Bielizna przestała być odpowiedzią na męskie fantazje. Dziś jest tworzona (wreszcie!) z myślą o kobietach

Do niedawna za najbardziej kultową bieliźniarską markę uchodziła Victoria's Secret. Wraz z pojawieniem się nowych kolekcji sklepy marki przeżywały prawdziwe oblężenie, a top modelki marzyły, by zasilić grono Aniołków i wziąć udział w głośnym corocznym pokazie firmy. Dziś, po tym jak jego oglądalność spadło na łeb na szyję, show Victoria's Secret jest już tylko wspomnieniem, a modelki coraz głośniej mówią o koszmarze, jakiego doświadczyły, pracując dla brandu (ostatnio milczenie przerwała choćby Erin Heatherton), a regularnie spotykały się z fasthamingiem, seksizmem, rasizmem a nawet molestowaniem seksualnym ze strony szefów Victoria's Secret. Nie dziwi więc, że do sklepów marki nie zaglądamy już tak często jak kiedyś. Tym bardziej, że nie sposób w nich znaleźć bieliznę w rozmiarze większym niż L. I nie boimy się już powiedzieć głośno, że to nie w porządku. Kryzys wizerunkowy marki zaowocował sporymi zmianami w firmie. Po dawnych dyrektorach nie ma już śladu. A by lepiej zrozumieć oczekiwania kobiet Victoria's Secret zaprosiła więc do dialogu m.in. Priyankę Choprę, Megan Riponoe, Palomę Elsesser czy Valentinę Sampaio, które mają być głosem dziewczyn o różnych potrzebach. Postanowiła także wesprzeć organizacje charytatywne działające na rzecz kobiet. To ostatni gwóźdź do trumny bielizny, która ma za zadanie spełniać męskie zachcianki. Projektanci bielizny i bieliźniarskie marki na pierwszym miejscu stawiają dziś potrzeby kobiet. Czas najwyższy, przecież to właśnie one noszą później ich projekty.

Czy seks wciąż sprzedaje? Seksowna bielizna tworzona z myślą o kobietach

Sex sells. Nadrzędne marketingowe hasło z lat 90. wciąż obowiązuje, ale bieliźniane marki pod uwagę biorą przede wszystkim to, czego pragną kobiety. Zamiast stringów nosimy więc figi, a biustonosze nie są już wulgarne i wyzywające, co nie znaczy, że brakuje im finezji. Wręcz przeciwnie, są bardzo zmysłowe. Ale i bardzo wygodne w noszeniu! Nie lubicie fiszbinów? Dziś z łatwością znajdziecie alternatywę, która zapewnia równie dobre wsparcie dla biustu, ale nie wbija się w skórę. Na taką bieliznę stawia choćby Julia Wieniawa, która zaprezentowała się ostatnio w zestawie jednej z naszych ulubionych marek – Sloggi. Miękkie staniki nie są już także dostępne wyłącznie dla dziewczyn z małym biustem. Dziś naprawdę jest w czym wybierać!

Bielizna polskich marek 

Pokusić się możemy o stwierdzenie, że polskie marki były prekursorkami trendu. Wystarczy wspomnieć o Le Petit Trou – bieliźniarską markę stworzoną przez kobietę (a konkretnie byłą stylistkę Zuzannę Kuczyńską) właśnie z myślą o kobietach – zwłaszcza tych, którym bliski jest francuski styl. Seksowny, ale nieostentacyjnie. Niepozbawiony odrobiny nonszalancji, a jednocześnie elegancki. W kolekcji marki znajdziecie więc braletki, majtki z wysokim stanem (ale i małą dziurką – znakiem rozpoznawczym bielizny marki) czy wykończone delikatnymi falbankami topy. A wszystko to uszyte z transparentnej siateczki w ultramodne drobne wzory: groszki, gwiazdki czy kwiatki.

Świetna jest też bielizna marki Undress Code, której bestsellerowe body noszą nie tylko polskie gwiazdy, ale i francuskie it-girls. Body to zresztą flagowy produkt marki, która przekonuje, że z powodzeniem można je nosić także na co dzień – na przykład do prostych jeansów i marynarki.

Wspomnieć warto także o marce Yown Intimates, która słynie z subtelnych koronek w przepięknych i bardzo modnych w tym sezonie pastelowych odcieniach. 

A może szukacie pończoch nie tylko na wieczór we dwoje? Przepiękne modele znajdziecie w ofercie łódzkiej marki Gabriella. Poniżej prezentujemy modele, które szczególnie wpadły nam w oko. Zainspirujcie się!

 

Zobacz także: