Trybunał Konstytucyjny wydał 22 października wyrok, w którym stwierdził, że aborcja w oparciu o przesłankę embriopatologiczną jest niezgodna z prawem. Co oznacza, że teraz przerwanie ciąży ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jej życiu będzie nielegalne. To sukces wnioskodawców, czyli posłów Prawa i Sprawiedliwości, PSL-Kukiz’15 oraz Konfederacji, a także ruchów pro-life na czele z Ordo Iuris i Kają Godek, twórczynią projektu „Zatrzymaj aborcję”.

Te zmiany w odniesieniu do ustawy z 7 stycznia 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży dają obecnie możliwość przeprowadzenia legalnie aborcji tylko w sytuacji, gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, czyli kazirodczego lub gwałtu (co stwierdza prokurator), a także, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie kobiety (co stwierdza lekarz). Takich przypadków jest jednak zdecydowanie mniej, co wyraźnie pokazują dane z 2019 roku.

Decyzja Trybunały Konstytucyjnego doprowadziła wczoraj do spontanicznego protestu. Tłum kobiet i mężczyzn przeszedł ulicami Warszawy, zahaczając o siedzibę PiS na ulicy Nowogrodzkiej, a kończąc na Żoliborzu w okolicach domu prezesa partii, Jarosława Kaczyńskiego. Trudno zliczyć ilość publikacji, jaka pojawiła się w mediach społecznościowych. A wśród nich także liczne głosy polityków i gwiazd. Na wpis zdecydowała się także aktorka Joanna Koroniewska, prywatnie mama dwóch dziewczynek, która podzieliła się ze swoimi obserwatorami poruszającymi wspomnieniami. Wyznała, że była osiem razy w ciąży, a dwie z nich udało jej się szczęśliwie donosić.


Zobacz także: Chrissy Teigen poroniła. Modelka i John Legend stracili trzecie dziecko. Przeczytajcie oświadczenie pary
 

Joanna Koroniewska podzieliła się swoimi doświadczeniami z ciążą. Jej bolesne wspomnienia to reakcja na delegalizację aborcji w Polsce 

„Po pierwszej stracie 13 lat temu miałam przerwę w staraniu się o kolejne dziecko aż dwa lata. Ból był ogromny. I niemoc. Nie mogłam się pozbierać. Zabiegi, łyżeczkowania, za każdym razem poczucie winy, ukrywanie wszystkiego, bo przecież to tylko MOJA sprawa, wstyd i wiele innych emocji, a przede wszystkim walka z samą sobą, czy zdołam się z tego podnieść. Czy mogę udźwignąć jeszcze więcej” – czytamy we wpisie aktorki.

Aktorka przez długi czas nie dzieliła się tymi informacjami praktycznie z nikim oprócz męża, Macieja Dowbora, ale wydarzenia związane z wyrokiem Trybunały Konstytucyjnego dodały jej odwagi. Bo nie wyobraża sobie, jak ktoś może zmuszać kobiety do rodzenia dzieci chorych i skazywania ich cierpienie oraz rychłą śmierć.„Kiedy słyszę, że „miało być chore, a urodziło się zdrowe” to aż mnie krew zalewa. Graj w ruletkę. Próbuj. Ile wytrzymasz. NIKT NIE SIEDZI w naszych głowach. Nikt nie wie ILE jesteśmy jeszcze w stanie udźwignąć” – napisała 42-letnia aktorka.


Zobacz także: Aleksandra Żebrowska opublikowała ważny post na Instagramie, który dotyczy kobiet w ciąży (i nie tylko)
 

Pod wymagającymi wielkiej odwagi słowami Joanny Koroniewskiej pojawiło się mnóstwo komentarzy pełnych wsparcia od jej obserwatorek, które podziękowały aktorce na szczerość i dodanie im otuchy. Cały, pełen emocji wpis Joanny Koroniewskiej możecie przeczytać poniżej.
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

NIE JESTEM NA TO GOTOWA. A może i właśnie się stałam. Proszę dodajcie mi otuchy, ale może wytłumaczę choć trochę coś o czym dziś większość myślących INACZEJ DZIŚ zapomina. O moich uczuciach. O moim stanie. Jestem kobietą. Teraz aż się cała trzęsę odpowiadając na zarzuty co poniektórych, że może powinnam stracić swoje dzieci skoro jestem ZA ZABIJAniem. Nie jestem. Nigdy nie byłam. Nigdy nie będę. Ale w moim życiu przeżyłam wiele. Mam 42 lata i dwoje szczęśliwie zdrowych dzieci. Ale ciąż miałam osiem. Aż sześć z nich nosiłam przy sercu do końca trzeciego miesiąca. Obumierały. Cierpienie tak wielkie, że tylko Rodzic będący w takiej sytuacji może to zrozumieć. Po pierwszej stracie 13 lat temu miałam przerwę w staraniu się o kolejne dziecko aż dwa lata. Ból był ogromny. I niemoc. Nie mogłam się pozbierać. Zabiegi, łyżeczkowania, za każdym razem poczucie winy, ukrywanie wszystkiego bo przecież to tylko MOJA sprawa, wstyd i wiele innych emocji a przede wszystkim walka z samą sobą, czy zdołam się z tego podnieść. Czy mogę udźwignąć jeszcze więcej. Za KAŻDYM RAZEM KIEDY DOCHODZIŁO do tych okropnych wydarzeń a kiedy pojawiła się już na świecie nasza starsza Córka było jeszcze gorzej... Ciągły strach o to czy będzie dobrze, czy się uda, czy będzie zdrowe, czy ktoś się o tym dowie... Czy ktokolwiek oprócz wspierających bliskich, w moim przypadku męża WIE co wtedy czułam?!! W jakim byłam stanie ?!!! Bez wsparcia Rodziców, Mamy?! Bez mówienia o tym komukolwiek oprócz najbliższych?! Kobieta milczy. Często. Dusi ją. To stan nie do opisania. Takich historii ma wiele. I wciąż je tłumi. Bo cierpi. Ból nie do opanowania... Przez wiele lat nie mogłam o tym mówić. Nadal jest mi ciężko. To emocje nie do opisania. Za każdym razem czułam się gorsza. Czułam się z tym fatalnie , ja sama... A przecież moja tak głęboko skrywana historia i przeżycia są niczym wobec kobiet, które będą wiedzieć jaki los spotka ich dziecko. Nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić. I szczerze?! Kiedy słyszę, że „miało być chore a urodziło się zdrowe” to aż mnie krew zalewa. Graj w ruletkę. Próbuj. Ile wytrzymasz. NIKT NIE SIEDZI w naszych głowach. Nikt nie wie ILE jesteśmy jeszcze w stanie udźwignąć.

Post udostępniony przez Joanna Koroniewska - Dowbor (@joannakoroniewska) Paź 22, 2020 o 2:41 PDT