Współprace z markami, które nawiązuje H&M cieszą się szalonym zainteresowaniem, a o kilku, jak choćby tej z udziałem Balmain czy Kenzo śmiało można powiedzieć, że przejdą do historii. Kto jest następny w kolejce, by dzięki szwedzkiemu gigantowi przybliżyć modę z wyższej półki masowemu odbiorcy?  

ZOBACZ TAKŻE: Moschino dla H&M! Kolekcja włoskiego domu mody jesienią w sprzedaży. Zaprojektuje ją Jeremy Scott >>>

Jeremy Scott, który nie bez kozery doczekał się miana buntownika i jednego z najodważniejszych projektantów, stoi nie tylko na czele własnej marki, ale też jest autorem sukcesu Moschino, w które tchnął nowe życie – najlepsze lata włoskiego domu mody to te ostatnie, pod jego rządami. Najbardziej pamiętne projekty? Kreacje z wizerunkiem ikon popkultury np. Sponge BobaBarbie, symbolami McDonald's, Coca-Coli, te będące żywą reklamą środków czystości czy przedstawiające 1:1... torbę na zakupy. Noszą je Katy Perry, BjörkLady Gaga, Kanye West, Beyoncé, a także bliska sercu projektanta Miley Cyrus. Dlatego o klasyczną reklamę nie zabiega.

Ale od początku. Urodzony w Kansas City i wychowany na farmie w Missouri Jeremy Scott bardzo wcześnie zdecydował, co chce w życiu robić. Zdeterminowany, by jak najszybciej zacząć działać w modzie, lekcje francuskiego poobierał już jako 14-latek. A będąc wyznawcą teorii, że dobrze robimy tylko to, co nas interesuje, po otrzymaniu informacji o odrzuceniu podania na Parsons School of Design i Fashion Institute of Technology nie zniechęcił się, tylko aplikował do kolejnej. Został przyjęty do Pratt School of Design, którą ukończył w 1996 roku, odbywając w trakcie finałowego roku staż u Moschino. I tutaj zaczyna się jego nieustające pasmo sukcesów. Przełomem w karierze okazała się współpraca z Björk, a także zaprezentowanie swoich projektów w ramach Paris Fashion Week rok po ukończeniu szkoły. Już wtedy dał się poznać jako niepokorna dusza, a rosnące zainteresowanie gwiazd jego twórczością doprowadziło do przeniesienia siedziby marki z Paryża do Los Angeles.

Na czym polega tajemnica jego stylu? Scott ceniony jest za trudne, ale udane łączenie kiczu z innowacyjnością. Projekty z metką Moschino, choć są na granicy smaku, żeby nie powiedzieć, że czasem po prostu obciachowe, cieszą się niesłabnącą popularnością. Więc jaki jest jego klucz do serc i portfeli klientów? Specyficzna estetyka to nic innego jak ucieczka – od ponurej, przytłaczającej rzeczywistości, ale też od poważnej i pozbawionej poczucia humoru i luzu mody. Scott chce żartować, śmiać się i bawić nią - i dzielić to ze swoimi odbiorcami.

Taka filozofia przyświecała mu także podczas tworzenia projektów z Adidasem – pierwsza współpraca miała miejsce w 2002 roku i kontynuowana była 6 lat później. Owocem drugiego spotkania były m.in. popularne sneakersy typu teddy bear i high tops, które najpierw przypadły do gustu przedstawicielom sceny hip-hopowej, a dalej podbiły serca tłumu, wyprzedając się na pniu i przynosząc projektantowi spore zyski. 

Jak będzie wyglądała współpraca ze szwedzką sieciówką? Póki co projektant nie zdradza dużo szczegółów, ale wszystko wskazuje na to, że z H&M jest mu bardziej po drodze, niż można by się było spodziewać.

To duże wyróżnienie, dlatego bez chwili namysłu przystałem na ten projekt. Jestem szalenie podekscytowany! Mimo, że w wielu miejscach się różnimy okazało się, że wiele nas też łączy. Projektuję dla ludzi – to moja główna dewiza i tutaj nasza filozofia się zazębia. (…) Poza tym chcę, by na moje projekty mógł sobie pozwolić każdy.

Kolekcja – zgodnie z zapowiedzią – będzie czymś na kształt największych przebojów Moschino podanych jednak w nowej, świeżej formie. Po współpracy z marką Adidas jego apetyt wzrósł i tym razem celuje jeszcze wyżej. A że jest specjalistą od gry na emocjach – wszach nikt zręczniej nie operuje cytatami z popkultury niż on – można się spodziewać, że najnowsza realizacja poniesie się szerokim echem i wypadnie co najmniej tak dobrze jak H&M x Balmain. Jesteście ciekawi?

ZOBACZ TAKŻE: Najlepsze filmy o modzie na Netflixie >>>