Daniel Józek QCZAJ to trener motywator, który już od kilku lat motywuje całą Polskę do pracy nad swoim ciałem oraz samym sobą. 33-latek popularność zawdzięcza nie tylko częstym występom w programach śniadaniowych, gdzie zdradza sekrety idealnej sylwetki, ale także dzięki ogromnemu poczuciu humoru. Po tym, jak Daniel przyznał się do swojej orientacji seksualnej oraz do traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa, zyskał w oczach wielu osób jeszcze większy szacunek i uznanie. O przeżyciach sprzed lat, pomocy specjalistów i życiu w czasach koronawirusa QCZAJ opowiedział w wywiadzie, którego udzielił serwisowi Gala.pl.

POLECAMY: Home Office z Gala.pl - Ekspresowy trening z Qczajem - te ćwiczenia zrobisz w swojej sypialni!

Igor Szulim: Czy udało Ci się już przyzwyczaić do obecnie panującej sytuacji w kraju? Jak czas kwarantanny spędza Daniel QCZAJ?

Daniel QCZAJ: Jak wszyscy nie miałem wyjścia i musiałem zmienić swoje dotychczasowe życie, a nawet trochę je przewartościować. Wcześniej często wyjeżdżałem i nie miałem czasu, żeby tak po prostu normalnie posiedzieć sobie w domu. W sumie nie wiem, czy można nazwać "normalnym" śpiewanie do rury odkurzacza przeboju Whitney Huston czy przebieranie się w strój różowego króliczka wielkanocnego. Na pewno humor nadal mi dopisuje a przymusowa izolacja jeszcze bardziej rozbudziła moją kreatywność jeśli chodzi o sposoby na poprawianie nastroju innym w tym ciężkim czasie. Taniec w połączeniu z ciekawą aranżacją stworzoną z domowych przedmiotów to doskonałe lekarstwo na chandrę i gwarancja dobrej zabawy [śmiech]. Oprócz tego cały czas prowadzę treningi online na Instagramie i Facebook’u oraz na qczajfitness.pl. Przygotowałem też serię rozgrzewek dla widzów kanału Romance TV, które zachęcają, żeby wstać z kanapy i trochę się poruszać podczas oglądania telewizji. Można je zobaczyć ok. godz. 12:25 przed serialem "Wszystko dla Pań" oraz chwilę przed kolejnymi odcinkami "Górskich ratowników" (17:00).

Zgadzasz się z stwierdzeniem, że to właśnie okres domowej izolacji jest dla nas dobrym czasem, żeby zacząć dbać o swoje ciało? Dla wielu zamknięte siłownie to olbrzymi problem.

Domowa kwarantanna sprawiła, że świat zatrzymał się na chwilę i teraz mamy czas, żeby zrobić to, co do tej pory nam umykało w nawale obowiązków. Wcześniej często spotykałem się ze stwierdzeniem, że nie mam czasu na dbanie o formę fizyczną i zdrowe odżywianie. Obecnie wiele osób ma go w nadmiarze i nie mając pomysłu, jak go efektywnie wykorzystać popada w bezsens oglądając całymi dniami telewizję. A ja nawołuję – oglądaj ulubione filmy i seriale, ale rusz się z kanapy! Włączasz swój ulubiony serial, np. "Wszystko dla Pań" czy "Statek marzeń" w Romance TV, bierzesz dwie butelki z wodą zamiast hantli i ćwiczysz mięśnie rąk. Proste prawda? By móc trenować nie potrzebujesz siłowni i super sprzętów! Wystarczy kanałek podłogi, chęć i trochę pomysłowości.

Jesteś dla wielu osób olbrzymią motywacją. Pokazujesz, jak dbać o siebie, prowadzić zdrowy tryb życia. Jeżeli cofniemy czas o kilkanaście lat i zapytamy 17-letniego Daniela QCZAJ'a co chce robić w przyszłości, wiedział, że zostanie trenerem motywatorem? Czułeś, że to jest twój świat?

Zobacz także:

Mając 17 lat marzyłem o aktorstwie, byciu sławnym i rozpoznawalnym. Chciałem by o mnie było głośno w mediach i prasie. Młodemu chłopakowi z małej podhalańskiej miejscowości imponowało życie gwiazdy estrady w dużym mieście. Ale moja ukochana babcia widziała we mnie przyszłego księdza i uważała, że nic nie stoi na przeszkodzie bo Ojciec Święty też chciał być aktorem [śmiech]. Dlatego długo wahałem się, co zrobić. Myśli krążyły mi po głowie. Z jednej strony chciałem udowodnić wszystkim, że stać mnie na dużo więcej z drugiej strony nie chciałem zawieźć babci. Jednak ostatecznie zdecydowałem się spróbować swoich sił na scenie. Wyjechałem do Warszawy i udało się za pierwszym razem. Wygrałem casting do popularnego teatru muzycznego Studio Buffo Janusza Józefowicza. Przez kolejne lata grałem w przedstawieniach, szlifowałem poprawną wymowę, aby pozbyć się gwary i akcentu. Spełniało się moje marzenie, szło mi bardzo dobrze. Jednak, musiałem się sam utrzymać w Warszawie, a zawód aktora, przynajmniej wtedy na to mi nie pozwalał. Szukając różnych pomysłów na życie zostałem fryzjerem, nawet otworzyłem własny salon. Miałem naprawdę sporo klientek, ale po 10 latach takiej indywidualnej pracy z kobietami poczułem, że coś tracę. Góralskie korzenie były silniejsze. Dodatkowo zrodzona w międzyczasie pasja do ćwiczeń nasunęła mi myśl – a czemu nie robić tego zawodowo i na szeroką skalę? Przecież lubię kontakt z ludźmi, pomagać im przełamywać własne ograniczenia i bariery. Jestem typem wojownika! Ale także bliskie mi są problemy kobiet, bo wychowałem się wśród sióstr. Postanowiłem zostać trenerem motywatorem i tak już zostało. Świadomość, że wielu dzięki moim słowom ruszy rzyć i wyrwie się z życiowego letargu sprawia, że chce mi się robić to co robię!

