Porno w zasadzie istnieje od zarania dziejów. Tylko oczywiście zmieniała się forma jego przekazu. Bez wątpienia dziś w postaci filmów w sieci jest ono dostępne na masową skalę, która kiedyś była nie do pomyślenia. Pornhub, jeden z najpopularniejszych serwisów z pornograficznymi wideo na świecie, w roku 2019 zanotował dziennie 115 milionów wizyt. Porno oglądają głównie faceci, ale regularnie wzrasta również liczba kobiet, które interesują się tego typu filmami. Jeszcze kilkanaście lat temu tak skala była nie do pomyślenia. Zobacz także: Pornografia przyjazna kobietom – wybrałyśmy najlepsze strony z porno adresowanym do kobiet

Pamiętam, jak w latach 90. w erze wypożyczalni VHS, chodziłam tam z tatą po bajki, a on przy okazji brał dla siebie kasety w tajemniczych czarnych pudełkach, czyli z produkcjami porno. Potem oglądał te filmy wieczorem z mamą. Czasami po szkole zapraszałam koleżanki i trochę ze wstydem, trochę ze śmiechem oglądałyśmy te filmy i my. Zastanawiałyśmy się przy tym, czy tak właśnie wygląda seks? Trzeba tak jęczeć, tak się wyginać?

Dziś zdecydowanie nie musimy już podkradać kaset rodzicom, porno można obejrzeć podczas szkolnej przerwy na swoim smartfonie. Bo jedno pozostaje niezmienne, czyli głód wiedzy na temat seksu – przy wciąż wielkiej nieobecnej: rzetelnej edukacji seksualnej. Jak pisze Proseksualna w jednym ze swoich tekstów: Ośmielę się nawet stwierdzić, że przy pierwszym kontakcie nie sięgamy po porno po to, żeby się podniecić, ale po to, żeby po prostu zobaczyć, jak ludzie uprawiają seks, jak wygląda nagie ciało osoby płci przeciwnej lub tej samej. I nie ma się co specjalnie dziwić, skoro człowiek to z natury zwierzę ciekawskie i patrzące. (…) Porno może być doskonałym narzędziem edukacyjnym. Tylko właśnie – nie każde porno. Z pewnością nie to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, bo jest ogólnodostępne, dobrze wypozycjonowane w wyszukiwarkach i przede wszystkim... darmowe.

– Pornografia jako taka nie jest jednoznacznie dobra czy zła – podkreśla Patrycja Wonatowska, seksuolożka i terapeutka związana z Instytutem Pozytywnej Seksualności. – To dość zastanawiające, że dyskusja o pornografii wciąż wraca. Z jednej strony rozumiem, że sporo zamieszania jest wokół warunków pracy aktorek i aktorów, co jest absolutnie zrozumiałe, bo często nie dba się o ich bezpieczeństwo, nie wynagradza odpowiednio itp. Jednak z drugiej strony pojawia się pytanie, czy tak dyskutujemy o horrorach czy filmach romantycznych, które też zaszczepiają w nas nierealistyczne i nieprawdziwe wzorce? Bez wątpienia jednak uważam, że świetnie byłoby, by młodzi ludzie, zanim sięgną po porno, zdawali sobie sprawę, że te filmy nie pokazują prawdziwego życia, że stosunki w realu opierają się na innych zasadach – mówi ekspertka. (Więcej o tym pisałam w tekście: Seks w porno i w kinie – czyli czego nie zobaczysz na ekranie?)

Najłatwiej byłoby porno zakazać i mieć temat z głowy. Jednak młodzi ludzie zawsze znajdą sposób, by do porno się dobrać. Zwłaszcza kiedy nie mają innego źródła wiedzy. Dlatego lepszym rozwiązaniem byłoby porozmawianie z nimi na temat tego typu wideo czy nawet podsunięcie takich, które promują pozytywne wzorce. Pojawia się bowiem między innymi tzw. porno feministyczne, gdzie dba się o to, by pokazywać na ekranie różnorodne ciała, bohaterowie pytają się o zgodę na seks, stosują antykoncepcję. – Zdecydowanie wypadałoby więcej o seksie rozmawiać, edukować o tym, że mamy różne potrzeby, że każdy i każda z nas ma prawo do wyboru tego, co chce robić w łóżku, i powinna to być świadoma decyzja – zaznacza Patrycja Wonatowska. Najważniejsze w tym wszystkim jest uzmysłowienie istnienia różnorodności i podkreślenie, że piękne jest to, żeby mieć wybór i móc go świadomie podjąć.

