Emma Watsonod lat angażuje się walkę o równouprawnienie płci. Mówiła już m.in. o potrzebie edukacji dziewczynek w krajach trzeciego świata. Jako Ambasadorka Dobrej Woli ONZ uruchomiła kampanię HeForShe, która aktywizowała mężczyzn do wsparcia dla feminizmu. Dwa lata temu założyła w serwisie Goodreads kobiecy klub książki. Na tegorocznej gali rozdania Złotych Globów poruszyła problem przemocy wobec kobiet. Ta dziewczyna zawsze mówi mądrze. Zwłaszcza gdy odbija głupią krytykę. Pamiętacie, jak oberwało się jej za sesję zdjęciową do magazynu Vanity Fair, bo – zdaniem krytykujących – pokazało za dużo biustu. Watson przypomniała wtedy, że „feminizm nie jest kijem do bicia innych kobiet” (Kazimiera Szczuka powinna to przemyśleć), dodając z właściwym sobie wdziękiem: „Naprawdę nie wiem, co moje cycki mają do feminizmu”.

ZOBACZ TEŻ: Emma Watson odebrała pierwszą w historii nagrodę gender-neutral

Tym razem Emma Watson postanowiła wesprzeć nową brytyjską organizację, która walczy z nierównościami w środowisku pracy i wszelkimi przejawami agresji na tle seksualnym. Przy okazji brytyjskie i irlandzkie aktorki wzięły przykład ze swoich amerykańskich koleżanek. 190 kobiet związanych z przemysłem filmowym, w tym właśnie Emma Watson, Carey Mulligan, Kate Winslet czy Claire Foy podpisały list otwarty opublikowany w magazynie Observer.

Drogie siostry – czytamy w liście – to krytyczny moment dla brytyjskich kobiet. Różnica w wysokości wynagrodzenia kobiet i mężczyzn jest pięć razy większa niż sześc lat temu. Statystyki mówią, że ponad połowa kobiet w Wielkiej Brytanii padła ofiarą napaści seksualnej w miejscu pracy.

Sama Watson z kolei dodała: „łatwo jest zrzucić odpowiedzialność za molestowanie na jednego czy dwóch słych panów. To niestety problem systemowy, a nie jednorazowe epizody”.

Organizacja, którą finansowo wsparła Emma Watson, zapewnia ofiarom przemocy seksualnej pomoc prawną i psychologiczną.