Wychowałam się w bardzo czystym domu. Dlatego kiedy całą rodziną wyprowadzaliśmy się z pierwszego mieszkania nikt nie mógł uwierzyć, że nie było remontowane przez wiele lat. Wszystko było nieskazitelne, zadbane. Sporą część dzieciństwa spędziłam na przyglądaniu się mojemu tacie, który układał rachunki, faktury, przepisy kulinarne w osobnych segregatorach, a fugi w łazience mył szczoteczką do zębów. Domyślacie się więc, kto zaszczepił we mnie miłość do sprzątania ;) Nie było w tym przymusu, nacisku. Po prostu to polubiłam, szczególnie, że co sobotę także z mamą i moim bratem ogarnialiśmy całe mieszkanie, pokój po pokoju. Dla mnie sobotnie sprzątanie było częścią życia rodzinnego. Składaliśmy ręczniki w idealną kostkę, prasowaliśmy ściereczki do wycierania naczyń, chowaliśmy wszystko do odpowiednich pudełek, wszystko miało u nas swoje miejsce. Magię pudełek znam więc od zawsze, Marie – mój tato był pierwszy! I o ile nawyk ten wszedł mi w krew, z czasem urastając do rangi pedantyzmu, o tyle mój młodszy brat w pełni oporny był (i z tego co wiem, to wciąż jest...) na uroki sprzątania.

Za to ja niezmiennie kocham sprzątać. Tylko w uporządkowanym mieszkaniu potrafię się skupić i odpocząć. I jestem jedyną znaną mi osobą, którą sprzątanie relaksuje (poza moim tatą oczywiście). Dlatego program Sprzątanie z Marie Kondo włączyłam sobie na Netflixie w ramach guilty pleasure, na fali filmików o segregowaniu i układaniu przedmiotów, które nałogowo oglądam w Internecie. Słyszałam o jej metodzie i książkach, które o niej napisała. Chciałam więc zobaczyć, jak wciela swoją filozofię w życie innych.

Jak utrzymać porządek w torebce? Oto nasze niezawodne triki i porady, dzięki którym pożegnasz bałagan raz na zawsze
 

Marie Kondo pokazuje, że wcale nie chodzi o „spark joy”

W ośmiu odcinkach poznajemy po kolei wszystkie elementy metody KonMari. W dużym skrócie – opiera się ona na radości, której dostarczają nam konkretne rzeczy, przedmioty. Ale także na poczuciu, że dom to szalenie istotna w naszym życiu przestrzeń, której należy się szacunek. Dlatego na początku każdej wizyty Marie Kondo wita się z miejscem zamieszkania swoich bohaterów, określając jakie ma wobec niego oczekiwania, jakie nadzieje. Następnie daje kilka sprawdzonych rad np. wszystkie ubrania z całego domu należy ułożyć na jednym stosie (podobnie postępujemy z książkami). Pozwoli nam to zobaczyć, jak dużo ich jest oraz zrobić dokładną selekcję. I to właśnie tutaj pojawia się jej słynne „spark joy”, czyli poczucie radości, gdy trzymamy konkretną rzecz w rękach. To ono ma decydować, czy np. ta bluzka z nami zostaje, czy czas się z nią pożegnać. Jeśli chcemy coś wyrzucić, należy przy tym podziękować tej rzeczy. Następnie Marie radzi, jak poukładać w szafach to, co nam zostało. Jej metoda składania ubrań w trójkąty pozwala zaoszczędzić sporo miejsca.

Cały wydźwięk programu można sprowadzić właśnie do hasła „spark joy”, czyli tej iskierki radości. Powinniśmy otaczać się rzeczami, które są dla nas ważne, użyteczne, ale sprawiają nam po prostu przyjemność, a nie leżą nieużywane przez lata. Dla mnie jednak najważniejsze przesłanie jest zupełnie inne. To systematyczność. W każdym z odcinków można zobaczyć, jak zaniedbywanie kwestii sprzątania szybko prowadzi do życia w bałaganie nie do ogarnięcia, z którego ciężko w jakikolwiek sposób się wydostać. Bo łatwiej jest sprzątać trochę co jakiś czas, a nie przeczesywać cały dom nietknięty od lat, w którym zgromadziliśmy tony przedmiotów.

Nie oceniam jednak ludzi po tym, jak mają w domu. Każdy ma prawo żyć, jak chce. I mój pedantyzm nie jest najlepszym rozwiązaniem (nieco uciążliwy dla najbliższych), podobnie jak nałogowe bałaganiarstwo. Jednak program pokazuje, jak wiele trudności i problemów, a także straty pieniędzy, energii na kłótnie i czasu na szukanie różnych przedmiotów, może przynieść niesprzątanie. Żadne, nawet nie raz na miesiąc, ale po prostu żadne. Dlatego tak ważna jest regularność i Sprzątanie z Marie Kondo warto potraktować nie tylko jako naukę, jak sobie radzić z porządkami, ale przede wszystkim jako przestrogę. Jak do tego podejdziemy, to zależy już wyłącznie od nas.

Zobacz także: Sprzątanie w szafie - 7 praktycznych tipów, jak zrobić porządek z ubraniami