamy jego użytkowniczkom miejsce na notatki dotyczące zdrowia właśnie, wizyt u lekarza, dat przeprowadzonych badań itd.

Sekspozytywny alfabet by G'rls ROOM - P jak pozytywna seksualność. Co to znaczy?


W CIPKOnotesie zawarłyście rozdziały o samomiłości, sekskomunikacji, ale też takie podstawowe jak te o anatomii i zdrowiu. Dlatego, że ta wiedza nie jest powszechna czy zawsze warto to przypominać? Albo chciałyście stworzyć takie kompendium wiedzy o niej?


Paulina: Chciałyśmy przekazać najważniejsze informacje w skondensowanej formie. Zależało nam na omówieniu anatomii w jasny sposób, bo to ważne, aby wiedzieć, co gdzie leży, jak jest zbudowane, jakie funkcje pełni. Takie wiadomości dostajemy zwykle w podstawówce, są one różnej jakości i wielu z nas ulatują z głowy. Poza tym trzeba umieć odróżnić prawidłowy wygląd ciała od zmian chorobowych, bo szybka reakcja na nie jest gwarancją skutecznego leczenia. Poruszyłyśmy też wspomniane kwestie samomiłości, kobiecego orgazmu i sekskomunikacji, bo wokół nich jest wiele niejasności, przekłamań. Najważniejsze jednak było dla nas, aby po prostu oswajać z ciałem i pokazywać, jaką może frajdę dawać. Kluczem do tego było pisanie przyjaznym językiem w stylu koleżeńskiej, swobodnej rozmowy.

Aleksandra: Na pewno nie nazwałabym CIPKOnotesu kompendium – w ramach publikacji przekazujemy przydatną wiedzą, którą można określić jako bazowa, ale jest jeszcze wiele zagadnień, o których można by pisać i pisać. Natomiast bardzo ważne było dla nas połączenie części teoretycznej i praktycznej, pozostawienie miejsca na własne notatki, ponieważ sporządzając je, użytkowniczki czy też użytkownicy CIPKOnotesu mają szansę na poświęcenie chwili na przemyślenia o życiu seksualnym. Uważam, że coś takiego działa lepiej niż suche fakty, zachęca do poszerzania wiedzy na własną rękę, poznania i lepszego zrozumienia swojego ciała, ale i swoich potrzeb oraz tego, jak mogą wpływać na nie różne kulturowe konstrukty.


Jak chciałybyście, żeby dziewczyny korzystały z CIPKOnotesu? Wypełniły i zaglądały do niego co jakiś czas? 

Aleksandra: Zdecydowanie podkreślamy, że do informacji zawartych w CIPKOnotesie warto wracać, a przede wszystkim do własnych zapisków i pytań – bo przecież nasze preferencje się zmieniają, nasze ciała się zmieniają. Seksualności to proces, nieustanna zmienna, przygoda na całe życie.

Paulina: Dlatego warto robić co jakiś czas seksualny „rachunek sumienia”, sprawdzać swoje seksualne granice. Obserwowanie tych zmian jest też naszym zdaniem samo w sobie bardzo ciekawe, a na pewno wiedza o nich przydaje się na bieżąco w życiu.


We wstępie napisałyście, że marzyłyście o tej publikacji od dawna. Dlaczego akurat o niej?

Paulina: Dużo rozmawiamy o seksualnych potrzebach, do tego nasze czytelniczki nieustannie nas inspirują, zgłaszając problemy czy dzieląc się przemyśleniami, więc w odpowiedzi na to różne publikacje chodzą nam po głowach. CIPKOnotes był jednak od dłuższego już czasu na szczycie listy z projektami do zrealizowania. Za czym przemawiała choćby słodka naszym zdaniem nazwa, która powinna ujrzeć światło dzienne. (śmiech) Przede wszystkim jednak czułyśmy, że taki praktyczny notesik z informacjami i pytaniami może mieć realny, pozytywny wpływ na seksualność poszczególnych dziewczyn. Z naszego rozpoznania tematu wynikało, że potrzebują bodźca, by przejść od słów do czynów.

Aleksandra: To też taka publikacja, którą same chciałybyśmy dostać jako dojrzewające dziewczyny, rozpoczynające życie seksualne, poznające swoje ciała solo czy z innymi osobami. Wspaniale byłoby wrócić do seksualnych zapisków z młodzieńczych lat, bo wiadomo, że pamięć blaknie. Dlatego zachęcamy gorąco do uważności na seksualnym polu i robienia notatek – czy to z CIPKOnotesem w ręku, czy z jakimkolwiek zeszytem.

(Seks)lektury: książki o seksualności, które warto przeczytać


Co najbardziej zaskoczyło Was albo rozczuliło po premierze CIPKOnotesu? Jak zareagowały Wasze czytelniczki? Jakie reakcje Was spotkały?

Paulina: Reakcje na CIPKOnotes ze strony dziewczyn były niesamowicie pozytywne. Nazwa od razu przypadła im do serca, pisały, że budzi uśmiech i nie mogą się doczekać, kiedy zapytają o publikację w księgarni. (śmiech) Czytelniczkom bardzo podoba się kompaktowy, intymny format notesu. Do ulubionych zadań należy rysowanie cipek – podobno świetnie relaksuje. Szczególnie istotne okazały się wszystkie pytania, które zawarłyśmy. Bardzo spodobało się też to, że rozprawiamy się z mitem „błony dziewiczej” i „dziewictwa”, pokazujemy, że jest to konstrukt kulturowy i element podwójnych seksstandardów. Nikt nie ma prawa oceniać naszej seksualności!


CIPKOnotes ukazał się nakładem wydawnictwa Sensus. Do kupienia w cenie 24,90 zł m.in. w Empiku oraz na sensus.pl.