Obecna sytuacja to dla wielu z nas czas, który możemy lub wręcz chcemy poświęcić książkom. I zanurzyć się w zupełnie innej rzeczywistości, co pozwoli nam choć na chwilę odebrać od tego, co widzimy za oknem lub na ekranach telewizorów bądź smartfonów. Książka to idealny sposób na to, by poprawić sobie humor, zrelaksować i poczuć się po prostu szczęśliwym. Dlatego jeszcze chętniej sięgnęliśmy po pozycję, która szczęście oferuje nam już w tytule. To powieść Agaty Przybyłek i druga część serii zapoczątkowanej przez Tak smakuje miłość.

[KSIĄŻKA TYGODNIA] „Normalni ludzie” autorstwa Sally Rooney, jedna z ulubionych książek Baracka Obamy w 2019 roku >>>

Bohaterką Przepisu na szczęście jest Julia, 28-latka, której marzeniem jest, podobnie jak wielu innych kobiet w jej wieku, posiadanie kochającego męża i dziecka. Pewnego dnia dowiaduje się, że na to, aby zostać matką, nie zostało jej wcale tak wiele czasu, bo grozi jej wcześniejsza menopauza. Julia nie ma powodów do radości, bo to oznacza, że jej szanse na założenie rodziny maleją z dnia na dzień. Sytuacja zmienia się, kiedy na jej drodze staje Maks. To przystojny brat przyjaciółki Julii, od dzieciństwa podkochujący się w głównej bohaterce. Ta jednak nigdy nie wykazywała zainteresowania jego osobą. Co więcej, uważa go za kobieciarza a każde ich spotkanie kończy się niezbyt przyjemnie. Maks mimo wszystko postanawia zbliżyć się do Julii. Czy uda mu się ją w sobie rozkochać?

Powieść Agaty Przybyłek to naprawdę niezły materiał na komedię romantyczną. Komedię, w której nie nie zabraknie zabawnych momentów i zwrotów akcji, jakich być może się spodziewaliśmy, ale to nie przeszkadza nam w tym, żeby kibicować bohaterom w ich perypetiach. Okazji do wzruszeń też będzie sporo. To przyjemna, ciepła lektura, którą na czas kwarantanny powinno zapisywać się jako receptę. Receptę na szczęście!

[KSIĄŻKA TYGODNIA] Poradnik „Polish Beauty” autorstwa Marty Krupińskiej, który powinna przeczytać każda z Was >>>