Życie czy sport ukształtowało twój charakter?

Chyba bardziej życie. Zdarzało się, że jako dziecko nie byłem akceptowany wśród rówieśników. Byłem niższy i trochę inny. Do tego bardzo wrażliwy. W szkole dokuczano mi z różnych powodów: z tego, że jeździłem na konkursy recytatorskie, czy z tego, że uwielbiałem śpiewać. Obrywało mi się np. za spodnie, w których przychodziłem do szkoły. Dla mnie były mega modne i rewelacyjne, a dla moich kolegów stanowiły powód do żartów. Mimo tego nie poddawałem się i następnego dnia pojawiałem się w tym samym stroju. Niektórych doprowadzało do to szewskiej pasji, a ja pomyślałem, że muszę być twardy i nieugięty. Uważałem, że nikt nie będzie mi mówił, jaki mam być, w co mam się ubierać i co mam lubić! Dziś Ci koledzy są zaniedbani i często mają nadwagę, a ja robię to, co kocham, czyli fitness i jestem sobą.

Wiele osób zaczęło podziwiać nie tylko twój charakter, zawziętość do pracy nad sobą, ale także ogromną odwagę. Twój wpis, w którym ujawniłeś, że byłeś ofiarą molestowania oraz przyznałeś się do swojej orientacji, był dla wielu dowodem prawdziwej siły. Dlaczego się na to zdecydowałeś? Sam przyznajesz, że to "najtrudniejszy post, jaki przyszło Ci napisać".

Zdecydowałem się na to szczere wyznanie, ponieważ w ten sposób chciałem pomóc chociaż jednej osobie, która przechodzi to samo, co ja przechodziłem w dzieciństwie. Uwolnić ją od tego strasznego poczucia winy i uratować ją może nawet przed najtragiczniejszym krokiem. Pokazać jej, że nie jest w tym wszystkim sama, że warto żyć i walczyć o swoje, bo można coś osiągnąć. Przeszłości nie da się wymazać. To wraca co jakiś czas, rany pozostały, ale można nauczyć się z nimi żyć, tak jak ja to zrobiłem.

Zdarza, że osoby znane, które borykają się ze swoim życiowymi problemami, potrzebują, aby ich ktoś wysłuchał. Tak było m. in. w przypadku naszej wielkiej mistrzyni, Justyny Kowalczyk, która 6 lat temu wyznała, że zmaga się z poważną depresją. Czy tak, jak dla mistrzyni olimpijskiej w biegach narciarskich, twoje wyznanie miało być formą terapii?

Myślę, że trochę tak, chociaż byłem w terapii wcześniej i to właśnie ona pozwoliła mi na to wyznanie. Dla mnie bardzo ważne jest być w prawdzie ze sobą i przed moimi "Fitlarwami". Dlatego zdecydowałem się wyjawić całą prawdę.

Potrzebowałeś pomocy psychologów lub innych specjalistów?

Tak. Chodzę na terapię od kilku lat i nie wstydzę się tego. Wręcz przeciwnie, jestem dumny, że po tylu latach samotnej walki z demonami przeszłości dojrzałem do decyzji o podjęciu terapii i zwróceniu się o profesjonalną pomoc. Miałem już dosyć mrocznych myśli i stanów lękowych. Stwierdzono u mnie depresję. Nie dawałem już rady. Teraz kiedy chodzę na terapię jestem spokojniejszy i wiem, jak nie dać się zawładnąć traumie z dzieciństwa. Cały czas pracuję nad sobą.

W oczach niektórych ludzi po twoim dość odważnym wyznaniu, stałeś kimś więcej niż tylko trenerem, który zachęca do pracy nad nas sobą, jesteś dla nich swoistym bohaterem. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Po moim wpisie, dostałem bardzo dużo ciepłych słów otuchy i wparcia. Wszyscy dziękowali mi za to, że miałem odwagę podzielić się swoją historią. Faktycznie może trochę czuję się jak bohater, który wygrał swoje życie [uśmiech].

Spotkały Cię jakieś nieprzyjemności w związku z twoją orientacją?

