Kopciuszek w świecie butów, czyli krótka histora crocsów

Jeszcze kilka lat temu uznawano je za szczyt obciachu, nie wszyscy przyznawali się więc, że w nich chodzą, chociaż większość z nas w swojej szafie miała przynajmniej jedną parę. Trudno bowiem wyobrazić sobie lepsze buty do ogrodu (niezależnie od tego, czy słońce czy też – przecież nie dość, że są wodoodporne, to jeszcze wystarczy je przetrzeć wilgotną szmatką, by usunąć wszelkie zabrudzenia), do chodzenia po domu albo nawet do pracy, jeśli cały dzień trzeba spędzać na nogach (lekarze i pielęgniarki dobrze wiedzą, o co chodzi). W koncu crocsy, bo właśnie o nich mowa, są nie tylko lekkie i wygodne, ale i zrobione z tworzywa o właściwościach przeciwbakteryjnych i przeciwgrzybicznych, a dzięki charakterystycznym dziurkom są przewiewne, pozwalają więc stopom swobodnie oddychać. To właśnie przede wszystkim za jego sprawą przeszły do legendy! 

Te buty wyprzedały się co do sztuki... zanim trafiły do sprzedaży. Teraz można kupić niemal identyczne >>>

Właściwie można było im zarzucić tylko jedno – toporny wygląd, ale i do niego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Zwłaszcza, że zapanowała moda na ugly shoes, które do dziś cieszą się ogromną popularnością. A crocsy zdążyły przejść niemałą metamorfozę. Przyczynili się do tego światowej sławy projektanci.

Crocsy: jak stały się modne?

Na przykład Christopher Kane, który jako pierwszy chyba odważył się pokazać crocsy na wybiegu. To był wrzesień 2016 roku, a buty zostały gwiazdami kolekcji na wiosnę-lato 2017 (więcej na ten temat przeczytacie w naszym artykule: Buty Crocs debiutują na London Fashion Week). To właśnie wtedy przekonali się do nich fashioniści, którzy docenili ich nowy design – bo choć inspirowany tradycyjnymi chodakami fason pozostał, na crocsach pojawiły się okazałe kamienie szlachetne. To zapoczątkowało modę na ich ozdabianie. Słyszałyście o jibbiztach? To nic innego jak kolorowe przypinki do crocsów, które przyjmować mogą przeróżne kształty – od gwiazdek, serduszek czy kwiaty, poprzez litery i wizerunki zwierząt, aż po motywy takie jak: owoce, fast foody, a nawet... ufo. Zdobione jibbitzami crocsy to dziś najbardziej pożądane modele, zwłaszcza, że nie znajdziecie dwóch takich samych – każdy sam decyduje o tym, jak wyglądają. Sprawdźcie w naszej galerii (u góry strony). 

Po piętach depczą im crocsy na wysokiej platformie – łudząco podobne do tych, jakie jakiś czas temu zaprezentował hiszpański dom mody Balenciaga. Wciąż to jeden z faworytów dziewczyn z branży mody, tym bardziej, że do wyboru mamy modele we wszystkich chyba kolorach tęczy.

O krok dalej poszedł dom mody Maison Margiela, który crocsy zdążył odmienić już chyba przez wszystkie przypadki. Najnowszy z pomysłów? Crocsy, które wyglądają jak drewniaki – zdobione nitami i elementami z cielęcej skóry, a nawet crocsy na obcasie, na całkiem przezroczystej podeszwie. Cóż, dziś wybór jest nieograniczony! Pojawiły się nawet crocsy, które wyglądają –i pachną!!! – jak kurczaki z KFC. Są jeszcze jacyś sceptycy?