Już od jakiegoś czasu wiadomo, że mimo ciągle panującej pandemii koronawirusa i wysokiej liczby zakażeń COVID-19 na świecie i w Polsce – ostatnie dane wskazują na 887 nowych przypadków – zajęcia w ramach zbliżającego się roku szkolnego 2020/2021 będą odbywać się normalnie. Od marca 2020 roku, czyli od momentu wybuchu pandemii w Polsce, nauczanie stało się przez jakiś czas głównie zdalnie, a następnie powróciło gdzieniegdzie w formie hybrydowej, czyli niektóre roczniki mogły pobierać lekcje w szkołach.

Tak też będzie w niektórych przypadkach od 1 września. Jak zapowiedział Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski, w tzw. strefach czerwonych i żółtych, czyli w powiatach gdzie przypadków pojawienia się koronawirusa jest najwięcej, zajęcia nadal będą mogły odbywać się hybrydowo. - Mamy zapisy w prawie, które pozwalają reagować lokalnie, w pojedynczych placówkach, i tu rola dyrektora, który w kontakcie z organem prowadzącym i powiatowym inspektorem sanitarnym może podejmować decyzję o zmianie sposobu pracy szkoły – poinformował szef resortu edukacji.


Zobacz także: Co ze studentami jesienią? Wiemy, jak będą wyglądały zajęcia na uczelniach w nadchodzącym semestrze >>>
 

Koronawirus a nowy rok szkolny. Czy maseczki będą obowiązkowe?

Oprócz tego Piontkowski zapewnił, że Ministerstwo Edukacji Narodowej opracowało specjalne wytyczne dla dyrektorów placówek, a także zaopatrzenie w postaci płynów do dezynfekcji, maseczek oraz termometrów bezdotykowych. Odgórnego nakazu noszenia maseczek przez uczniów na terenie szkoły jednak nie będzie. - Rozważaliśmy jeszcze raz, co zrobić z obowiązkiem noszenia maseczek i pierwotnie wskazaliśmy, że takiego obowiązku nie będzie. Natomiast tam, gdzie warunki szkolne, bardzo wąskie korytarze, wielkość szkoły bądź stan zagrożenia epidemicznego będzie wskazywał na to, że trzeba będzie podjąć jakieś dodatkowe środki ostrożności, to wtedy dyrektor chyba powinien zalecić osłony nosa i usta w miejscach wspólnych w korytarzach, klatkach schodowych czy szatniach powiedział szef MEN. - Jednocześnie wskazujemy, że te osoby, które czują się bardziej zagrożone (...) mogą założyć maseczkę czy przyłbicę i w ten sposób na pewno będą bezpieczniejsze – dodał.

Minister edukacji nie widzi również potrzeby nadmiernych obaw w związku z wybuchami nowych ognisk w szkołach. - To takie wieszczenie, że coś się wydarzy, bo życzy się źle obecnemu rządowi, całemu społeczeństwu i wszystkim Polakom.


Zobacz także: Wyniki matur 2020. Tegoroczni maturzyści zdali egzaminy gorzej niż ich koledzy rok temu >>>