Wszystko zaczyna się w kuchni Rafała Maślaka. Ten ubija jajka, ale nagle wyraźnie przerażony sięga po patelnię, którą "dostaje w głowę" Barbara Kurdej-Szatan. Ta zamierza odwdzięczyć się, ale już nie byłemu misterowi Polski, a znanej z programu Top ModelAni Markowskiej. Tak zaczyna się #CucChallenge, nowa internetowa akcja, którą podjęły również rodzime gwiazdy, influencerzy i sportowcy. Oczywiście nikt nikogo nie bije, bo wszystko dzieje się na odległość, a zostało po prostu zmontowane tak, by dawało wiarygodny efekt. Gdzieś już to widzieliście? 

#CucChallenge zapoczątkowali w połowie kwietnia uczniowie szkół kaskaderskich z Campus Univers Cascades we Francji. To oni jako pierwsi nagrali filmik, w którym jedna osoba "atakuje" kolejną. Całość powstała jako symboliczny dowód na to, że w końcu pokonamy panoszącego się po całym świecie koronawirusa. Internauci szybko podchwycili pomysł i powstało mnóstwo wersji #CucChallenge. Większość po prostu z nudów, by jakoś zabić czas podczas lockdownu. Z kolei na początku maja aktorka Zoë Bell, znana m.in. z filmów Kill Bill czy Grindhouse: Death Proof Quentina Tarantino, zaprosiła do zabawy w tej samej konwencji swoje koleżanki po fachu. Do akcji dołączyły m.in. Drew Barrymore, Cameron Diaz, Halle Berry, Margot Robbie, Florence Pugh czy Scarlett Johansson, a wideo trafiło do sieci pod nieco inną nazwą, bo #BossBitchFightChallenge. Komunikat był mniej więcej taki: nie zadzieraj z dziewczynami! A wszystko to utrzymane w klimacie rodem ze wspomnianych filmów Tarantino i z przymrużeniem oka. Na YouTube filmik trwający niewiele ponad pięć minut zobaczyło prawie 3 miliony osób, a oglądający nie kryją zachwytu w komentarzach i żałują, że w akcji nie wzięło udziału więcej kobiet. 

Weronika Rosati głośno mówi STOP przemocy domowej i apeluje „samotne matki nie są gorsze”. Dlaczego to wspólna sprawa wszystkich kobiet? >>>
 


Tego samego niestety nie można powiedzieć o rodzimym #CucChallange. Powód? Biorący udział w akcji postanowili przypisać (zupełnie niepotrzebnie) swoim wygibasom szczytny cel – zwrócenie uwagi na przemoc domową. Zarówno na kanale na YouTube Macieja Dowbora i Joanny KoroniewskiejDowbory Be Happy czy na Instagramie Barbary Kurdej-Szatan można znaleźć następującą adnotację: „Nasz film to tylko zabawa. Jeżeli jesteś świadkiem przemocy – nie bądź obojętny, REAGUJ!”. Następnie wymieniono numery telefonów, gdzie można zgłaszać akty przemocy, która szczególnie teraz, czyli w czasie pandemii, gdy większość czasu spędzamy w domach, zbiera żniwa. Internauci nie do końca kupili przesłanie #CucChallenge.

Jednorazowy akt przemocy to nie przemoc? Tak twierdzą pomysłodawcy nowelizacji polskiej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie >>>

„A teraz pomyślcie, jak na wasze wypociny reagują ofiary przemocy domowej. Niesmaczne, płytkie i żenujące. Robienie sobie żartów z takiego tematu jest naprawdę przykre” albo „Niee, to nie jest świetna robota. Temat jest poważny, a na tym filmie widać wyraźnie, że osoby które w nim wystąpiły robią sobie jaja i traktują granie w tym czymś jak udział w jakiejś słabej komedii” – to tylko niektóre z niepochlebnych wpisów. Inicjatywy próbowała bronić Kurdej-Szatan, powołując się właśnie na amerykańskie pierwowzory i twierdząc, że niektóre z osób biorących udział w challenge’u zasugerowały, aby „dodać info apropos walki z przemocą”. Tylko po co?


Autorka instagramowego profilu @psycholog.seksuolog w pięciu punktach wymienia, dlaczego #CucChallenge jest wybitnie słaby, a w jednym pisze: „Pierwotnie challenge jest chyba tylko o biciu się (…), ale ponieważ agresja nie jest ok, to celebryci dopisali do tego „szczytne usprawiedliwienie” - podnoszenie świadomości społecznej nt. przemocy domowej – bo co? Wtedy wszyscy im to wybaczą”. A na koniec dodaje: „Dlaczego to nie jest dobra akcja? Bo wszyscy się śmieją, cieszą, wygłupiają – przemoc nie jest śmieszna ani radosna. Ofiara nieczęsto oddaje napastnikowi… W tle nie leci radosna muzyka… Życie to nie tiktokowy challenge.”

Terapia dla par: jak wygląda i czy pomaga? Terapia w związku może rozwiązać wasze problemy >>>