Choć mówiąc o Amerykanach w pierwszej kolejności przychodzi nam na myśl przybierająca na sile epidemia otyłości, statystyki wskazują, że jednocześnie aż 1/8 ogółu społeczeństwa narażona jest na niedożywienie. I nie chodzi tylko o głód; jedzenie, które wielu obywateli ma do dyspozycji, jest tak złej jakości, że nie jest w stanie pokryć zapotrzebowania organizmu na substancje odżywcze. Tym samym wspomniana grupa ponad 42 milionów osób jest dwukrotnie bardziej narażona na zapadnięcie na takie choroby, jak: nadciśnienie, choroby serca, żółtaczka, udar, astma, rak, cukrzyca typu 2 czy artretyzm.

ZOBACZ TAKŻE: To jedzenie sprawi, że poczujecie się bardziej szczęśliwi! >>>

A co z tymi, którzy już zmagają się z chorobą? Mimo, że Stany Zjednoczone w porównaniu z innymi krajami przeznaczają znacznie większe środki na państwową służbę zdrowia, nie przekłada się to na kondycję obywateli. Jest jednak światełko w tunelu - wszystko wskazuje na to że władze w Kalifornii wreszcie dostrzegły zależność między zdrowym odżywianiem się, a kondycją organizmu. W szerszej perspektywie oznacza to nic innego, jak przeliczenie ile mniej pieniędzy państwo przeznaczy na leczenie obywatela, który dobrze odżywiony szybciej i skuteczniej upora się z chorobą.

Medi-Cal, czyli program ubezpieczenia społecznego dla tych, których nie stać na opłacenie opieki medycznej, wystartował z pilotażową akcją zastosowania jedzenia jako refundowanej części kuracji chorób przewlekłych. Do udziału zgłosiło się 6 jednostek, które zaoferowały dostarczanie chorym 5 posiłków dziennie. Założenie dietetyczne – od tych ogólnych, zgodnie z którymi posiłki muszą być zróżnicowane i zbilansowane, po bardziej szczegółowe uwzględniające specyfikę konkretnych chorób (np. pacjentom z niewydolnością serca służy dieta uboga w sód, a diabetycy powinni wystrzegać się węglowodanów), celowały w zaspokojenie podstawowych potrzeb organizmu, a tym samym wzmocnienie go i zmobilizowanie do walki z chorobą.

Co się okazało? Że podobnie, jak w przypadku chorej na raka pacjentki, której przypadek zapoczątkował całą akcję, koszty leczenia innych pacjentów, którym zapewniono regularne pełnowartościowe posiłki, spadły o ponad połowę! Rzadziej wymagali hospitalizacji, a leczenie trwało dużo krócej.  

Koszt całego programu szacowany jest na 6 milionów dolarów i pokryty zostanie ze środków organizacji non-profit z całej Kalifornii. Jego twórcom marzy się wdrożenie podobnego rozwiązania na stałe, bo dla systemu to nieoszacowane oszczędności pozwalające zainwestować nadwyżki w pacjentów z podwójną dla nich korzyścią. Jak oceniacie, jest cień szansy na podobne rewolucje także u nas?

ZOBACZ TAKŻE: Wiedzieliście, że te jadalne naczynia to polski wynalazek? >>>