W ciągu dwóch tygodni od premiery filmu 365 dni na podstawie bestsellerowej erotycznej powieści Blanki Lipińskiej obejrzało go ponad 1,25 miliona widzów. Takie liczby w polskim kinie nie zdarzają się często. O filmie wyreżyserowanym przez Barbarę Białowąs i Tomasza Mandesa głośno było już od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się, że powstaje, a następnie, gdy światło dzienne ujrzał pierwszy zwiastun – zdecydowanie najgorętszy, jaki polska kinematografia do tej pory widziała.  Blanka Lipińska, która czuwała nad każdym szczegółem produkcji, długo ukrywała, kto pojawi się w głównych rolach, czyli kto zagra Laurę i Massimo. Do obsady zaangażowała nieopatrzoną jeszcze Annę-Marię Sieklucką oraz włoskiego aktora Michele Morrone. Zaś w roli najlepszej przyjaciółki Laury obsadziła Magdalenę Lamparską. I to właśnie ona, w opinii wielu krytyków, jest największym objawieniem 365 dni.

Michele Morrone cierpiał na depresję! Aktor „365 dni” opublikował szczery post na Instagramie >>>

Magdalena Lamparska o roli Olgi w 365 dni 

Na ekranie ciężko ją rozpoznać. – Czarne długie włosy, bardzo silny makijaż – to nie jestem ja – mówi Magda w rozmowie z nami w 2. odcinku naszego cyklu Między Nami Dziewczynami. – Na początku czułam totalny dyskomfort. Ale z biegiem pracy nad rolą doceniłam to wyjście poza strefę komfortu – zdradza aktorka. Kojarzona do tej pory z wizerunkiem dziewczyny sąsiedztwa Magda może być sporym zaskoczeniem dla widzów. Jej Olga jest bardzo bezpośrednia, żeby nie powiedzieć – lekko wulgarna, lubi imprezować i nie boi się kokietować. Choć Magda pojawia się w filmie tylko kilka razy, każdy kto wiedział 365 dni przyzna, że kradnie „Lamparska posiada naturalny seksapil, potrafi swoją kobiecość zaprezentować na ekranie w sposób wibrujący”, komentował rolę aktorki Tomasz Raczek w swojej wideorecenzji.

Magda od początku zdawała sobie sprawę, że widzowie, a przede wszystkim widzki, będą miały pewne oczekiwanie względem Olgi. W końcu po lekturze książki Blanki Lipińskiej miały już pewne wyobrażenie bohaterki. Aktorka czuła więc pewien ciężar odpowiedzialności z tym związany, ale wyznała też, że pozwolono jej na improwizację. - Mamy takie oczekiwania od kobiety takiej poprawności, ładności, sympatii, dobra. Ja nie boję się trudnych tematów, nie boję się ryzyka. Jestem w takim momencie, że naprawdę wolę zaryzykować i na mojej drodze rozwoju artystycznego dowiadywać o sobie nowych rzeczy i szukać nowych twarzy, niż siedzieć w bezpiecznej strefie komfortu i odcinać kupony, bo trochę nie o to chodzi. Moim zdaniem artysta musi ryzykować, nie może iść bezpieczną drogą – mówi Magda.

Całą rozmowę z Magdą Lamparską, bohaterką 2. odcinka cyklu Między nami dziewczynami oraz lutowej okładki GLAMOUR obejrzycie poniżej.