Lato to dla skóry wcale nie najłatwiejszy czas. Chociaż chętnie rezygnujemy z cięższego podkład i chciałybyśmy dać nagiej skórze zielone światło okazuje się, że to wcale nie takie proste. Oto, o czym warto pamiętać i to nie tylko pakując walizkę na wyjazd, ale też spędzając lato w mieście.

ZOBACZ TAKŻE: Co to jest tint do ust i jak go stosować? >>>

Zmiana podkładu na lżejszy

Skóra momentalnie się to odwdzięczy. To tak naturalne, jak wymiana garderoby na leTnią. Jeśli macie ochotę w ogóle pożegnać się z podkładem, ale zależy wam na wyrównaniu kolorytu i na poczuciu, że „coś” jednak na skórze jest, sięgnijcie po SPF z kolorem. Jest w czym wybierać – do dyspozycji macie lżejsze, bardziej wodniste konsystencje, np. jak ta od La Roche Posay, albo te bardziej suche, trochę tępe, nie zostawiające śliskiej warstwy na twarzy i prawie na niej niewidoczne, np. od Avene.

Od niedawna w Sephorze dostaniecie nowość z tańszej linii Diora  - wodoodporny podkład Dior Backstage, który daje możliwość stopniowania krycia (pierwsza warstwa daje prawie transparentne wykończenie). Super lekka, ale trwała formuła sprawia, że poprawki w ciągu dnia nie są konieczne. Warto zaopatrzyć się w dwa egzemplarze z palety 40 (!) - ten duet załatwia sprawę na cale lato. 

Filtr SPF

Są różne teorie na temat działania filtrów i nie wszyscy w równej mierze są ich zwolennikami, ale jedno zdaniem dermatologów jest pewne – w naszej strefie klimatycznej sięganie po nie to obowiązek. I nie dajcie się zwieść etykietom – niektóre marki mają w swej ofercie kremy z SPF 15 -  to nic innego, jak chwyt marketingowy; tak niski wskaźnik nie jest w stanie zapewnić skórze ochrony i można się zwyczajnie poparzyć.

Skóra trądzikowa nie powinna się opalać

Pierwsze promienie jeszcze wiosennego słońca witamy jak wybawienie: skóra nie tylko zdrowo się zarumienia, ale też zmiany szybciej się goją i skóra wygląda, jakby właśnie żegnała się z trądzikiem. Ale uwaga - to tylko złudzenie! Tak naprawdę wystawianie zmian na działanie promieni słonecznych tylko je zaostrza, a za pierwszą poprawę skóra zapłaci wysoki rachunek - wzmożona produkcja sebum (a w dalszej kolejności wysyp pryszczy) to odruch obronny przeciw utracie wilgotności - te spiralę można zatrzymać tylko w jeden sposób - uciekając przed słońcem.

Mgiełki

Nie ma lepszego sposobu na odświeżenie twarzy w trakcie upału i przywrócenie skórze prawidłowego PH. Niektóre mgiełki dodatkowo utrwalą makijaż, a te z dodatkiem wody kwiatowej i olejków eterycznych dadzą wytchnienie także zmysłom.

Baza matująca

Jeśli dotychczas nie polubiliście się z bazą pod makijaż, to dobry moment, żeby to zmienić. Primer nie tylko przedłuży jego trwałość dzięki temu, że oddziela go od skóry, ale też wygładzi ją , ukryje drobne niedoskonałości i sprawi, że skóra dłużej "utrzyma" podkład w nienagannym stanie. Ten specyfik da też większe pole do popisu tym lżejszym formułom. Na lato - obowiązkowa.

Bibułki matujące 

Wysokie temperatury to dla skór mieszanych i trądzikowej prawdziwe wyzwanie zwłaszcza jeśli przesadzicie ze słońcem (patrz jeden z punktów wyżej). Bibułki matujące z powodzeniem zastąpią w torebce puder - ten latem z czystym sumieniem można zostawić w łazience. Bibułki zdejmą nadmiar, sebum ale sam makijaż zostawią nietknięty. I nie jest to zwykły papierek - na rynku obok tych naturalnych znajdziecie różne wariacje tego akcesorium: uzupełnione wyciągiem z zielonej herbaty o właściwościach łagodzących i takie ze specjalną formułą zatrzymującą wilgoć w skórze. 

Lato to czas na eksperymenty z makijażem

Są tacy, którzy uważają, że czerwona szminka to wszystko co musi znaleźć się w letniej kosmetyczce. Nam bliżej jest jednak do tej drugiej teorii, zgodnie z którą lato jest najlepszym czasem na zabawy ze wszystkim tym, co chcieliście spróbować, ale wcześniej nie mieliście odwagi. Muśnięta słońcem skóra więcej wybacza, zresztą w końcu chodzi o to, żeby mieć dobrą i to jest właśnie ten czas.