Poniedziałek, późny wieczór, Phoenix w stanie Arizona, Stany Zjednoczone. To właśnie w tym mieście odbył się koncert, który zakończył trwającą 10 miesięcy trasę koncertową Adele po Ameryce. Było to widowisko, na które czekali wszyscy oddani fani piosenkarki. Trzeba przyznać, że gwiazda zrobiła wszystko, by nikt tego wieczoru nie wyszedł z koncertu niezadowolony.

Zacznijmy może jednak od tego, że w przypadku Adele nie trzeba robić zbyt wiele. Piosenkarka nie potrzebuje szalonych choreografii i spektakularnych efektów wizualnych, by usatysfakcjonować swoją widownię. Przychodząc na koncert brytyjskiej artystki jest się świadomym, że to jej głos i charyzma odgrywają tutaj najważniejszą rolę. 

Kończący trasę koncert różnił się od pozostałych jedną, drobną rzeczą. Owszem, na zakończenie fani usłyszeli hit Adele "Rolling in the deep", podczas którego w powietrzu unosiło się złote konfetti, ale piosenkarka tym razem pozwoliła sobie na nieco więcej. Podczas wzruszającego pożegnania z widownią, Adele rzuciła na odchodne "I'm gonna have another baby!" i zniknęła pod sceną pozostawiając wszystkich bez wyjaśniającego komentarza. 

Film, który wczoraj ukazał się w Internecie zdążył już wywołać ogromne poruszenie pośród fanów piosenkarki. Cechą charakterystyczną Adele jest to, że nie boi się zniknąć ze sceny muzycznej na kilka lat bez jakiegokolwiek wytłumaczenia. Tak było w przypadku jej ostatniego albumu "25". Piosenkarka podczas trwającej 4 lata przerwy zaręczyła się ze swoim partnerem Simonem Koneckim, urodziła syna Angelo Jamesa i nagrała płytę, która sprzedała się w milionowym nakładzie.

Czy kolejna ciąża oznacza, że nie usłyszymy poruszającego głosu Adele przez kilka następnych lat?

Adele -- I'm Having 'Another Baby!'
Adele might have another bun in the oven -- or at least she's planning for one ... according to the pop star herself.