Czasami spotykam się z hejtem w Internecie, ale kogo tam nie obrażają?! Dostaję tyle pozytywnych wiadomości i komentarzy, że tymi negatywnymi staram się nie przejmować.

Mimo tylu życiowych przeżyć zarażasz dużą dawką pozytywnej energii. Skąd ją bierzesz?

Zewsząd. Każdego dnia wstaję i nie mogę uwierzyć w to, co mam. Można powiedzieć, że jestem takim wulkanem energii! To życie nauczyło mnie, że nie warto tracić zdrowia i nerwów na negatywne rzeczy i negatywnych ludzi, a po każdym deszczu zawsze wychodzi słońce. Trzeba iść po swoje z odwagą i uśmiechem na twarzy. A QCZAJ’owe "akumulatory" ładuję energią, którą czerpię z potrzeby robienia dobra. Można powiedzieć, że jestem na tzw. życiowym speedzie, kiedy wiem, że moim gadaniem do telefonu poprawiam ludziom humor oraz dodaję energii. To mnie nakręca.

Poznaliśmy Daniela QCZAJ’a jako znakomitego trenera, ale także jako tancerza. Jak wspominasz "Taniec z gwiazdami"? Twój walc do piosenki "Ti Amo" chyba do tej pory wzrusza każdego fana tanecznego show.

"Taniec z gwiazdami" to było zupełnie nowe doświadczenie w moim życiu i zapamiętałem je jako niezapomnianą przygodę. Paulina Biernat, z którą miałem przyjemność tańczyć w parze to teraz moja przyjaciółka, znakomita tancerka i jednocześnie psycholog. Nie miała ze mną łatwo, bo kiepski był ze mnie uczeń [śmiech]. Dziękuję jej za cierpliwość i wytrwałość, ale przede wszystkim za znakomitą zabawę na parkiecie. Teraz często razem coś robimy. Paulina jest gościem na moich QCZAJcampach i pomaga moim Fitlarwom odnaleźć swoją kobiecość nie tylko w tańcu.

Czy już niebawem widzowie odkryją nową twarz Daniela QCZAJ’a? Byłeś widziany na planie nowego serialu Romance TV, "Górski lekarz". Poznałeś m. in. Hansa Sigla, który się wciela w główną rolę. Spróbujesz swoich sił w aktorstwie?

Jeśli nadarzy się taka okazja to czemu nie, kiedyś przecież grałem w teatrze i nawet dobrze mi szło, więc jakieś doświadczenie już mam [uśmiech]. Bardzo podobało mi się na planie "Górskiego lekarza", którego najnowszy sezon będzie można oglądać od już od 18 maja w Romance TV. Mogłem na własne oczy zobaczyć jak wygląda praca na planie serialu. Szczególnie podpatrywałem grę Hansa Sigl, odtwórcę tytułowej roli. Znakomicie wczuwał się w lekarza, był tak przekonujący, że prawe sam go poprosiłam o poradę lekarską [śmiech]. W aktorstwie trzeba umieć wydobywać z siebie odpowiednie emocje w czasie nagrań, ale również potrafić się wyciszyć.

Możemy uspokoić twoich fanów, że na pewno nie zapomnisz o swojej życiowej pasji, jaką jest sport. Na antenie wspomnianej wcześniej stacji, Romance TV poprowadzisz program, w którym pokażesz, jak zadbać o swoją formę. Zdradzisz nam coś więcej?

Ćwiczenia to moja pasja i sposób na życie – zawsze będą na pierwszym miejscu. To jest to co, kocham. I staram się zarażać tym innych. Dlatego dla widzów Romance TV przygotowałem serię rozgrzewek, żeby w przerwie między ulubionymi filmami czy serialami mogli się rozruszać. Ostatnio przez trwającą pandemię wielu nas spędza w domu znacznie więcej czasu, a kanał Romance TV chce zadbać o swoich fanów i ich kondycje fizyczną. Ja to pochwalam i nie mogłem odmówić! [śmiech]. Zapraszam na ćwiczenia do Romance TV codziennie około 12:25 i 17:00. Zresztą można ćwiczyć także oglądając swoje ulubione produkcje w telewizji, a przynajmniej porozciągać się, wtedy czas szybciej mija.

Czy zobaczymy Cię jeszcze w jakieś wiosennej produkcji kanału?

Nigdy nie mówię nigdy! [śmiech]

"Carpe diem" ("Chwytaj dzień") - czy ta łacińska sentencja towarzyszy w życiowej drodze Daniela QCZAJ’a?

Chyba umiem wykorzystać każdą chwilę. Staram się cieszyć każdym dniem, ponieważ wtedy życie wydaje mi się piękniejsze, takie chyba lepiej przeżyte. Kiedy pojawia się szansa np. na nowy, ciekawy projekt nie boję się, że nie poradzę sobie, bo nigdy tego nie robiłem, po prostu podejmuje ryzyko i wchodzę w to. Ale zawsze staram się chociaż chwilę pomyśleć nad konsekwencjami swoich działań i nie zdawać się tylko na łut szczęścia.

ZOBACZ TAKŻE: #dbamogłowę - rusza nasza kampania dotycząca profilaktyki zdrowia psychicznego