Wczorajsza gala rozdania nagród Grammy okazała kolejną okazją na to, by gwiazdy mogły przedstawić swoje stanowisko w sprawie ciągnącego się już od miesięcy tematu nadużyć seksualnych nie tylko w show-biznesie. Tym razem okazaniem solidarności z akcją Time’s Up, która wzięła swój początek na tegorocznych Złotych Globach (chodzi oczywiście o czarne stylizacje na czerwonym dywanie), było pojawienie się gwiazd z białymi różami. Niektórzy artyści, jak na przykład Miley Cyrus trzymali pojedyncze kwiaty w ręku, inni, jak choćby Sam Smith czy Lady Gaga, potraktowali je jako dodatek do stylizacji.

ZOBACZ TEŻ: Grammy 2018: Stylizacje, które zrobiły największe wrażenie na czerwonym dywanie >>> 

Kto wpadł na pomysł, by białe kwiaty stały się żywym symbolem sprzeciwu wobec molestowania seksualnego? Taką formę protestu zainicjowały Meg Harkins z wytwórni Roc Nation oraz Karen Rait z Interscope/Geffen/A&M Records. Obie zaznaczyły, że nie wyobrażają sobie, żeby na najbardziej prestiżowej muzycznej imprezie nie okazać wsparcia ofiarom wszelkich nadużyć na tle seksualnym. A dlaczego akurat białe róże? Bo ich zdaniem to „uniwersalny i tradycyjny dodatek w symbolicznym kolorze: sufrażystki pojawiały się na biało podczas protestów, a Hillary Clinton postawiła na biel, kiedy pojawiła się na inauguracji prezydentury Donalda Trumpa.”

Jesteście ciekawi, kto jeszcze pojawił się z białą różą podczas gali Grammy 2018? Zajrzyjcie do galerii! >>>