Pamiętam, jak w drugiej połowie lat 2000. nosiłyśmy je wszystkie. Do równie modnych wówczas balerin, luźnych swetrów i tunik. Legginsy, bo właśnie o nich mowa, były wówczas popularniejsze nawet od jeansów. Do tego stopnia, że często zakładałyśmy je zamiast spodni. To zresztą był gwóźdź do ich trumny. Pojawiły się głosy, że to nie wypada, że nie każda pupa wygląda w nich dobrze, że to tak, jakby wyjść z domu w samej bieliźnie. W efekcie legginsy zostały uznane za obciachowe, a następnie odeszły do lamusa. Jak się jednak okazuje, tylko na chwilę. W sezonie wiosna-lato 2022 legginsy powracają, a stylizacje topowych influencerek są ostatecznym dowodem na to, że można je nosić zamiast spodni (i nikomu nic do tego, jak w nich wyglądamy). Ciekawostka? Szczególną popularnością cieszą się dwa modele – jeden z nich możecie pamiętać z lat 80., drugi – krojem nawiązuje do wcześniejszej dekady i to właśnie on rządzi na Instagramie. Domyślacie się, o jakie legginsy chodzi? Nie trzymamy was dłużej w niepewności. 

Kolorowe legginsy rodem z lat 80. powracają!

Zacznijmy od legginsów, które – przy odrobinie szczęścia – uda wam się znaleźć w szafach waszych mam (i które pewnie same nosiłyście jako dzieci), bo w latach 80. były wszechobecne! Mowa o ultradopasowanych legginsach z lycry, które przyjmowały wówczas naprawdę szalone kolory. Ja miałam intensywnie różową i neonowo niebieską parę. W ramach usprawiedliwienia dodam, że byłam wtedy przedszkolakiem, ale pamiętam, że dorośli także je nosili. A w 2022 roku założą ponownie. Właściwie to już się dzieje. Podziękowania (albo zażalenia) kierujcie do popularnej ostatnio marki Cult Form, która pod wpływem inspiracji aerobikiem sportowe legginsy w zwariowanych kolorach przywróciła do łask. I żeby było jeszcze bardziej spektakularnie wyposażyła je w charakterystyczny pasek z klamrą. To właśnie te legginsy noszą słynne influencerki: Blanca Miro, Anna Winc, Emili Sindlev, Nina Sandbech, Maria Bernad i inne. Do wyboru są zarówno legginsy długie – przed kostkę lub krótkie – długości za kolano. Wam też się podobają? 

Kolorowe, metaliczne legginsy znajdziecie jednak nie tylko w ofercie Cult Form, ale i innych, także bardziej przystępnych cenowo marek. W niebieskim, fioletowym czy zielonym kolorze. Naprawdę jest w czym wybierać! Noście je do koszulowych kurtek i trenczy, w duecie z długą obszerną marynarką albo obszerną białą koszulą w męskim stylu. Do ciężkich botków na grubej podeszwie albo sneakersów typu chunky, a gdy zrobi się cieplej – sandałków z cienkich pasków (nieduży obcas mile widziany). 

Legginsy z rozszerzanymi nogawkami – trend na wiosnę-lato 2021

Kolejny model, który jest teraz na absolutnym topie? Legginsy z rozszerzanymi nogawkami – krojem zbliżone do spodni dzwonów (tyle, że wygodniejsze, bo z miękkiej dzianiny). To dobra opcja dla tych z was, które nie mogą przekonać się do „zwykłych” legginsów, a właściwie, by wyjść w nich na ulicę. Ten model z powodzeniem zastąpi spodnie. Tym bardziej, że tak jak legginsy ze strzemionami (czyli gumą/paskiem trzymjącą stopę) należą do legginsów „luksusowych”. I można je nosić nawet do szpilek. Świetnie sprawdzą się jednak także w bardziej nonszalanckim wydaniu. W zestawie z T-shitrem i kurtką oversize (od denimowej katany po sportową bomberkę). Albo sweterkiem z cienkiej dzianiny – w zbliżonym odcieniu. Klasyką są rozkloszowane legginsy w czarnym kolorze, ale wraz z nadejściem cieplejszych dni coraz częściej będziemy widzieć na ulicach także modele pastelowe. Z rozciętą nogawką albo i nie. Zresztą, przekonacie się sami i same! A może już macie takie legginsy w swojej szafie? 

fot. Getty Images

W Glamour.pl na co dzień informujemy was o trendach, stylu życia, rozrywce. Jednak w tym trudnym czasie część redakcji pracuje nad treściami skupionymi wokół sytuacji w Ukrainie. TUTAJ dowiecie się, jak pomagać, sprawdzicie, gdzie trwają zbiórki i przeczytacie, co zrobić, żeby zachować równowagę psychiczną w tych trudnych okolicznościach.