Pewność siebie to nie przekonanie, że «oni mnie polubią». Pewność siebie to przekonanie, że nawet jeżeli tak się nie stanie, ty będziesz czuła się z tym dobrze”. To cytat z nieżyjącej już piosenkarki Christiny Grimmie, który robi teraz furorę w internecie. I choć jego przesłanie wydaje się być oczywiste, bardzo trudno jest żyć zgodnie z nim na co dzień. Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego tak bardzo zależy ci na tym, żeby ludzie cię lubili? Dlaczego twój nastrój tak bardzo uzależniony jest od opinii innych? Ponieważ ta rubryka nazywa się „coaching”, nie będziemy teraz szukać źródła problemów z samoakceptacją w dzieciństwie, czyli zastanawiać się nad tym, czy byłaś bezwarunkowo akceptowana i kochana przez swoich rodziców i koleżanki w przedszkolu. Zamiast tego pomyślimy, co możesz zrobić, żeby nie szkodzić sobie, poszukując akceptacji u innych. W świecie idealnym twoje dobre samopoczucie i wiara w siebie powinny zależeć tylko od ciebie. To trudne, ale każdy dorosły człowiek może to osiągnąć. To my odpowiadamy za to, jak sobie radzimy z życiem - nie nasi rodzice, koleżanki, partnerzy czy współpracownicy. Szukając źródła poczucia własnej wartości w innych, narażasz się na to, że bez odniesienia się do ich opinii nie będziesz wiedziała, co o sobie myśleć. A pozwalając na to, żeby cudze sądy na twój temat były dla ciebie najważniejsze, ryzykujesz też swoje poczucie szczęścia. Staje się ono współzależne od zdania innych. Chcesz wiedzieć, czy sabotujesz swoje poczucie własnej wartości? Sprawdź, czy dotyczą cię poniższe problemy:

1. Jesteś perfekcjonistką, zawsze wywierasz na sobie presję, żeby być jeszcze lepszą.

Czujesz wewnętrzny przymus, żeby zawsze i wszystko robić ponad przeciętną. Nieważne, czy chodzi o zmywanie, grę w siatkówkę czy przygotowanie prezentacji na posiedzenie zarządu. Nigdy sobie nie odpuszczasz. Boisz się, że jeśli chociaż raz to zrobisz, to się „rozpadniesz”. W ten sposób starasz się też wyeliminować potencjalne niezadowolenie otoczenia - przecież ty zawsze robisz wszystko świetnie, nikt nie może ci nic zarzucić. Jesteś zawsze najlepiej przygotowana i nigdy nikogo nie zawodzisz.

Jak sobie pomóc:

  Wybierz dziedziny, w których chcesz być jak najlepsza. Inne sobie odpuść. Nie wszytko powinno być dla ciebie tak samo ważne. Czasem wystarczy być dostatecznie dobrą w tym, co się robi. Wprowadź to w życie, a odczujesz ulgę.

  Zadaj sobie pytanie: „Jak mogę być szczęśliwa, skoro nigdy nie pozwalam sobie na relaks?”. No właśnie.

  Zastanów się, czy gonitwa za akceptacją i zadowoleniem innych coś ci daje. Czy w ogóle odczuwasz satysfakcję, wypruwając sobie żyły tylko po to, żeby spełnić wymagania innych względem ciebie?

I jeszcze jedna ważna sprawa - jeżeli jesteś tak ostra i wymagająca wobec siebie, najczęściej oznacza to, że tak samo traktujesz innych. Co prowadzi do tego, że ludzie będą raczej unikać przebywania w twoim towarzystwie. Nikt nie chce czuć takiej presji na co dzień.

Dowiedziono, że samotność jest bardziej szkodliwa, niż wypalenie pół paczki papierosów dziennie! >>>

2. Nie robisz niczego, co mogłoby ci się nie udać.

Świadomość, że możesz się wygłupić, skutecznie blokuje cię przed próbowaniem nowych rzeczy. Nie pójdziesz na łyżwy z koleżankami, ponieważ nie jeździłaś na nich od dziecka i boisz się, że jesteś w tym kiepska. Nie zapiszesz się na kurs hiszpańskiego, bo obawiasz się, że grupa załapie podstawy szybciej niż ty. W skrócie: nie podejmujesz się niczego, gdy nie masz pewności, że będziesz w tym najlepsza. Obce ci jest ryzyko. Wiesz, ile przez to tracisz? Z badań wynika, ze ludzie sukcesu charakteryzują się tym, że ciągle ryzykują. Zanim coś im się powiedzie, ponoszą pięć spektakularnych porażek. I właśnie dzięki temu uczą się, jak być lepszym, a w efekcie osiągają to, na czym im zależy.

