Koronawirus w Polsce: Prawdy i mity o koronawirusie

Wokół koronawirusa zdążyło narosnąć wiele mitów. Próbując zweryfikować je w internecie, trudno natrafić na wiarygodne źródło. Postanowiliśmy więc porozmawiać z ekspertem. Na nasze pytania odpowiedział dr n. med. Paweł Grżesiowski, wykładowca w Szkole Zdrowia Publicznego CMKP, prezes fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń. I rozwiał wszelkie wątpliwości. A więc… zachęcamy do lektury.

Wspólnie z ekspertem obalamy mity na temat koronawirusa

Glamour.pl: Czy to prawda, że picie gorącej wody pozwala zapobiec zakażeniu?

Dr n. med. Paweł Grzesiowski: To bzdura. Wirus ginie w temperaturze 60 stopni, ale dopiero po 15 minutach i to właśnie tak długo trzeba by było trzymać gorący napój w ustach, a to poparzenie gwarantowane. Podobnie byłoby z herbatą, na przykład o temperaturze 80 stopni – momentalnie poparzymy sobie błonę śluzową i pojawią się w niej „dziury”, co zwiększa ryzyko infekcji i obniża odporność. Skutek jest więc odwrotny.

A jak wygląda to z praniem? Czy należy przestrzegać zaleceń, by w czasie epidemii koronawirusa prać częściej, i w wysokich temperaturach?

Tak, nie zaszkodzi. Pranie w temperaturze 90 stopni zabija wirusa w ciągu kilkunastu sekund.  Ale nie znaczy to, że musimy prać w aż tak wysokiej temperaturze. Pranie twa przecież dość długo – temperatura 60 stopni przez 15 min zupełnie więc wystarczy, by wirus zdążył wyginąć. Zwłaszcza, że nie jest odporny na detergenty. 
Teraz używamy więcej tekstyliów, na przykład ręczników, i rzeczywiście warto prać je częściej, żeby nie używać tych samych dłużej niż jeden dzień.

Koronawirus w Polsce. Egzaminy i obrony prac dyplomowych odbędą się online! >>>

Czy prawdą jest, że czas przetrwania koronawirusa jest różny, w zależności od tego, na jaką trafi powierzchnię?

Tak, to prawda. W temperaturze pokojowej wirus jest w stanie przetrwać do 4 godzin na miedzi, na metalu czy plastiku – nawet dwie doby, a na kartonie dobę. Wszystko zależy jednak od warunków, bo przecież wszystkie te badania przeprowadzano w warunkach laboratoryjnych, przy dużym stężeniu wirusa. Jak to wygląda w prawdziwym życiu? Tego dokładnie nie wiemy.

Czy można się zarazić koronawirusem, robiąc zakupy? 

Ryzyko zarażenia koronawirusem w takich warunkach nie różni się znacząco do ryzyka zarażeniem jakimś innym mikrobem. W końcu, jak wiadomo, opakowania produktów nie są zbyt czyste, choćby dlatego, że są transportowane ciężarówkami na dużych dystansach. Warto podkreślić jednak, że koronawirusem zarażamy się przede wszystkim drogą kropelkową. Więc zarazić się od opakowań jest trudno – koronawirus musiałby zostać przeniesiony na opakowanie drogą kropelkową, my musielibyśmy dotknąć go ręką i przenieść na twarz. A więc wystarczy umyć czy zdezynfekować ręce po zakupach i pozbywamy się zanieczyszczeń. 

Jak często należy zatem myć ręce? Przy wyjmowaniu w domu każdego z produktów?

Wystarczy, że umyjemy ręce po przyniesieniu zakupów do domu. Warto opłukać także warzywa i owoce. Ale nie znaczy to, że każdy produkt przyniesiony ze sklepu do domu należy od razu dezynfekować czy polewać wrzątkiem. Warto zauważyć, że teraz w sklepach jest dużo mniej ludzi. Sklepy są praktycznie opustoszałe, wpuszcza się po jednej lub po dwie osoby – w dodatku raczej te zdrowe, niekaszlące, a więc bezpieczeństwo w sklepach jest teraz na wysokim poziomie. Nie wpadajmy więc w paranoję.

Czy prawdziwa jest powszechnie krążąca opinia, że i tak wszyscy zachorujemy?

Wszyscy jesteśmy nieodporni na nowego wirusa, a ponieważ koronawirus łatwo się przenosi, to prędzej czy póżniej dopadnie każdego. Ważne jest jednak, by nie dopadł wszystkich naraz, bo pacjenci ciężko chorzy nie mogliby skorzystać z pomocy medycznej. W tej chwili robimy więc wszystko, by spowolnić zachorowania. Trzeba jednak mieć świadomość, że by koronawirus przestał szybko zakażać, powinno zachorować 50% ludzkości. Ale jeśli wziąć pod uwagę, że 3/4 z nas choruje lekko, to nie jest to aż tak bardzo pesymistyczne. Jeśli większość z nas przechoruje łagodnie i nabierze odporności, to można wręcz się z tego cieszyć – że jesteśmy po chorobie i nic nam się nie stało.

Czyli prawdą jest, że chorobę można przejść bezobjawowo?

Tak, jest to potwierdzone naukowo. Około 20-30% i około 50% dzieci choruje bezobjawowo albo pojawiają się u nich tylko lekkie objawy, takie jak katar, kaszel czy niewielka gorączka.

Czy grupa krwi wpływa na prawdopodobieństwo zachorowania czy to jest mit?

Mit. Ale od lat trwają badania nad różnymi układami antygenowymi krwi, które mogą być powiązane z odpornością na zakażenia wirusowe. Wiadomo, że posiadacze określonych grup krwi, różnią się odrobinę metabolizmem, i z tego powodu mogą inaczej chorować, nie znaczy to jednak, że są mniej lub bardziej odporni na zarażenie koronawirusem. Nie można więc stawiać twierdzeń, że ktoś, kto ma określoną grupę krwi, na pewno nie zachoruje albo na pewno będzie chorował lżej lub ciężej. To może wpędzić tylko ludzi w depresję.

Koronawirus w Polsce: Jak zarządzać finansami podczas kryzysu? Pytamy eksperta! >>>

Jak to jest z tym wychodzeniem z domu?

Hasło „Zostań w domu” wymaga doprezycowania. Powinno brzmieć – „unikaj kontaktu z ludźmi”. Bo nie o to chodzi, żeby całą dobę siedzieć w domu – nikomu to nie służy, chodzi o to, by unikać kontaktu z innymi. Siedząc w domu także nie należy przyjmować gości. Nie umawiajmy się więc na spotkania, ale na rower czy na rolki wychodźmy. To usprawnia nasz układ immunologiczny. Zachowajmy jednak bezpieczną odległość od innych – metr, najlepiej dwa. Zrezygnujmy z kontaktów twarzą w twarz.