Billie Eilish to młoda artystka, wokalistka i autorka tekstów, która jest obecnie jedną z najbardziej popularnych gwiazd na świecie. Ludzie kochają ją nie tylko za śpiew, ale także za styl i przesłanie, które wypuszcza w świat. Billie wielokrotnie podkreślała, że nosi obszerne ciuchy, bo nie chce być seksualizowana, bo skrywa w nich swoje duże piersi czy brzuch, którego zwyczajnie nie lubi. Zwłaszcza dla nastoletnich fanek i fanów jest świetną role model, idolką, która podobnie jak one i oni ma gorsze dni, zmaga się z obrazem swojego dojrzewającego ciała, ze swoją seksualnością. Billie pokazuje, że talent może obronić się sam, że nie trzeba przy okazji wpisywać się w wyśrubowane kanony piękna. 

Sesja Billie Eilish w brytyjskim „Vogue’u” podzieliła fanki i fanów

Nic zatem dziwnego, że kiedy 2 maja do sieci trafiła okładka brytyjskiego „Vogue’a”, zawrzało. Z jednej strony wystarczyło 6 minut, by post z okładką zebrał na Instagramie Billie milion polubień, a z drugiej pojawiły się komentarze, że artystka, biorąc udział w sesji, w której wystylizowana jest na seksownego wampa, zaprzecza swoim słowom o tym, że nie chce być seksualizowana, wyglądać właśnie w ten typowy dla większości gwiazd sposób. Oczywiście nie ma co się dziwić, że zwłaszcza dzieciaki mogły być zdezorientowane, czuć, że Billie ostatecznie poszła utartą przez inne piosenkarki czy aktorki ścieżką. Że wcale nie jest tą idolką, z którą można się utożsamić. Jednak nie ma się też co dziwić artystce, że chciała spróbować takiej stylizacji, wejść w taką rolę. Ona ma dopiero 19 lat. Więc też się dopiero kształtuje. A tego typu sesja pozwala choć na chwilę być kimś innym, spróbować, sprawdzić i potem wrócić do dawnej siebie. Zwłaszcza jeśli wszystko odbywa się na naszych zasadach, to OK.

Większy problem mam osobiście z idolkami z mojej młodości, czyli Britney Spears czy Christiną Aguilerą, które przez otaczający je sztab ludzi były faktycznie kreowane na młode sexy gwiazdki, epatowano ich nastoletnimi ciałami. Wracając do Billie i jej wieku, taka sesja może też być dla niej zrobieniem pewnego kroku w dorosłość, odkrywaniem siebie. Ma pełne prawo, by kreować się tak, jak ma na to ochotę. Nie dziwię się jednak jej młodym fankom i fanom. Najgorsze w tym wszystkim jak zwykle są media, które rozpisywały się o przemianie młodej artystki, oceniały ją, z jednorazowej sesji zrobiły sensację.

Billie Eilish o byciu ocenianą, slut-shamingu i przemocy seksualnej wobec kobiet

Tymczasem bardzo ważne informacje Billie przekazała w rozmowie na łamach brytyjskiego magazynu, które udowadniają, że wciąż jest sobą i ma zamiar robić to, co jest zgodne z jej sumieniem, potrzebami i w nosie ma oceny całego świata, które pojawiają się co i rusz, choć nikt o nie nie prosił. Na swoim Instagramie zresztą też napisała, że sesja dla „Vogue’a” była dla niej świetnym doświadczeniem i dodała przesłanie: 

Róbcie, co tylko chcecie. Pieprzcie wszystko inne!

 

 

W rozmowie na łamach magazynu przyznała, że dotąd w życiu nie zrobiła czegoś w tym stylu, co ta sesja. I podkreśliła, że ma nadzieję, że mimo tego epizodu wszyscy wiedzą, że dalej jest taka sama. I przypomniała, że strój nie jest wyznacznikiem naszej wartości. 

Kiedy chcesz pokazać trochę ciała, nagle jesteś hipokrytką, jesteś łatwa, jesteś suką i dziwką - powiedziała artystka o slut-shamingu, który spotyka praktycznie wszystkie z nas. - Jeśli w tym stroju jestem dla kogoś dziwką, to trudno, ja jestem z siebie dumna. Jestem dziwką tak jak wszystkie dziewczyny, i pieprzyć to. Odwróćmy to i czujmy się z tym silne. Pokazywanie ciała, pokazywanie nagiej skóry - albo jej zakrywanie - to nie jest coś, co powinno odbierać nam szacunek innych.

Podobnie, według Billie, powinnyśmy olewać opinie innych i nosić to, co chcemy, nawet jeśli słyszymy, że w czymś wyglądamy brzydko, grubo. Bo prawda jest też taka, że wiele osób krytykowało Billie za jej obszerne dresy, za to, że nie nosi sukienek. Tak to już jest: kiedy jesteś kobietą, zawsze można się do ciebie przyczepić, czego nie zrobisz, jest źle. Dlatego czas to zmienić.

W tym wszystkim ważne jest tylko jedno: czy dobrze się czujesz. Jeśli chcesz zrobić sobie operację [plastyczną] - idź i ją zrób. Jeśli chcesz włożyć sukienkę, w której według niektórych wyglądasz grubo, pierdol to. Kiedy czujesz się ze sobą dobrze, wyglądasz dobrze.

Co ważne również w kontekście ubrania, Billie dodała, że nasz strój nigdy nie jest zaproszeniem dla mężczyzn, że nie jest usprawiedliwieniem dla stosowanej przez nich przemocy seksualnej, której jednak doświadczamy od najmłodszych praktycznie lat. Zresztą, w co byśmy nie były ubrane, to i tak padamy ofiarą mężczyzn. Więc to nie my mamy uważać na strój czy nie chodzić po nocy, ale to faceci powinni wbić sobie do głowy, że nie mają prawa nas nawet dotknąć bez naszej zgody. Dobrze, że mówi o tym głośno! I o tym właśnie według nas należy pisać! Dzięki, Billie.