Jak sobie pomóc: Następnym razem, gdy znajomi zaproponują ci wyjście na: kręgle, łyżwy, jogę, tai chi – cokolwiek, po prostu się zgódź i pójdź z nimi. Nie będziesz najlepsza? Nie szkodzi! Pozwól sobie na takie doświadczenie. „Porażka” może być wyzwalająca. Świetnie sobie poradzisz z nowym wyzwaniem? Super! Może ci się to spodoba.

3. Ponieważ zakładasz, że inni cię nie lubią lub nie polubią, przezornie trzymasz ich na dystans.

Jeżeli wielokrotnie czułaś się odrzucona przez środowisko, na którym ci zależało, mogłaś wypracować w sobie przekonanie, że najbezpieczniej jest (na wszelki wypadek) w ogóle nie angażować się specjalnie w relacje międzyludzkie. Skoro nigdy nie dostałaś tego, na czym ci najbardziej zależało, postanowiłaś zrezygnować z takiego pragnienia. Może z biegiem lat zaczęłaś nazywać to wyjątkową potrzebą poczucia niezależności i jesteś z tego dumna. Faktycznie, nikt nie może cię zranić i czujesz się bezpiecznie. Trzymasz innych na dystans, na nikogo nie liczysz, nikt cię nie rozczarowuje. Jednak rezygnujesz z intymnych relacji. Nasza najgłębsza potrzeba to najczęściej poczucie bycia kochaną. Nie da się go osiągnąć, nie dopuszczając do siebie ludzi. Jeżeli nawet pojawi się ktoś, kto będzie pragnął być z tobą blisko, ty, z obawy przed zranieniem, odrzucisz go.

Jak sobie pomóc: W tym przypadku najlepiej skorzystać z pomocy psychologa. Nie jest łatwo odzyskać zaufanie do ludzi, a bez niego nie da się skrócić dystansu.

9 sposobów na to, by poczuć się lepiej >>>

Uwielbiasz sprawiać innym przyjemność. Poświęcasz się dla innych i jesteś od nich współzależna.

Najszczęśliwsza jesteś, gdy wszyscy dookoła ciebie są zadowoleni. Twoje potrzeby są zawsze na szarym końcu. Dajesz się innym wykorzystywać bez umiaru, wręcz prosisz ich, żeby to do ciebie zawsze dzwonili, gdy mają jakikolwiek problem. To ty jesteś tą, do której „przyjaciółki” wydzwaniają w środku nocy, bo ich chłopak właśnie polubił zdjęcie byłej dziewczyny na Instagramie (bardzo poważny problem w szczęśliwym związku…), to ty zawsze zostaniesz dłużej w pracy i dokończysz raport, gdy twoja koleżanka musi koniecznie zdążyć kupić nową sukienkę, i to ty jesteś tą osobą, która zawsze czuje się odpowiedzialna za samopoczucie wszystkich dookoła, ale nigdy za swoje. Do kogo dzwonisz, żeby opowiedzieć o swoich problemach? Do nikogo. Nie wydają ci się ani istotne, ani ciekawe. Asertywność? W ogóle nie znasz tego słowa.

Jak sobie pomóc:

  Skup się na sobie i dowiedz się, jakie są twoje potrzeby. Na początek spróbuj nie odbierać telefonów – zobacz, co strasznego się stanie, jeżeli przestaniesz wysłuchiwać nie swoich problemów. Jasne, to fajnie czuć się potrzebną, ale takie relacje nie mogą być jednostronne.

  Postaraj się o siebie zadbać – przypomnij sobie, co sprawia ci przyjemność, co cię drażni, a co cię cieszy.

  Zadbaj o siebie, tak jak do tej pory dbałaś o innych. Łatwo nie będzie.

Jeżeli dotyczy cię chociaż jeden z powyższych punktów, to znaczy, że nieumyślnie robisz rzeczy, które uniemożliwiają ci bycie zadowoloną z życia. Nie czujesz, że zasługujesz na to, by żyć jego pełnią. Uwierz, że jest wręcz przeciwnie. Każdy ma absolutne prawo do życia w szczęściu, miłości i bliskości. Tylko nie każdy dysponuje odpowiednimi narzędziami, by to osiągnąć. Wszyscy jednak mamy wpływ na swoje życie i na to, jak je postrzegamy. Mózg to twój biokomputer – zawsze możesz go przeprogramować. Na to nigdy nie jest za późno.  

Toksyczne relacje, czyli faceci, którzy trują >>>