Oczywiście negatywne wzorce z porno wpływają nie tylko na dzieciaki, lecz także na dorosłe osoby, które oglądają dużo takich produkcji i przez tego typu filtr patrzą na świat, zachowują się niekonsensualnie, próbują stosować przemoc. Bez wątpienia właśnie masowość i łatwy dostęp dzięki sieci do porno wpływa na to, że może mieć ono zły wpływ na nasze życie. Podobnie jak używki w nadmiarze. Sceny porno, podobnie jak uzależniające substancje, są hiperstymulującymi wyzwalaczami, które prowadzą do nienaturalnie wysokiego poziomu wydzielania dopaminy. Może to uszkodzić system nagród dopaminy i sprawić, że nie będzie reagować na naturalne źródła przyjemności. Właśnie dlatego użytkownicy zaczynają mieć trudności z osiągnięciem podniecenia w czasie seksu w realu. Konsumenci pornografii zgłaszają większe objawy depresyjne, niższą jakość życia i gorsze zdrowie psychiczne w porównaniu z tymi, którzy nie oglądają pornografii – czytamy w artykule Wprost.

Patrycja Wonatowska zwraca przy tym uwagę nie tylko na ilość konsumowanego przez nas porno, lecz także przeniesienie naszej aktywności do wirtualnego świata, co sprawia, że jako ludzie alienujemy się, oddalamy od siebie. – Coraz więcej czasu poświęcamy mediom społecznościowym niż dbałości o kontakt realny, gloryfikujemy to, co wirtualne. Porno w sieci to przyjemność dostępna na wyciągnięcie ręki. Jest prosto i łatwo. Nie trzeba się starać, dogadywać, pytać o zgodę. To swego rodzaju fast food, jak i stawianie na siebie, na swoje potrzeby. Myślę, że w tym miejscu warto zadać sobie pytanie, czym jest dla nas seks, co nam powinien dawać, czy ma być tylko zaspokojeniem potrzeb, czy czymś więcej, swego rodzaju spotkaniem, rytuałem, cielesnym doznaniem. Bo seks realny oznacza zaangażowanie w proces, w chwilę, w drugą osobę. A przy porno nie trzeba o tym pamiętać.

Porno poza tym może się przejeść, konsumowane w nadmiarze uzależnia, jak i powoduje, że potrzebujemy coraz więcej bodźców – większej ich ilości i/lub mocniejszych. Z kolei kiedy konsumujemy je raz na jakiś czas, ale konsumujemy świadomie, może urozmaicać nasze życie erotyczne. Jak pisze Proseksualna w swoim tekście Jak oglądać porno: Jeżeli widzimy, że ktoś odżywia się źle, nie mówimy mu, aby przestał jeść w ogóle. Pomagamy mu ulepszyć dietę. I radzi na bazie swoich doświadczeń: Kiedy mam ochotę na film porno – oglądany solo czy z partnerem – dbam, by seans był nie tyle nagrodą za ciężki tydzień w pracy (bo nie o to chodzi, a pobudzanie ośrodka nagrody to niezły wstęp do obsesji), ale celebracją, najchętniej dobrze zapowiadającej się produkcji i tylko wtedy, kiedy mam na film autentyczną ochotę. W końcu porno istnieje po to, by sprawiać dorosłym ludziom przyjemność i jest tylko trochę bezpieczniejsze niż alkohol, narkotyki czy 90 filiżanek kawy.

Wszystko zatem jest dla ludzi. Także porno. Byle oglądać je z głową. W odpowiednich dawkach. Najlepiej wybierać etyczne. I pamiętać, że przedstawia ono wykreowaną rzeczywistość. Na pewno też porno nie zastąpi edukacji seksualnej, więc warto starać się ją zapewniać młodym ludziom, by nie byli zdani tylko i wyłącznie na sekswideo.