Jako redaktorka naczelna erotyczno-feministycznego magazynu G’rls ROOM od ładnych kilku lat jestem orędowniczką autoerotyki. Uważam, że seks solo to równoprawny seks, a nie marne zastępstwo. Możliwość sprawienia sobie samej przyjemności, orgazmu to bardzo dowartościowujące doświadczenie, które daje poczucie niezależności i sprawczości. Masturbując się, możemy odkrywać na spokojnie swoje pragnienia, drogę do orgazmu, co przydaje się później w sekskomunikacji i partnerskich seksspotkaniach.
 

Seks solo w czasach kwarantanny

W ostatnich dniach coraz więcej mówi się o masturbacji w kontekście pandemii koronawirusa. Powinniśmy trzymać się z daleka od siebie, robić domowe kwarantanny, unikać także zbliżeń seksualnych z innymi ludźmi. Co nie znaczy, że mamy unikać seksu. Seksu solo. Wciąż w sieci krąży mem, który mówi o tym, jak się chronić przed koronawirusem. Choćby właśnie się masturbując, bo to wzmacnia odporność. Oczywiście to trochę śmiech przez łzy, oswajanie zagrożenia, które nad nami wisi. Trzeba pamiętać, że nic na siłę i co więcej: w niepewnej sytuacji wielu z nas na pewno niełatwo się odnaleźć, na głowę spadły nowe problemy, co ochocie na jakikolwiek seks wcale nie sprzyja.

Czy koronawirusem można zarazić się podczas seksu?

Faktem jednak jest, że masturbacja faktycznie pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Wygląda na to, że Brytyjki i Brytyjczycy wzięli to sobie do serca, bo w ostatnim czasie sprzedaż gadżetów na Wyspach wzrosła o 35%. Oczywiście głównie w sklepach online, z których dyskretne przesyłki docierają wprost do naszego mieszkania. Zainteresowane tymi wynikami redaktorki brytyjskiego Glamour przeprowadziły ankietę wśród czytelniczek, z której wynika, że masturbacja jest bardzo dobrze przez nie postrzegana. 79% badanych określa ją wręcz jako element self-care, autodbania o siebie. I mają rację!
 

Zalety masturbacji

Zacznijmy od tego, że masturbacja wpływa pozytywnie na wspomnianą przez nas odporność. Po pierwsze rozładowuje napięcie i stres, które są największymi wrogami naszego systemu immunologicznego. A dawka automiłości, zwłaszcza zwieńczona orgazmem, choć to niekonieczne, sprawia, że nasze ciało wydziela masę hormonów szczęścia, które wspaniale niwelują stres, odprężają i wprawiają w doskonały nastrój. Endorfina, dopamina, serotonina – hormony szczęścia – skutecznie obniżają poziom kortyzolu, łagodzą stany lękowe i bóle. To wszystko działa zaś pozytywnie na jakość naszego snu (a podczas snu organizm się regeneruje!), koncentrację, wydajność w pracy. W zasadzie można stwierdzić, że wpływa globalnie na nasze samopoczucie i jakość życia.

A wracając jeszcze do zdrowia, to warto wspomnieć o badaniach przeprowadzonych na uniwersytecie w Essen, gdzie sprawdzano stan białych krwinek u osób przed masturbacją i po niej. Okazało się, że samomiłość prowadzi do namnażania się leukocytów, które odpowiedzialne są za ochronę ludzkiego organizmu przed wirusami i bakteriami.

Tym, co jeszcze warto podkreślić, jest to, że zdrowie seksualne to element naszego zdrowia w ogóle. A masturbacja wpływa pozytywnie na zdrowie psychiczne i fizyczne. Dlatego istotne jest, by zaspokajać potrzeby seksualne, kiedy one się pojawiają, bo to prowadzi do ogólnego dobrostanu. Seks poza tym znajduje się wśród najbardziej podstawowych potrzeb w piramidzie Maslowa – obok jedzenia, tlenu czy snu.
 

Samomiłość a kobiecy orgazm

To jednak nie koniec zalet masturbacji, zwłaszcza jeśli chodzi o nas, dziewczyny, kobiety. Otóż seks solo pozwala nam lepiej poznać swoje ciało i jego potrzeby. Kiedy jesteśmy same, kiedy nikt nas nie ocenia, nie wywiera na nas presji na orgazm, to możemy na spokojnie poszukać dróg dojścia do niego i zwykle zdecydowanie częściej go w takich warunkach osiągamy. Podczas takiej randki z samą sobą możemy również rozeznać się w naszych potrzebach, pragnieniach i fantazjach, co powinno się też przełożyć na lepszy seks partnerski, o ile będziemy się szczerze komunikować z partnerką/partnerem.
 

