Lena Dunham od wielu lat cierpiała na silną endometriozę (przemieszczanie i nadmierne przerastanie błony śluzowej macicy) lądując wielokrotnie z tego powodu w szpitalu. Początkowo walczyła z chorobą stosując dietę i jogę. Krwawienia były jednak coraz silniejsze i tzw. wsteczne – krew gromadziła się wewnątrz ciała. Aktorka była permanentnie opuchnięta i obolała. Podczas ubiegłorocznej gali MET w Nowym Jorku dostała tak silnego ataku bólu, że została odwieziona karetką do szpitala. Wkrótce po tym 31-letnia aktorka podjęła decyzję o usunięciu macicy ze względu na drastyczny dyskomfort i ból, wobec którego medycyna była bezradna (do tej uciążliwej choroby przyznają się też m.in Susan Sarandon i Liv Tyler).

Czy na podjęcie ostatecznej decyzji wpłynęło niedawne rozstanie z Jackiem Antoffem po 5 latach związku? Nie wiemy. Ale na pewno Lena nie porzuca myśli o macierzyństwie. Teraz zamierza poddać się badaniu jajników, aby ocenić swoje szanse na posiadanie dzieci. W razie kłopotów myśli również o adopcji. „Jest kilka opcji na to abym została mamą” - nie traci nadziei Lena.

Dodajmy: Dunham nie jest już ulubienicą millenialsów, po tym jak stanęła w obronie swojego przyjaciela Murraya Millera nazywając dziewczynę którą zgwałcił „głupią kłamczuchą”. Przeprosiła, ale było za późno. Dawna ikona feministek coraz częściej nazywana jest hipokrytką.

Zobacz także: 8 powodów dla których spóźnia Ci się okres (i nie jest to ciąża) >>>