Karaiby w Grecji: Kreta

Jeśli marzysz o Karaibach, ale nie masz za dużo czasu i środków, kup wycieczkę do... Grecji. A dokładnie mówiąc – na Kretę. Kreteńskie lato należy do najdłuższych w Europie: kąpiele w morzu na dobre zaczynają się już w maju i kończą dłuuuugo po wakacjach. A piękniejsze plaże trudno sobie wyobrazić.

Vai z naturalnie rosnącym gajem palmowym oraz bieluteńkim jak cukier puder piaskiem sprawi, że poczujesz się tu jak na wschód od Zatoki Meksykańskiej. Legenda głosi, że palmy wyrosły tu za sprawą piratów, którzy po przeżuciu daktyli wypluwali pestki pod nogi... Legendą nie jest na pewno to, że jest to iście rajski zakątek, który sławę zyskał w latach 70. XX wieku, gdy na tle palmowego gaju nakręcono reklamę popularnych do dziś batoników Bounty. 

Mówiąc o wyspie, którą pewnie kojarzycie z labiryntem i Dedalem, nie można nie wspomnieć o lagunach, prawdziwym kreteńskim skarbie. Pierwszą z nich jest Balos, która przycupnęła przy północno-zachodnim wybrzeżu. Jej wody omywają dwie maleńkie, niezamieszkane wyspy Gramvousa. Zakątek oferuje takie widoki, że nawet nie próbujemy ich opisać (trzeba po prostu zobaczyć).  Drugą (niezwykle egzotyczną, choć wciąż zlokalizowaną w śródziemnomorskim klimacie) laguną Krety jest Elafonissi. Swą sławę zawdzięcza różowemu piaskowi. W tym przypadku legenda głosi, że wyjątkowy kolor wiąże z rzezią kobiet i dzieci dokonaną przez Turków w roku 1821 – plaża spłynęła wówczas krwią i rzekomo od tego momentu piasek ma niezwykłą barwę. Oczywiście rzeczywista przyczyną różowego odcienia są okruchy koralowca i muszli nanoszone tu z pobliskiej rafy...

Tak czy inaczej: majówka 2022 na Krecie będzie niezapomniana.

fot. Adobe Stock

„Świątynia błękitu i zieleni” w Marrakeszu

Marokańskie wyjazdy last minute najczęściej zabierają nas do Agadiru, jednak lepiej zapolować na tanie bilety lotnicze i udać się do Marrakeszu, w którego sercu skrywa się miejsce tak fascynujące, że trudno uwierzyć, iż istnieje naprawdę. Mowa o Ogrodzie Majorelle, „świątyni błękitu i zieleni”, gdzie można odpocząć od nawet największego skwaru (naprawdę niemal nie czuć tu upału). 

Jego historia zaczyna się w 1919 roku, gdy francuski malarz Jacques Majorelle po raz pierwszy przyjeżdża do Czerwonego Miasta. Marrakesz rozkochuje go w sobie na zabój, artysta decyduje się więc na zamieszkanie tu na stałe. Kupuje porośnięty palmami daktylowymi teren na skraju metropolii, a następnie zatrudnia architekta i zleca mu budowę willi w stylu mauretańskim. Efekt jest oszałamiający: dom żeni ze sobą elementy art deco z zamiłowaniem do estetyki Le Corbusiera. 

Zobacz także:

Niedługo potem malarz pokrywa swą pracownię i mieszkanie kobaltem. Błękitem tak nasyconym i jedynym w swoim rodzaju, że dostaje własną nazwę – bleu Majorelle (od miejsca pierwszego zastosowania). Później otacza artysta willę islamskim (choć dostosowanym do założeń europejskiego modernizmu) ogrodem – z egzotyczną roślinnością, sprowadzoną z dalekich zakątków. I tak w środku miasta wyrasta dżungla...

fot. Adobe Stock

Niestety malarz ulega nieszczęśliwemu wypadkowi i umiera w 1962 roku, a ogród popada w zapomnienie. Od zniszczenia ratuje go legenda świata mody – Yves Saint Laurent, który w 1980 roku kupuje wraz z partnerem posiadłość i dąży do przywrócenia jej świetności. Francuski projektant i jego towarzysz życia sprowadzają na miejsce: 400 odmian palm, 1800 rodzajów kaktusów, bambusy, bugenwille i hibiskusy.... Do porośniętych liliami oczek wodnych wpuszczają ozdobne karpie i rzadkie żaby, w koronach drzew dają mieszkanie hałaśliwym afrykańskim ptakom. Wisienką na tym architektonicznym torcie są kobaltowe fontanny i rubinowe kładki...

Laurent i Bergé spędzają w Villi Oasis ogrom czasu, tu pracują, zapraszają do niej słynnych znajomych i przyjaciół (na czele z Andym Warholem). Yves Saint pokochał „błękitną katedrę” tak mocno, że po śmierci prochy geniusza rozrzucono w tutejszym rosarium.

Obecnie tropikalny ogród wraz z utworzonym w jego centrum Muzeum Sztuki Islamskiej jest dostępny dla turystów codziennie, także w czasie ramadanu. I trudno się dziwić, że jest najchętniej odwiedzanym miejscu w Marrakeszu. Naprawdę warto!

Po różane złoto w Bułgarii

Niby „nie po to oszczędzamy na wakacje, żeby oszczędzać na wakacjach”, ale po pierwsze mówimy przecież o majówce, a nie pełnoprawnym wyjeździe latem; po drugie zaś – nie wszyscy otrzymali podwyżkę inflacyjną, więc dla wielu osób ograniczenie zbędnych wydatków ma (zwłaszcza teraz) olbrzymie znaczenie. Jeżeli ta kwestia jest dla was ważna, musicie wiedzieć, że na najtańsze last minute w maju polecicie do Bułgarii.

Myślicie: nuda,  niezbyt glamour,  banał? Nic bardziej mylnego. 400 km linii brzegowej, z czego 1/3 to boskie, piaszczyste plaże -  to mówi samo za siebie (nie bez powodu ten kierunek jest jednym z najchętniej wybieranych przez Polki i Polaków). W maju w Słonecznym Brzegu i Złotych Piaskach możecie liczyć na przyjemne ciepło i słońce, a pogoda będzie idealna na zwiedzanie. 

fot. Adobe Stock

Skoro mowa o tym ostatnim, będąc w Bułgarii, musicie koniecznie odwiedzić Dolinę Róż, w okolicy miasta Kazanłyk. To właśnie tutaj powstaje bułgarskie złoto – słynny na cały świat olejek różany, który kosztuje od 7 do 10 tysięcy euro za kilogram. Cena jest adekwatna do nakładów surowca i pracy: do uzyskania kilograma olejku potrzeba nawet kilka ton kwiatów, które zbierane są raz w roku, bardzo wczesnym rankiem, gdy hektary pól pokryte są rosą. Misterny jak koronka proces rozpoczyna się właśnie w maju. Nawet po różanym sezonie zapach jest tu odurzający, ale wiedzcie, że jeśli odwiedzicie to miejsce w czasie zbiorów kwiatów, będziecie mogli nazwać się szczęściarzami.

Podsumowując: majówka 2022 - zaczynamy odliczania!