Sama myśl o nałożeniu na twarz więcej niż jednej warstwy produktów kosmetycznych może przyprawiać o dreszcze. No chyba, żeby robić to z głową. Na czym polega sekret wieloetapowej pielęgnacji? Na tym, by podać skórze cenne składniki w takiej kolejności, by miały szansę w nią wniknąć i wzajemnie wzmocnić swe działanie. Warto spróbować, bo to właśnie prawidłowa kolejność nakładania pielęgnacyjnych specyfików jest kluczem do sukcesu.

Na pierwszy ogień idzie więc serum – nie tylko błyskawicznie się wchłania, ale też jest najbardziej bogate w aktywne składniki. Ze sprawdzonych polecamy łagodzące, przywracające nawilżenie od Avène Hydrance Optimale (ok. 80 zł) i przeciwdziałające zmarszczkom Advanced Night Repair od Estée Lauder (Sephora.pl, 178 zł) - gdyby z jakiegoś powodu trzeba było zdecydować się tylko na jeden kosmetyk w kosmetyczce, byłby to bezwzględnie właśnie ten produkt. Co jeszcze? Szukając czegoś najbardziej odpowiedniego dla siebie pamiętajcie o witaminie C, która ma nie tylko działanie odmładzające, ale też rozjaśniające i naprawia to, co popsuło w skórze słońce. Mimo że serum wchłania się błyskawicznie, warto dla pewności dać skórze ekstra minutę przed aplikacją.

ZOBACZ TAKŻE: Perfumy wiosna 2018. Zapomnijcie o słodkich, kwiatowych kompozycjach. Rządzi oryginalność! >>>

Następny krok to krem nawilżający – na naszych półkach niezmiennie króluje polecany przez dermatologów i ukochany przez gwiazdy nawilżająco-regenerujący Embryolisse. Zależy wam na efekcie glow? To dobry moment na aplikację olejku – ale pamiętajcie – to działa tylko w jedną stronę; w odwrotnej kolejności skóra nie byłaby w stanie wchłonąć składników zawartych w kremie. Co polecamy? Łagodzący alergie i problemy skórne olejek z pestek malin od Ministerstwa Dobrego Mydła (www.ministerstwodobregomydla.pl, 25 zł), albo ten z opuncji, bogaty w kwas linolowy, od brytyjskiej marki London Labs, który choć dedykowany włosom, jako jeden z najskuteczniejszych olejków w kosmetologii genialnie zadziała też na skórę twarzy (Galilu, 350 zł).

Ostatnia warstwa to ochrona przeciwsłoneczna – w naszym klimacie obowiązkowa od maja do września. Ale, co ciekawe – jeśli na co dzień nie wystawiacie się przesadnie na słońce, a tylko przemykacie po mieście łapiąc pojedyncze promienie słońca, wystarczy tak naprawdę zabezpieczyć się cienką warstwą, której nie trzeba będzie aplikować więcej niż raz. Dobrym pomysłem będą lżejsze konsystencje dedykowane konkretnemu rodzajowi skóry, np. La Roche Posay Anthelios XL SPF 50  (apteki, ok. 60 zł) w formie rzadkiego płynu, który nie pozostawia białej powłoki ani niepożądanego połysku.

A co na noc? Tutaj nie będzie dużo lżej – zapomnijcie o jednej warstwie! Na krem zaaplikowany na serum warto położyć jeszcze ampułkę z retinolem – to on sprawi, że rano obudzicie się z promienną, wypoczętą, młodą buzią.

ZOBACZ TAKŻE: Retinol - co to jest, jak działa. Sprawdźcie, co powinniście o nim wiedzieć >>>