To wszystko zasługa niepozornej, bo składającej się z zaledwie trzech lakierów kolekcji. Powstała ona w wyniku pomysłu, który zrodził się w serwisie Pinterest. Użytkowniczki tak długo dyskutowały o problemach ze znalezieniem idealnych lakierów do manikiuru ślubnego i zaręczynowego (tak, coś takiego istnieje!), że wreszcie doczekały się realizacji swoich próśb. 

Osobą, która wsłuchała się w ich potrzeby jest Greta Harrison. To właścicielka marki Mint, która słynie z ekologicznych lakierów do paznokci. Ekologiczny oznacza w tym wypadku pozbawiony "wielkiej piątki", czyli szkodliwych składników umieszczanych przez niektórych producentów w lakierach. Są to toluen, toluen resin, formaldehyd, dibutyl phthalate (DBP) i kamfora.

.

Greta zainteresowała się badaniami nad możliwym działaniem rakotwórczym niektórych z tych składników i postanowiła przygotowywać lakiery do paznokci w domu - na własny użytek. Z czasem pasja zamieniła się w markę, a ta zyskała popularność i zaufanie. Jej motto to "GOOD, CLEAN, COLORS".

Najnowszym pomysłem właścicielki Mint jest linia ślubna. To trzy urocze opakowania lakierów - co charakterystyczne dla tej marki, zapakowane jak flakoniki perfum. Lakiery kosztują po 12 dolarów lub 30 dolarów za zestaw. Niestety nie są dostępne w Polsce, ale oczywiście można upolować je przez internet. 

Lakiery mają opowiedzieć całą historię miłosną. Pierwszą pozycją jest błyszczący, srebrzysty lakier w odcieniu "She Said Yes!", który nawiązuje do połysku diamentu na pierścionku zaręczynowym.

Drugi lakier to neutralny, delikatnie różowy odcień "I Do" - idealny do sukni ślubnej. Inspiracją Grety były pojawiające się często na ślubach peonie w takim właśnie kremowym odcieniu różu.

Ostatni miłosny przystanek to lakier "Bouquet Toss", czyli rzut bukietem. To najbardziej intensywny kolor w kolekcji. Koralowy lakier ma stanowić kontrast dla białej sukni, ale w naszych warunkach świetnie sprawdzi się na następny dzień, podczas poprawin. 

Co sądzicie o tej kolekcji? Odcienie rzeczywiście nadają się na ten wielki dzień? A może spodobały wam się opakowania?