Na wstępie chcielibyśmy zaznaczyć, że 5 dni spędzone w Katowicach były niezwykłym czasem. Miasto na każdym kroku zachwyca swoim klimatem, a ludzie chyba w żadnym polskim mieście nie uśmiechają się aż tak szeroko.

Czym zachwycił nas Festiwal Tauron Nowa Muzyka? Zebraliśmy nasze wrażenia w poniższych punktach:

1. Miejsce festiwalu

Festiwal Tauron Nowa Muzyka należy do grona tzw. festiwali butikowych. Swoim rozmiarem nie straszy jak Open'er Festival, który był wyzwaniem dla naszych nóg. W Katowicach zrobiliśmy o wiele mniej kilometrów.

Teren festiwalu znajduje się w centrum Katowic. Po raz drugi TNM odbył się w nowo otwartej siedzibie Muzeum Śląskiego, które sprawiło, że miasto jeszcze bardziej zyskało na swoim uroku. 

Przestrzeń położona jest w niedalekiej siedzibie kultowego Spodka idealnie współgrając z jego monumentalną architekturą. Elektroniczne brzmienia idealnie wpasowują się w ten wizualny charakter

2. Sceny festiwalowe

Nie ma w Polsce wielu tak genialnych sal koncertowych jak katowicki NOSPR, czyli siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

W środku znajduje się duża sala koncertowa na 1800 miejsc (to tam odbył się koncert otwarcia i zamknięcia tegorocznej edycji festiwalu) i sala kameralna na 300 osób (w tym roku posłużyła jako odrębna scena festiwalowa, pod którą ustawiały się kolejki).

Główna scena festiwalu mieściła się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w bardzo bliskim sąsiedztwie katowickiego Spodka. Nagłośnienie na TNM należy do jednych z najlepszych na polskiej mapie festiwalowej. Dwie wymienione sale, a z całą pewnością ta mieszcząca się w NOSPrze, zawierają sprzęt nagłaśniający na światowym poziomie. 

3. Koncerty

TNM muzyka słynie z tego, że za każdym razem wracając z tego festiwalu przywozi się do domu muzyczne smaczki. Tym razem też tak było. Nasza playlista została uzupełniona o takich artystów jak chociażby Fakear, Kassem Mosse, Baloji czy energetyczny Kid Simius.