Czytając komentarze pod pierwszym zwiastunem filmu Blade Runner 2049 można wysnuć wnioski, że to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku, która już od pierwszych chwil wzbudza wiele emocji. Wszystko za sprawą obsady (głównie chodzi tu o rolę Ryana Goslinga), ale także obawy, że remake klasyka z 1982 roku (Łowca Androidów) może zostać potraktowany jak kolejne kino naszpikowane efektami specjalnymi, a nie o to w tym przypadku chodzi - tu liczy się dobrze opowiedziana historia i świetna gra aktorska.

Łowca Androidów w reżyserii Ridleya Scotta na podstawie scenariusza Hamptona Fanchera to film kultowy. Film z 1982 roku opowiada historię, która dzieje się w 2019 roku i obrazuje maszyny stworzone przez człowieka do wykonywania trudnych zadań, które zachowują się jak ludzie. W tamtych czasach wizja na tyle odległa, że film zyskał miliony fanów na całym świecie i uznanie krytyków, w tym nominacje do prestiżowych nagród. O samym filmie napisano już niezliczone ilości recenzji, prac naukowych i rozprawek filozoficznych. Nic więc dziwnego, że Blade Runner 2049 wzbudza tyle emocji wśród najwierniejszych fanów pierwowzoru.

Na całe szczęście produkcją najnowszej części zajął się Ridley Scott, na krześle reżyserskim zasiadł Denis Villeneuve (nominowany w tym roku do Oscara za film Nowy początek, a scenariusz po raz kolejny stworzył Hampton Fancher. Po 35 latach od premiery filmu Łowca Androidów ukazał się pierwszy zwiastun jego kontynuacji. W Blade Runner 2049 w głównej roli zobaczymy Ryana Goslinga i Harrisona Gorda.