Każda kolejna wizyta na lotnisku to dla Was wielka niewiadoma, jeśli chodzi o to, co czeka Was podczas kontroli bagażu podręcznego? Znam to doskonale. Kilka miesięcy temu, lecąc z Warszawy do Londynu, w mojej kosmetyczce ograniczonej do minimum znalazł się olejek z czarnuszki. Był on wówczas jednym z elementów mojej pielęgnacji. I o ile w Warszawie nikt się do niego nie przyczepił, tak na największym londyńskim lotnisku nie było już tak miło. Pracownicy Heathrow zachodzili w głowę, co to za specyfik i gdzie go kupiłam, a zaznaczę, że buteleczka miała zaledwie 50 ml, a zawartość była znikoma. Będąc przepytywana i otoczona przez kilku uzbrojonych policjantów, stwierdziłam, że lepiej nie kusić losu jeszcze bardziej i nie sprawdzać w Google, jak w ogóle powiedzieć po angielsku czarnuszka... Choć okazało się, że oprócz właściwości pielęgnacyjnych, olejek z czarnuszki może mieć również właściwości wybuchowe(!), wszystko skończyło się dobrze. To znaczy, mogłam wrócić do Polski, a olejek ostatecznie został zarekwirowany. Od tamtej pory moja podróżna kosmetyczka to już nie minimum, a totalnie niezbędne minimum. Teraz okazuje się, że już wkrótce władze Heathrow nie będą ode mnie wymagać, bym pokazywała im wszystkie przewożone w bagażu kosmetyki, ponieważ będzie ich z tego wyręczał odpowiedni sprzęt.

Zobacz także: Nowe narzędzie wskazuje, kiedy kupić bilet lotniczy, żeby zapłacić najmniej

Koniec wyciągania płynów na londyńskim lotnisku Heathrow  

Największe londyńskie lotnisko zainwestuje 50 mln funtów w skanery do tomografii komputerowej (CT). Mają one znacznie usprawnić proces przechodzenia przez bramki oraz zniosą konieczność umieszczania butelek o pojemności do 100 ml w przezroczystych torebkach, a pozbywania się tych, które tę pojemność przekraczają. Co w dłuższej perspektywie oznacza, że z czasem nakaz wprowadzony w 2006 roku (po udaremnionym zamachu w Londynie, kiedy to zamachowcy planowali skonstruować na pokładzie 10 samolotów lecących na trasach transatlantyckich bomby przy użyciu płynnych substancji chemicznych) przewożenia w bagażu podręcznym kosmetyków o maksymalnej pojemności 100 ml może zostać zniesiony.

Nowoczesne urządzenia, umożliwiające obsłudze analizę dokładnego obrazu 3D zawartości bagaży, nie będą wymuszać na pasażerach wyciągania z walizki nie tylko płynów, ale też urządzeń elektronicznych, czyli laptopów, telefonów, aparatów czy powerbanków. Obecnie mamy obowiązek wyjęcia ich również z etui i włożenia do osobnego pojemnika. Jeśli o tym zapomnimy, możemy być pewni, że pracownicy lotniska na pewno nam o tym przypomną. Nie tylko londyńskie Heathrow zamierza odejść od tego typu praktyk i przeprowadzić wdrożenie do 2022 roku. Podobne skanery, jak czytamy na portalu fly4free.pl, funkcjonują również na lotniskach w Genewie, Schiphol w Amsterdamie i JFK w Nowym Jorku.

Zobacz także: Pakowanie walizki: jak zrobić to szybko, sprawnie i jakich błędów unikać?