Glamour Book Club powraca! Tym razem nasze czytelniczki przeczytały, a później także zrecenzowały Miasto dziewcząt - jedną z najgorętszych nowości na rynku wydawniczym. O czym opowiada najnowsza książka Elizabeth Gilbert - autorki bestsellerowego Jedz, módl się, kochaj? Tym razem pisarka opisuje barwne, ale momentami bezwzględne realia Nowego Jorku, a także ludzi, którzy mieszkają i pracują w tym mieście. Główną bohatetką Miasta dziewcząt jest Vivian Morris. Mając 89 lat, wspomina najpiękniejsze, jak również najtrudniejsze momenty swojego życia. Czy w pełni wykorzystała szansę, którą była przeprowadzka z amerykańskiej prowincji do jednego z największych i najgłośniejszych miast na świecie? Czy błędy, które popełniła w młodości czegoś ją nauczyły? Odpowiedzi na te pytania poznacie po przeczytaniu Miasta dziewcząt. Członkinie Klubu książkowego Glamour już to zrobiły! Sprawdźcie, co sądzą o nowej książce Elizabeth Gilbert. Ich recenzje znajdziecie poniżej.

Recenzja Anny

Miasto z dziewcząt uszyte

Miasto dziewcząt to pierwsza książka z dorobku Elizabeth Gilbert, którą miałam okazję przeczytać. Podeszłam zatem do tego wyzwania z czystą kartą, bez uprzedzeń i jakichkolwiek oczekiwań. Z okładki wabi mnie zdanie: „opowieść o seksie i urokach życia w Nowym Jorku.” Bardzo współcześnie pomyślałam i zostałam zgubiona już po kilku stronach, gdyż przeniesiono mnie do Nowego Jorku lat czterdziestych. Nigdy nie interesowała mnie historia Stanów Zjednoczonych, znałam pojedyncze fakty, daty, zdarzenia. Stąd czułam się ogromnie zdziwiona, czytając jak nowojorczycy bawili się w najlepsze w czasie gdy w Europie toczyła się okrutna wojna. Ciekawa jest ta opozycja. Nie jedyna w powieści Gilbert.

Tytułowe miasto jakże pełne jest różnorodnych kobiet. Każda z bohaterek utożsamia inną dominującą cechę. Mamy piękno w osobie Celii, przedsiębiorczość w postaci Peg, rozwagę i odpowiedzialność u Olive talent i klasę Edny, oraz oryginalność u Marjorie. Pomiędzy nimi wszystkimi lawiruje główna bohaterka Vivian, którą trudno określić jednoznacznie. Mówi o sobie, że była bogata i rozpuszczona. Z czasem, szturmując miasto była piękna i oszałamiająca, ignorowała bieg historii, liczyło się tylko tu i teraz. Wyrywała się przecież z małomiasteczkowego marazmu i przeprowadziła do Nowego Jorku, by zasmakować życia. W czasie trwania akcji przenosi swój podziw z bohaterki na bohaterkę. Rozwija się, zmienia, dorasta. Gdzie Ci mężczyźni można by zapytać? Są ale stanowią tło, uzupełnienie damskich postaci, stworzeni do zadawania przyjemności kobietom. Stanowią opozycję, jawią się jako ci słabsi, zagubieni.

Bez wątpienia wachlarz osobowości to duży plus powieści. Można się utożsamiać, kochać ich i nienawidzić. Krok w krok za różnorodnością postaci podąża nam różnorodność miejsca, czyli Nowego Jorku. Dzielnice biedy i bogactwa, miejsca rozrywki i pracy. Co łączy te światy? Chęć rozrywki. Widzimy Nowy Jork pełen: klubów, pubów, kawiarni, teatrów, a także alkoholu, papierosów, zabawy, braku hamulców, przygodnego seksu, przypadkowości i kłamstwa. Miasto z powieści to także miejsce skandalów, plotek, gorących newsów, kompromitujących zdjęć trafiających na pierwsze strony gazet. Jakże to do szpiku kości współczesne. Wyjęte z rzeczywistości aktualnych gwiazd show-biznesu. Ewaluuje ono jednak tak samo jak główna bohaterka. Trauma wojny, ekonomiczne problemy, modernizacja architektoniczna w tym wyburzanie budynków.

