1. „Nie wymyślam zasad obowiązujących w firmie, a jedynie je egzekwuję”.

Coś takiego usłyszysz wyłącznie od słabego szefa. Takiego, który nie ma talentów przywódczych i chorobliwie unika odpowiedzialności. Jeśli jesteś pracownikiem średniego szczebla, częścią jednego z zespołów w korporacji, twój bezpośredni przełożony też ma nad sobą własnego szefa. I oczywiste jest, że twój szef pewnie nie decydował o zasadach obowiązujących w całej firmie, więc to, co mówi, jest zgodne z prawdą. Ta deklaracja jest też jego próbą zintegrowania się z podwładnymi. Typowe: „Jestem po waszej stronie, ale nic nie mogę”. Weźmy prosty przykład. Wynegocjowałaś elastyczne godziny pracy, bo to, co robisz, nie wymaga siedzenia osiem godzin przy biurku (ale większość osób w firmie pracuje właśnie w takim trybie). Twój bezpośredni przełożony niby się zgodził, ale i tak przychodzisz do biura na 9 i wychodzisz o 17. Bo twój szef nie chce tłumaczyć się swojemu z twojej nieregularnej obecności. Niby nic wielkiego, ale co będzie, gdy przyjdzie mu zawalczyć o coś poważniejszego? Serio, chcesz pracować dla tchórza?

2. „Zawsze robiliśmy to w ten sposób”.

Nieważne, czy chodzi o raport z miesięcznych wyników sprzedaży, kampanię reklamową dla stałego klienta, czy o to, w jaki sposób podaje się makaron w restauracji, w której pracujesz. To, że coś było robione w ten sam sposób od lat, wcale nie znaczy, że było robione dobrze. A tym bardziej że nie wolno ci zasugerować zmian. Raz na jakiś czas trzeba wywrócić zastany porządek do góry nogami – to podstawa progresu, twojego i całej firmy. Jeśli szef odmawia ci prawa do konstruktywnej krytyki zwyczajów panujących w firmie, poszukaj nowego. Twój nie ma pojęcia o mądrym zarządzaniu ludźmi. 

3. „Nie robisz postępów, i to nie tylko moja opinia”.

Szef powinien cię oceniać – to jego obowiązek. Bez merytorycznej oceny nie wiesz, na co położyć nacisk w zawodowym rozwoju. Ale ocena ocenie nierówna. Co jest nie tak w zacytowanym zdaniu? Jego druga część. Zasłanianie się czymś, co ma sugerować powszechną opinię, to oznaka słabości i braku własnego zdania. Od takiego szefa nigdy nie uzyskasz wartościowej oceny tego, co robisz. Beznadziejni szefowie robią coś jeszcze. Krytykują publicznie. Ocena twojej pracy zawsze powinna odbywać się tak, żeby nie słyszeli jej twoi współpracownicy. To kwestia kultury, tak po prostu. A co z publicznym chwaleniem? Może być równie szkodliwe, zwłaszcza gdy pochwała opiera się na porównaniu z innymi. Usłyszałaś, że twój raport był lepiej przygotowany niż raport koleżanki siedzącej biurko obok? Ucieszyłaś się? Błąd. Takiemu szefowi nie można ufać. Następnym razem to ciebie może skrytykować na forum, chwaląc przy tym kogoś innego. 

4. „Na twoje miejsce czeka dziesięciu chętnych”

Klasyk. Przyjmuje różne formy: od „Rynek jest tak trudny, że masz szczęście, że w ogóle masz pracę” po „Nie prowadzimy działalności charytatywnej”, gdy negocjujesz podwyżkę. Jeśli twój szef użył kiedykolwiek któregoś z powyższych zdań, możesz spokojnie zacząć rozsyłać CV, bo w tej firmie kariery nie zrobisz. Nikt nie chce pracować dla kogoś, kto nie szanuje i nie docenia jego pracy. I nikt nie powinien. PS: I żeby była jasność. To nie szczęście decyduje o tym, że masz pracę, a twoje kompetencje.