Samomiłość a związek

Oczywiście nie można nie napisać kilka słów o masturbacji a byciu w związku, bo z tego, co wiem, to często bywa kwestią sporną. Niektórym ludziom wydaje się, że jeśli uprawiają seks partnerski, to nie powinni już mieć ochoty na masturbację. Ale jeśli uznamy, że seks solo to wyjątkowa aktywność, to przecież możemy mieć właśnie na tę przyjemność ochotę. Oczywiście sygnałem alarmowym i być może powodem zwrócenia się do specjalistki/specjalisty powinna być sytuacja, kiedy tylko się masturbujemy a unikamy seksu partnerskiego. Jeśli jednak proporcje są wyważone, to wszystko jest w porządku. Po prostu możemy mieć ochotę na szybkie rozładowanie napięcia w sposób taki, jaki lubimy i tylko my potrafimy wdrożyć. Może mamy ochotę na seks, kiedy partnerki/partnera akurat nie ma w domu lub ona/on nie ma ochoty tak jak my. Powodów może być wiele. Może być nim i wspomniana kwarantanna. Ale też chęć spędzenia czasu w pojedynkę, zajęcia się swoim ciałem – właśnie zadbania o siebie na swój własny sposób.

Samomiłość: 5 przykazań, czyli umów się na randkę z samą sobą!
 

Jak się masturbować?

Można oczywiście zadać pytanie, jak się stymulować podczas seksu solo. Przede wszystkim – tak jak lubimy. Sposobów jest mnóstwo i tylko nasza wyobraźnia może nas ograniczyć. Oczywiście warto – kiedy mamy więcej czasu – szukać nowych sposobów, bo nowości działają szczególnie stymulująco. Pamiętajmy, że łechtaczka to bardzo ważny punkt na mapie kobiecego ciała, którego stymulacja potrafi szybko zaprowadzić nas na szczyt. Dobrze jednak od czasu do czasu poszukać innych erogennych miejsc, pracować nad zwiększeniem reaktywności różnych obszarów naszego ciała. Co do miejsc – naturalnie odkrywajmy też różne przestrzenie naszego domu – łóżko, podłoga, kanapa, krzesło, pralka, wanna. Miejsce też ma znaczenie, wymusza konkretną pozycję i może dostarczyć nieoczekiwanych doznań. Nie strońmy też od luster, oglądanie swojego ciała, tego, jak zmienia się pod wpływem naszego dotyku, może być bardziej podniecające niż porno czy szalona fantazja.

Orgazm łechtaczkowy: sprawdź jak łatwo możesz podwoić swoje doznania
 

Masturbacja a gadżety erotyczne

Naturalnie podczas seksu solo można postawić na swoje własne ręce (wcześniej dokładnie umyte + uważajmy na paznokcie), zwłaszcza kiedy się rozgrzewamy. Można też skorzystać z prysznica, pocierać się poduszką... Tu znów wielkie pole da naszej wyobraźni. Jednak coraz więcej z nas sięga podczas samomiłości po gadżety erotyczne – np. wibrator królik, który pozwala na równoczesną stymulację łechtaczki i pochwy. Zresztą rynek zabawek zwłaszcza dla kobiet, rośnie szybko, pojawiają się na nim coraz to nowsze, ciekawsze, pięknie zaprojektowane, a przede wszystkim skuteczne gadżety, o czym ostatnio sporo pisałyśmy na łamach Glamour.pl. Zresztą może teraz jest dobry czas, by na spokojnie zweryfikować swoje potrzeby i wybrać coś z szerokiej oferty sklepów erotycznych. Zaciekawione doniesieniami z rynku brytyjskiego, gdzie sprzedaż zabawek wzrosła, zapytałyśmy znajomych prowadzących sklepy online z gadżetami jak to wygląda w Polsce. Okazuje się, że tak dużego wzrostu jak w UK u nas nie ma. Jeszcze oswajamy się z sytuacją kwarantanny i staramy sobie na nowo ułożyć codzienność. Ale zdecydowanie można zauważyć, że zainteresowanie zabawkami wciąż jest, ludzie dopytują, czy sklepy wciąż prowadzą wysyłki i zamówienia nadal spływają, a więc i my myślimy o seksie solo. Choć pamiętajmy też o tym, że są zabawki, które pozwalają parom na uprawianie seksu na odległość.

Jak wybrać pierwszy wibrator? Podpowiadają ekspertki

Bez wątpienia widać jednak, że w najbliższym czasie czeka nas zmiana dotychczasowych przyzwyczajeń, na czym mimo wszystko nasza seksualność powinna zyskać. A masturbacja może wreszcie dla wszystkich stanie się równoprawnym seksem. Tym bardziej, że nasza przyjemność jest przede wszystkim w naszych rękach! Pamiętajcie o tym i jeśli tylko możecie – zróbcie sobie dobrze!

PAULINA KLEPACZ: Po pierwsze feministka i wyznawczyni siostrzeństwa. Po drugie absolwentka filologii polskiej i dziennikarka, która uwielbia pisać o seksie – nie ma dla niej tematów tabu. Jest redaktorką naczelną feministyczno-erotycznego magazynu G'rls ROOM oraz współautorką książek: „#girlstalk. Dziewczyny, rozmowy, życie” oraz „CIPKOnotesu”.