Łatwo i szybko czyta się książkę Elizabeth Gilbert. Dominuje w niej prosty język. Ubogacająca jest z pewnością narracja, w formie opowieści, listu. Dzięki temu jesteśmy bliżej historii, stajemy się poniekąd jej powiernikami. Odnaleźć w niej można wiele trafnych zdań, sentencji, które warto zapamiętać i powtarzać. Co jeszcze odnalazłam w tej książce? Ciekawą tematykę, rzadko pojawiający się motyw teatru, burleski, organizacji przedstawień rewiowych w tym szycie kostiumów dla aktorów. Uważam, też że Miasto dziewcząt fajnie byłoby zobaczyć na ekranie. Po przeczytaniu tej książki uświadomiłam sobie również, że wszystkie kobiety są do siebie podobne i że ich problemy to także moje problemy. Kto jak nie my i nasze girl power da radę wszystkim smutkom tego świata. Wreszcie trafiłam też gdzieś na samą autorkę Elizabeth Gilbert. Powiązania fabularne z jej życiem osobistym nasuwają się po zgłębieniu jej życiorysu przed lekturą. Polecam tę książkę wszystkim kobietom, zafunduje wam emocjonalny rollercoaster bez wychodzenia z domu i wchodzenia do miasta.

[KSIĄŻKA TYGODNIA] „Seksuolożki. Sekrety gabinetów” autorstwa Marty Szarejko >>>

Recenzja Magdaleny

Książka Miasto Dziewcząt to przyjemna, lekka lektura na jesienne wieczory. Dzięki tej książce możemy przenieść się do Nowego Jorku z ubiegłego wieku. Możemy poczuć cudowny klimat tamtych lat. Myślę, że ta książka zawiera wiele mądrości życiowych. Książka przełamuje wiele stereotypów, jest dość odważna. Idealnie umili nam wieczór.

Recenzja Julii

Obok najnowszej powieści Elizabeth Gilbert Miasto dziewcząt zdecydowanie nie można przejść obojętnie. Autorka bestsellerowego Jedz, módl się, kochaj, ponownie zaskakuję ciekawą, niekonwencjonalną fabułą; która będzie wprost idealna dla wszystkich dziewczyn, które przeczytały już wystarczającą ilość jednowymiarowych historii.

Razem z bohaterami powieści poznajemy magiczne lata 40. Przenosimy się do Nowego Jorku, gdzie młoda Vivian tuż po tym jak zostaję wyrzucona na bruk prestiżowej uczelni, bez pomysłu na dalsze życie, zostaje wysłana przez rodziców do ciotki, która zajmuję się teatrem rewiowym. W mieście, które nigdy nie zasypia Vivian zaczyna prowadzić życie jakiego do tej pory nie znała. W dzień całkowicie pochłonięta przez pracę, w nocy natomiast bez wiedzy rodziny z nowymi znajomymi spędza czas w klubach, gdzie nie brakuję alkoholu, a seks z przypadkowymi mężczyznami nie jest czymś niezwykłym. Młoda Vivian zdobywa doświadczenia i staję na progu dorosłości. Ale czy w obliczu wybuchu skandalu, poradzi sobie z trudną sytuacją? Czy to czego pragnie, będzie możliwe do spełnienia? A może przyjdzie czas na to, żeby Vivian pożegnała swoje dotychczasowe życie w Nowym Jorku i wróciła do domu?

Wciągnięta od pierwszych stron wprost nie mogłam oderwać się od tego co napisała Gilbert, każdy kolejny rozdział czytałam z zapartym tchem; zaciekawiona tym, co może wydarzyć się dalej. I z całą pewnością mogę polecić Miasto dziewcząt wszystkim, którzy chcieliby razem z młodą dziewczyną przeżyć okres jej dojrzewania, zgłębiania kobiecej seksualności oraz poszukiwania prawdziwej miłości.

Klub Książkowy Glamour: Nasze czytelniczki przeczytały „Sharon Tate. Historia morderstwa żony Romana Polańskiego” autorstwa Alisy Statman i Brie Tate >>>